Jest jeszcze wariant z pamięcią 1TB, który możemy kupić za astronomiczne 9599 zł. Ceny są jak zwykle wysokie, ale nie można nie zauważyć, że w stosunku do zeszłego roku nie wzrosły, a czasem jest taniej. 14 Pro Max 256 GB kosztował dokładnie tyle samo, a z pamięcią 512 GB był droższy i to sporo, bo w chwili premiery trzeba było zapłacić 9199 zł.

Reklama

Wygląda na to, że nawet Apple doszło do ściany w windowaniu cen, choć oczywiście w Polsce wpływ na nie ma kurs złotego w stosunku do dolara. Tym razem – szczęśliwie dla nas korzystny.

Przechodząc zaś do samego urządzenia. Apple jak zwykle jest bardzo oszczędne w serwowaniu nowości. Choć oczywiście one są i to dość znaczące. Tyle, że firma nie wprowadziła ich z własnej woli, a pod naciskiem Unii Europejskiej, która wymogła ujednolicenie standardów ładowania. Więc zamiast złącza Lightning mamy w końcu USB-C. Niby niewiele, ale jak dużo. Jeśli bowiem używamy dwóch smartfonów, z czego jeden z systemem Android – do tej pory musieliśmy mieć dwa kable do ładowania czy podłączenia do samochodu, jeśli nie mamy opcji bezprzewodowej. Teraz wystarczy jeden. Więc oczywiście – tradycyjne pytanie na każdym weekendowym spotkaniu ze znajomymi: „masz może kabelek do iPhona bo muszę go podładować” pozostanie z nami jeszcze przez jakiś czas, ale w perspektywie – zniknie.

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl
Reklama

Drugą nowością są materiały użyte do wykończenia. Stal została zastąpiona tytanem, choć jak szybko się okazało, pokrywa on tylko aluminiową ramę… Zmniejszyło to nieco wagę urządzenia, ale z trwałością nie wszystko poszło chyba tak jak planowano, co pokazał Zack Nelson na swoim kanale Jerry Rig Everything na YouTube. Tyle, że ja akurat nie miałem zamiaru poddawać testowego modelu sprawdzianom ekstremalnym, a używałem go jak każdy inny smartfon. Jakie są moje wnioski po dwóch tygodniach? Zapraszam do recenzji.

iPhone 15 Pro Max – specyfikacja

  • Wymiary: 159.9 x 76.7 x 8.3 mm
  • Waga: 221 g
  • Budowa: rama - aluminium pokryte warstwą tytanu, przód i tył Corning Glass
  • Wyświetlacz: 6.7 cala LTPO Super Retina XDR OLED, 120Hz, 1290 x 2796 pikseli, 460 PPI, proporcje 19.5:9, HDR10, Dolby Vision, jasność 1000 nitów standardowa, 2000 nitów w szczycie
  • Procesor: Apple A17 Pro (3 nm)
  • Pamięć: 256GB, 512 GB, 1TB, 8 GB RAM
  • Dodatkowo: IP68, 5G, NFC, Bluetooth 5.3, GPS (L1+L5), GLONASS, GALILEO, BDS, QZSS, NavIC
  • Aparaty:
  • główny 48 MP, f/1.8, 24mm, 1/1.28", 1.22µm, dual pixel PDAF, sensor-shift OIS;
  • szeroki kąt 12 MP, f/2.2, 13mm, 120˚, 1/2.55", 1.4µm, dual pixel PDAF;
  • tele 12 MP, f/2.8, 120mm, 1/3.06", 1.12µm, dual pixel PDAF, 3D sensor‑shift OIS, 5x optyczny zoom
  • TOF 3D LiDAR
  • selfie 12 MP, f/1.9, 23mm, 1/3.6", PDAF, OIS SL 3D.
  • Bateria: 4441 mAh, ładowanie 27W przewodowo, 15W bezprzewodowo (MagSafe), 7.5W bezprzewodowo (Qi), 4.5W zwrotne.
iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

iPhone 15 Pro Max – budowa

Po pierwsze – nazwa mogłaby wskazywać na to, że będziemy mieli do czynienia z wielkim potworem. Tymczasem – dzięki cienkim ramkom wkoło dużego wyświetlacza urządzenie wcale nie jest tak gigantyczne. W każdym razie miałem już w rękach sporo smartfonów z Androidem które miały większe rozmiary.

Po drugie – bardzo doceniam minimalne ścięcia z tyłu na ramie. Dzięki nim 15 Pro Max przyjemnie i wygodnie leży w dłoni i nie wbija się w nią kantem, tak jak robi to mój prywatny, sporo mniejszy ale jednak mniej komfortowy iPhone 12.

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

Po trzecie – nowością jest zastąpienie suwaka do zmiany profili dźwiękowych na lewym boku – przyciskiem czynności. Teraz można do niego przypisać różne funkcje – nie tylko włączenie trybu cichego, skupienia ale też uruchomienie aparatu, latarki, notatki głosowej itd. Tyle, że musimy wybrać tylko jedną z nich. Szkoda, że nie ma opcji przypisania kolejnej czynności np. do podwójnego przyciśnięcia czy dłuższego przytrzymania…

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

Po czwarte – cała reszta (oprócz USB-C o którym pisałem na początku) jest w zasadzie identyczna jak w poprzednim modelu – układ aparatów, przycisków czy jakość głośników. Która jest rewelacyjna, iPhony to moim zdaniem najlepiej grające na głośnikach zewnętrznych smartfony, jedynym konkurentem są gamingowe ROG-i od Asusa.

iPhone 15 Pro Max – ekran

6.7 calowy, płaski ekran LTPO Super Retina XDR OLED o odświeżaniu do 120 Hz nie ma zbyt wielu słabych punktów. Choć dla mnie będzie to znana już z ubiegłego roku pastylka, która zastąpiła notcha. Tym razem nie tylko w najmocniejszych, ale już we wszystkich modelach. Jakoś nie mogę się do niej przekonać i po dwóch tygodniach używania wciąż zwracałem na nią uwagę. Ale pewnie jestem w mniejszości, zresztą to kwestia indywidualna i każdy użytkownik ocenia ten element inaczej. Ale doceniam bardzo dobrą jakość obrazu, świetną płynność, doskonałą jasność maksymalną, Always on Display, którego brakuje mi w starszej 12-ce, cienkie, ale wciąż zapewniające komfort trzymania urządzenia, równe ramki.

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

Zupełnie nie brakuje mi czytnika linii papilarnych, bo Face ID działa w iPhonach doskonale i w dodatku jest bezpieczne – w ten sposób logujemy się np. do aplikacji bankowych. Identycznie jak w moich Pixelach 4 i 4 XL z 2019 r. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego smartfony z Androidem zrezygnowały z tego rozwiązania…

iPhone 15 Pro Max – działanie, oprogramowanie

A17 Pro jest w tym momencie jedynym procesorem wykonanym w 3 nm. Podczas codziennych zastosowań zapewnia doskonałą wydajność, w AnTuTu Benchmark wyciągnął 1519639 pkt., ale podobnie było w zeszłym roku z A16 Bionic. Prawdziwą klasę ma pokazywać dopiero w grach, a na smartfon są udostępniane tytuły w które można pograć na PC-tach. Jednym z pierwszych, który jest już do pobrania, jest Resident Evil Village – oczywiście płatny, w tej chwili w promocji za 71 zł. Praktycznie nie różni się niczym od wersji komputerowej, mnogość funkcji nieco przeraża, a wg. pierwszych recenzji trzeba nieco zejść z ustawień by uzyskać satysfakcjonującą płynność. Ale i tak wrażenia są ponoć bardzo dobre, zwłaszcza jeśli podłączymy iPhona do jakiegoś kontrolera – przyciski na ekranie nie są najwygodniejsze.

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

Podczas grania czy wykonywania benchmarków smartfon robi się wyraźnie cieplejszy – co jest normalne. Podczas zwykłego używania niczego takiego nie zauważyłem. Ponoć była to bolączka tuż po premierze, ale też nie wszyscy się skarżyli. Od tego czasu smartfon otrzymał już kilka aktualizacji (ostatnia dziś, czyli 3.11) i najwyraźniej problem został już rozwiązany. Jakość rozmów telefonicznych, działanie GPS czy NFC – tu wszystko jest bez zarzutu.

System to iOS 17, w stosunku do poprzedniej wersji jest kilka usprawnień ale nie ma żadnej rewolucji. I oczywiście, najlepiej sprawdza się z całym ekosystemem urządzeń firmy. Choć i sam iPhone, w otoczeniu Windowsa czy Androida też daje radę.

iPhone 15 Pro Max – zdjęcia, filmy

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

Smartfon dysponuje najmocniejszym z całej tegorocznej czwórki zestawem aparatów. Uwagę zwraca zwłaszcza 5x zoom optyczny, przy pomocy którego zrobimy fotografie bardzo dobrej jakości, również portretowe. Generalnie zdjęcia są najwyższej klasy, choć moim zdaniem nie można mówić, by były w jakikolwiek sposób lepsze od Androidowej konkurencji. I np. Samsung Galaxy S23 Ultra oferuje większe przybliżenie czy większą ilość różnych „opcji”. Oczywiście doceniam wprowadzoną po raz pierwszy opcję wyboru czy zrobioną już fotografię chcemy mieć w trybie zwykłym, czy portretowym. Zdjęcia z głównego obiektywu są zapisywane domyślnie w 24 a nie 12 MP, co pozytywnie wpływa na ich szczegółowość po przybliżeniu.

Ale – miałem problemy z robieniem zdjęć z bliskiej odległości. Jeśli nie przeszedłem na tryb makro – nie mogłem złapać ostrości na obiektach na których smartfon z Androidem (Pixel 7) łapał ostrość natychmiast. Do tego dość często musiałem pomagać w jej nastawieniu na odpowiedni punkt. Jeśli tego nie zrobiłem, to okazywało się, że co prawda ostrość jest – ale nie na głównym obiekcie ale gdzieś z boku…

Także tryb nocny w porównaniu z Androidową konkurencją wciąż nie jest jakiś wybitny. I nie mówię tu o przerabianiu zmroku w dzień, ale o przyzwoitym rozjaśnianiu i wyostrzaniu. Niby nie jest źle, ale za te pieniądze oczekiwałbym więcej.

dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl

Natomiast filmy to już zupełnie inna sprawa. Po pierwsze – ostatni event Apple pokazujący najnowsze mcBooki został nagrany właśnie iPhonem 15 Pro Max. Oczywiście przy użyciu profesjonalnego osprzętu i z późniejszą obróbką, ale i tak – jakość zachwyca. A i w rękach amatora urządzenie sprawdzi się podczas filmowania doskonale. Płynne przechodzenie pomiędzy obiektywami wciąż na głowę bije to co mamy w Androidzie, jakość dźwięku i stabilizacja są na rewelacyjnym poziomie.

iPhone 15 Pro Max – bateria

Apple tradycyjnie nie podaje jej wielkości, ale wiadomo że ma ona 4441 mAh. Przy moim sposobie używania starczało to na dwa dni, przy ponad 8h pracy na włączonym ekranie. Ponoć bateria w 14 Pro Max pozwalała na nieco więcej, ale moim zdaniem i tak to co dostajemy jest znakomitym wynikiem. Bateria o takiej pojemności w smartfonie z Androidem starczyłaby na połowę tego czasu.

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl

Natomiast ładowanie wciąż jest piętą achillesową iPhona. Jest wolne, bo moc to wg. testów (Apple oczywiście nie jej nie podaje) 27W. Więc musimy się liczyć z ponad godziną spędzoną przy gniazdku. Dobrze że przynajmniej jest to USB-C…

iPhone 15 Pro Max – podsumowanie

Generalnie smartfon jest bardzo dobry. Ale też kosztuje absurdalnie dużo. Więc moim zdaniem nie ma tu miejsca na najmniejsze nawet słabości. Tymczasem kilka da się znaleźć bez większego trudu – wolne ładowanie, kłopoty z ostrością przy zdjęciach z bliższej odległości. Oczywiście, lista plusów jest o wiele dłuższa. Co ciekawe, dla mnie największą zaletą jest coś, co nie zależało od Apple – czyli USB-C… Osobiście jednak nie widziałbym specjalnie powodu by przesiadać się na 15 Pro Max z 14 Pro Max. Z 13 – nie wiem. A jeśli ktoś chce zacząć swoją przygodę z Apple – lepszym wyborem będzie pewnie jeden ze starszych i tańszych modeli. Natomiast niewątpliwym plusem iPhonów są długie aktualizacje i trzymanie ceny. Więc nawet jeśli iOS okaże się nie dla nas, dużo nie stracimy.

iPhona 15 Pro Max do testów wypożyczył nam Orange.

iPhone 15 Pro Max / dziennik.pl