Adam Niedzielski, ujawniając dane o przepisanych lekach jednego z pacjentów (także lekarza), potencjalnie wysadził w powietrze zaufanie do cyfryzacji w Polsce. Państwowych rejestrów i baz danych jest wiele, regularnie powstają nowe. Czy dziś społeczeństwo może się obawiać ujawniania innego rodzaju danych, w sposób arbitralny?

Reklama

"Minister nie miał prawa udostępniać informacji"

Minister nie miał prawa udostępniać informacji o pacjencie. I musi zdawać sobie z tego sprawę. Wyraził to zresztą nie wprost wpisem na Twitterze/X z 5 sierpnia, gdzie zgodnie z prawdą wskazał, że na mocy ustawy ma prawo wglądu w dane. Pominął jednak sedno - czy miał prawo takie informacje ujawnić publicznie. Otóż takiej podstawy brak.

Co więcej, zasady ochrony danych osobowych wprost wskazują na brak takich możliwości. Informacje o zdrowiu podlegają szczególnej ochronie. Niewątpliwie podanie do publicznej wiadomości kategorii przepisanych leków ujawnia informacje zdrowotne. Leki czemuś służą: terapiom, są przepisywane na konkretne dolegliwości, choroby, stan zdrowia. Z rodzaju leków można wywnioskować informacje o stanie zdrowia.

Dr Łukasz Olejnik, niezależny badacz i konsultant cyberbezpieczeństwa, fellow Genewskiej Akademii Międzynarodowego Prawa Humanitarnego i Praw Człowieka, były doradca ds. cyberwojny w Międzynarodowym Komitecie Czerwonego Krzyża w Genewie, autor książki „Filozofia cyberbezpieczeństwa”
Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU "DGP DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>