Sam robot wygląda tak, by wzbudzić ciekawość dzieci, a jednocześnie je nie wystraszyć. Ma sympatyczną głowę i duże, mrugające oczy. Jest też na tyle ciężki, że dziecko go nie wywróci i nie zrobi sobie krzywdy. Jego "sercem" jest wyświetlacz dotykowy, który służy do obsługi wszelakich gier. Sam robot posługuje się dziecinnym głosem, który może dla dorosłych być irytujący, jednak samym najmłodszym bardzo się podoba i jest dla nich dużo lepiej zrozumiały, niż poważny głos dorosłego. Emys zasilany jest ze standardowego gniazdka 220V - na szczęście dołączony kabel jest na tyle długi, że nie będzie problemu z ostawieniem go na środku sali szkolnej czy przedszkolnej. Nie trzeba więcej nic robić, trzeba tylko uruchomić robota, ustawić jego głośność (dotknięciami z jednej lub z drugiej strony główki) i można rozpocząć naukę przez zabawę.

Reklama
Robot Emys / Materiały prasowe / Tomasz Michlewski

Emysa można sparować z kilkoma grami - m.in rozpoznawanie zwierząt, części garderoby, czy produktów kuchennych. Gry te zawierają wiele dużych, kolorowych żetonów, które spodobają sie dzieciom, lub... pluszaków. Są one tak zrobione, że dzieci mogą się bawić nimi bezpiecznie, nie połkną ich bowiem, czy nie zrobią sobie nimi innej krzywdy.

Jak to działa?

Reklama

Jak działa robot? Najpierw przykładamy kartę gry do uruchomienia nauki, a następnie dotykamy ekranu kostką z liczbami. To pozwoli wybrać Emysowi numer gry i rozpocząć zabawę. Weźmy na przykład takie przygody u weterynarza. Robot wymienia np nazwy zwierząt po angielsku, a dziecko musi znaleźć żeton z nazwą i zbliżyć ją do ekraniku. W ten sposób zapamiętuje, jak zwierzątko wygląda i jak się po angielsku nazywa oraz jak prawidłowo wymówić jego nazwę. Ale to nie koniec. Do każdej z gier dołączone są jeszcze specjalne książeczki, w których trzeba malować, rysować, wycinać i naklejać, by przez prace artystyczne dziecko poznawało język. Te książeczki pozwalają lepiej poznać język i łatwiej zapamiętać nowe słówka, a przy okazji pokazują, że robot to nie wszystko, a liczy się także praca offline.

Zarówno same proste gry, jak i książeczki sprawiają, że lekcja jest przyjemna, a dzieci z zaciekawieniem uczą się języka. Znacznie też ułatwiają pracę nauczycielowi, któremu znacznie łatwiej jest utrzymać zainteresowanie i uwagę małych uczniów na przedmiocie lekcji. W końcu to nauka z robotem.

Wady Emysa? Przede wszystkim jedna - to robot, którego ciężko będzie używać w domu ze względu na wysoką cenę. Kosztuje bowiem ponad 9 tysięcy złotych. To oznacza, że dzieci będą miały kontakt z tym robotem to szkoły i przedszkola. Jeśli jednak placówka, do której wysyłacie wasze dzieci ma takie urządzenie, to na pewno będzie im dużo łatwiej poznać język, niż korzystając ze zwykłych metod dydaktycznych.