Activision nie eksperymentowało za bardzo z formuła - "Crash Bandicoot 4: It's about time" to typowa platformówka. Skaczemy więc po linach, półkach, znikających skałach, po drodze zbierając skarby i zabijając potwory. Brzmi łatwo? To się zdziwicie. Gra jest bowiem wymagająca i wiele razy miałem ochotę rzucić padem w ścianę po kolejnym nieudanym skoku. Wszystko tu musi być dokładnie wyliczone, by nasza postać nie spadła i nie zginęła. Na szczęście, dla tak "zdolnych" graczy, jak ja, twórcy przewidzieli specjalny, dodatkowy tryb. Pozwala nam on zacząć od ostatniego punktu zbiórki, a na ekranie widzimy tylko licznik naszych śmierci (jeśli mamy ich za dużo, to nie odblokujemy wszystkich bonusów z danego poziomu). Możemy też grać w trybie dla "twardzieli" - dostajemy ograniczoną liczbę żyć, a gdy je wszystkie tracimy, trzeba zacząć poziom od nowa.

Reklama

Same plansze wyglądają świetnie - grafika nie jest może klasy ostatniego Ori, ale nie jest źle. Do tego, zgodnie z tradycją serii, nie ma mowy o żadnych otwartych poziomach, skrótach, bocznych drogach itp... Tu jest tylko jeden słuszny kierunek. Także zagadki nie są zbyt skomplikowane... trzeba tylko wykazać się zręcznością. Potem do gry wchodzą specjalne maski, które np potrafią "zamrozić" znikający podest, czy sprawić, by przeszkoda na chwilę zniknęła. Do tego dostajemy tez możliwość przejścia etapów nowymi postaciami - jako, że dysponują one innymi zdolnościami niż Crash, to zmienia się rozkład zagadek, pułapek i platform do skakania.

Oprócz przeskakiwania pułapek, Crash trzeba też zbierać owoce, które na koniec poziomu wymieniane są na klejnoty. Jeśli chcemy zdobyć wszystkie osiągnięcia, to nie ma wyjścia, trzeba się będzie natrudzić - zwłaszcza, że część skrzynek jest albo ukryta, albo umieszczono je w takich miejscach, że trzeba dobrze pomyśleć, jak do nich doskoczyć.

Podsumowując, sam Crash wiele do gatunku nowego nie wnosi. Ale gra jest zabawna, wciągająca... i trudna. Zginąłem tam więcej razy niż w Souls 3 czy Bloodborne. Dla wszystkich fanów bohatera i miłośników platformówek, to pozycja obowiązkowa.

Reklama