Fresh'n Rebel Bold S to najmniejszy głośnik z rodziny. To sześcianik (dostępny w kilku kolorach - czarnym, szarym, ciemnoniebieskim i miętowym) o wadze 285g i krawędzi 85mm. Jego konfiguracja jest bardzo prosta - włączamy, a następnie parujemy urządzenie z naszym smartfonem czy tabletem i już - brakuje jednak NFC, by jeszcze szybciej głośnik połączyć. Możemy też użyć standardowego kabla audio z 3,5mm wtyczką by podłączyć Bold S przewodowo np. do starego laptopa czy desktopa bez Bluetooth.

Głośnik może funkcjonować w dwóch trybach - pierwszy to standardowy system audio, drugi to zestaw "słuchawkowy". Bold S. ma bowiem wbudowany mikrofon, przez który możemy prowadzić rozmowę telefoniczną. Głośnik możemy sparować też z drugim , tworząc mini zestaw stereo.

Jeśli chodzi o zasilanie to - według producenta - bateria wystarczy na 12 godzin odsłuchu. W testach jednak uzyskałem wynik 10-11 godzin na jednym ładowaniu. Samo "nakarmienie" baterii Bold S prądem trwa mniej niż 1,5 godziny.

Jak Bold S gra? Całkiem przyjemnie. Trzeba pamiętać, że nie jest go głośnik audiofilski, tylko taki, który zabieramy na plażę czy pod namiot, albo na stok. I w tej roli się sprawdzi. Trzeba tylko pamiętać, by nie ustawić go zbyt głośno, bo wtedy zaczynają się problemy z basami.

Bold S ma tylko jeden problem - cenę. Producent chce bowiem za niego 60 euro, czyli około 260 złotych. W podobnej cenie mamy jednak konkurencyjny sprzęt o dużo lepszej jakości dźwięku - choćby Ultimate ears Wonderboom, albo - znacznie tańszy - Sony XB10. Oba te modele grają lepiej niż Bold S (ultimate ears oferuje np. dźwięk w promieniu 360 stopni), oba są odporne na wodę i oba można połączyć w serię głośników (nie można za to używać ich do rozmów telefonicznych).

Dlatego też, jeśli producent nie obniży ceny przynajmniej do 50 euro, to Bold S można polecić tylko tym, którzy chcą jednocześnie ten model wykorzystać do telefonowania albo którym tak bardzo podoba się design urządzenia, że muszą go kupić.