Ze smartfonowej potęgi Sony zostało dziś niewiele. Szkoda. Japończycy, mniej lub bardziej świadomie, odpuścili ten segment rynku, pozostawiając po sobie głównie tęsknotę za linią „compact”. Brak małych, zgrabnych i świetnie działających flagowców tej firmy z perspektywy czasu wydaje się największą stratą, a do zapełnienia tej luki inni producenci specjalnie się nie kwapią. Na palcach jednej ręki można wymienić topowe urządzenia z niewielkimi (jak na dzisiejsze czasy) ekranami. Także oprogramowanie telefonów Sony zawsze należało do tych bardzie udanych, a ich użytkownicy mogli zawsze czuć się „dopieszczeni” przez producenta. Długie aktualizacje, użyteczne aplikacje, świetne multimedia – to znaki charakterystyczne Sony. Co z tego znajdziemy w Xperii 1?

Budowa, wykonanie

Xperia 1 nie jest smartfonem małym, ale na szczęście jest smartfonem zgrabnym. Wszystko dzięki zastosowaniu kinowych proporcji wyświetlacza – 21:9. To sprawia, że urządzenie jest nienaturalnie długie, za to dość wąskie, więc bardzo wygodnie trzyma się go w dłoni. Nieco gorzej jest z obsługą jedną ręką, czasem, np. wpisując adres do przeglądarki, trzeba wspomóc się drugą. Ale generalnie Sony rozwiązało ten problem dość dobrze. Ponieważ trudno sięgnąć kciukiem do górnej belki z powiadomieniami – można ją ściągnąć przeciągając palcem w dół w dowolnym miejscu wyświetlacza. Mamy też świetny w użyciu (pod warunkiem że uda nam się go od razu uruchomić) „Boczny sensor”. Wywołujemy go dwukrotnym uderzeniem w bok telefonu a ja w zasadzie od niego się uzależniłem – można na nim zainstalować swoje ulubione aplikacje, skróty do najczęściej używanych ustawień i dzięki temu ograniczyć poruszanie się po interfejsie telefonu do minimum – wszystko będziemy mieli w zasięgu kciuka. Boki urządzenia mogą też służyć do nawigacji – przeciągnięciom w górę bądź w dół przypiszemy np. ruch wstecz czy powrót do pulpitu głównego. Miarą tego, czy jakiś pomysł producenta jest dobry czy nie jest dla mnie to, czy brakuje mi go po przesiadce na kolejny smartfon. Kierując się tą zasadą uważam, że idea Sony jest dobra, bo teraz automatycznie pukam i przesuwam po bokach kolejnych telefonów. I, niestety, nic się nie dzieje…

Producent wykorzystał do oporu długość telefonu, bo na jego prawym boku znalazły się aż cztery elementy – przycisk do regulacji głośności, włączania, czytnik linii papilarnych oraz fizyczny spust migawki aparatu. To jeden ze znaków rozpoznawczych tej firmy i dobrze, że Sony wciąż o nim pamięta.

Szkoda, że nie zintegrowano przycisku włączania z czytnikiem (tak jak zrobił to np. Honor), obsługa telefonu stałaby się bardziej intuicyjna, ale po jakimś czasie można się do tego rozwiązania przyzwyczaić. Gorzej z działaniem czytnika, który jest dość kapryśny i nie zawsze działa za pierwszym, drugim czy trzecim razem. Nie jest też przesadnie szybki. Dobrze więc, że możemy do odblokowania telefonu wykorzystać naszą twarz (ustawienia do znalezienia w Smart Lock).

Przód to piękny OLEDOWY ekran 4K (643 ppi) ze wsparciem dla technologii HDR i przekątną 6.5 cala. Z zastrzeżeniem, że akurat oglądamy coś w 4K, w innym wypadku ekran stosuje niższą rozdzielczość. To moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie, bo telefon nie marnuje energii na wyświetlanie treści w lepszej jakości wtedy, gdy nie jest to do niczego potrzebne. Ramki boczne są niewielkie, te na górze i na dole trochę większe, ale dzięki temu udało się uniknąć notcha czy dziury w ekranie i nic nie rozprasza naszego wzroku. Udało się także zmieścić diodę powiadomień.

Z tyłu telefonu (szkło) centralnie położone są trzy oczka obiektywów, które lekko wystają nad powierzchnię. Smartfon jest wodoszczelny, spełnia normę IP 68.

Specyfikacja, działanie

Topowy smartfon ma topową (niemal) specyfikację. Snapdragon 855 jest najwydajniejszym procesorem na rynku, ale RAM-u mamy 6 GB, a we flagowcach konkurencji standardem jest 8 bądź 12 GB. Na szczęście w codziennym działaniu nie ma żadnych problemów, telefon jest szybki jak rakieta, radzi sobie doskonale z wielozadaniowością i długo trzyma zakładki w pamięci.

Pamięci wbudowanej mamy 128 GB, możemy ją rozszerzyć kartą pamięci, tacka na dwie karty SIM jest jednak hybrydowa. NFC działa błyskawicznie, więc z przyjemnością płaciłem telefonem zbliżeniowo, GPS jest dokładny, Xperia 1 szybko łączy się z satelitami i bez problemu prowadzi nas do celu.

Smartfony Sony zawsze prezentowały najwyższy muzyczny poziom i nie inaczej jest tutaj. Zacznijmy od głośników zewnętrznych – mamy dźwięk stereo, bo prócz głośnika na dole wykorzystywany jest także ten do rozmów, położony na górnej krawędzi. Co daje doskonałe wrażenia przy oglądaniu filmów, seriali czy You Tube. Małym zgrzytem jest brak wejścia mini-jack na słuchawki, więc do ich podłączenia musimy użyć przejściówki którą znajdziemy w pudełku. Za to dźwięk, czy to na kablu, czy na słuchawkach bluetooth, zwala z nóg. Telefon obsługuje wszystkie najnowsze technologie, mamy zaawansowane możliwości korekcji i moim zdaniem to ścisła smartfonowa czołówka pod tym względem. Także jakość połączeń głosowych jest doskonała.

Oprogramowanie

Nakładka Sony na Androida jest bardzo intuicyjna i „czysta”, skomponowana ze smakiem i umiarem. Jest wszystko to, czego potrzebujemy. Do nawigowania możemy wykorzystać przyciski bądź androidowe gesty, mamy konfigurowalne Always on Display, nazwane tu Ekranem dostosowanym do otoczenia, wiele ustawień baterii które wydłużają czas jej pracy (choć ich używanie wcale nie jest konieczne), czy jakości wyświetlanego obrazu. Sony pomyślało też o wykorzystaniu długiego ekranu i możemy ustawić aplikacje które automatycznie pojawią się, gdy podzielimy wyświetlacz.

Zdjęcia, bateria

Sony daje nam do dyspozycji trzy obiektywy: główny, tele i szeroki kąt. Wszystkie mają po 12 mpx, jest optyczna stabilizacja obrazu i jasna przysłona 1.6 w tym najważniejszym. Z przodu mamy do dyspozycji 8 mpx. Tego, czego nie mamy, to osobnego dedykowanego trybu nocnego, który jest już chyba we wszystkich flagowcach. Telefon jednak z automatu rozpoznaje scenerię i wybiera ustawienia, także podczas wykonywania zdjęć w słabszym oświetleniu. Ujęcia mają bardzo naturalną kolorystykę, doskonałą ostrość, autofocus jest bardzo celny (ustawia się na oko fotografowanej przez nas osoby) , a miłośnicy fotografii mają do dyspozycji tryb ręczny. Ładnie wychodzi tryb portretowy z rozmytym tłem. Jakość fotek spada wraz ze zmniejszającą się ilością światła, a generalnie to jedne z najbardziej czystych i nie skażonych oprogramowaniem zdjęć na rynku, co nie każdemu oczywiście może przypaść do gustu. Mi się podobają.

Filmy nagramy w rozdzielczościach 4k, FHD i niższych, stabilizacja wypada imponująco. Osobom które mają większe ambicje i umiejętności przy nagrywaniu filmów, spodoba się aplikacja Cinema Pro, w której wszystko ustawiamy ręcznie.

Bateria ma pojemność… 3300 mAh. Czyli jest mała, ale jak dla mnie jest to najbardziej imponująca rzecz w Xperii 1. Sony z tak niewielkiej pojemności potrafi wycisnąć ostatnie soki i sprawić, że telefon bez większego problemu wytrzyma półtora dnia z dala od ładowarki. Szkoda, że nie ma możliwości naładowania indukcyjnego, jest za to szybkie ładowanie.

Czyli…

Po pierwsze – Sony stworzyło bardzo przyjemny w codziennej obsłudze i oryginalny dzięki proporcjom smartfon. Ale niestety wyceniło go za wysoko, bo Xperia 1 kosztuje 4 tys zł. To moim zdaniem co najmniej o 1000 zł za dużo, bo telefon nie ma żadnego „naj”, by takie koszty uzasadnić.

Po drugie – proporcje 21:9 powodują, że telefon jest zgrabny, ale nie są jeszcze popularne, więc przy oglądaniu filmów musimy zazwyczaj wybierać: albo czarne pasy po bokach, albo bardzo przycięty kadr przy rozciągniętym na cały wyświetlacz obrazie. Są więc wady i są zalety, musimy iść na jakieś kompromisy, a przy tak wysokiej cenie nie powinniśmy być do nich zmuszeni. Kto jednak kupi ten telefon świadomie, będzie z niego bardzo zadowolony.