Xperie są już na rynku wystarczająco długo, by użytkownicy wyrobili sobie o nich zdanie, którego raczej się trzymają. Wiadomo – miłośnicy marki wychwalają ją pod niebiosa, przeciwnicy odsądzają od czci i wiary. Osób podchodzących do nich z zimną głową jest niewiele. Ja mogę sobie na taki luksus pozwolić, bo nie wydałem na najnowszy model kosmicznych pieniędzy. 2800 zł - tyle trzeba wyłożyć, by wejść w posiadanie Xperii XZ. A jest to kwota spora, by nie powiedzieć wygórowana. Takie same powinny być oczekiwania użytkowników. Czy ten telefon je spełnia?

Wzornictwo, wykonanie

Jeżeli chodzi o wygląd, to moim zdaniem tak. Xperia XZ różni się od Xperii Z5 czy Z5 Premium na tyle, że można by to nawet nazwać małą rewolucją. Oczywiście rewolucją na skalę Sony. Brawurowe zakrzywienie ekranu czy pokrycie pleców telefonu aluminiową powłoką zamiast tafli szkła to ruch odważny, ale i sensowny. Troszkę się nabijam, ale prawda jest taka, że dzięki metalowemu pokryciu zniknie ciągnący się od lat problem z pękaniem tyłu Xperii. Oczywiście pojawi się problem inny, tzn. zarysowań tej powłoki, ale nie jest on już tak wielki. Telefon jak na najnowsze rynkowe standardy jest dość gruby (8,1 mm), ale może dzięki temu dobrze trzyma się w dłoni.

Na prawym boku umieszczono wszystkie przyciski – idąc od dołu spust migawki aparatu, przycisk regulacji głośności i skaner linii papilarnych który służy jednocześnie do uruchamiania smartfona. I tradycyjnie – tak jak ułożenie przycisku głośności jest fatalne, bo powinien się on znajdować na górze, a nie dole telefonu, tak umiejscowienie skanera linii papilarnych jest idealne, naturalnie kładziemy w tym miejscy albo kciuk, albo palec wskazujący, w zależności od tego, którą ręką sięgniemy po smartfon.

Do czytnika nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Działa, tak jak w przypadku Xperii X Compact, czyli idealnie. Kartę SIM i kartę pamięci włożymy do szuflady położonej na prawym boku maszyny. Z przodu – na górze i na dole – znajdziemy dwa głośniki stereo, które grają jednak dość cicho. Dodatkowo na górze umieszczono bladziutką diodę powiadomień. Całość oceniam pozytywnie – smartfon może się podobać i tak jest w moim przypadku, choć z drugiej strony, co sugeruje zresztą jego nazwa, jest on zawieszony gdzieś pomiędzy starymi Zetkami a nowymi X-ami.

Podzespoły, działanie,

Zacznę od minusów, bo choć nie ma ich zbyt wiele, to jednak są dość istotne. Największy to bateria. Jak zawsze w Xperiach nie imponuje ona rozmiarami, w tym modelu ma 2900 mAh, ale Sony przyzwyczaiło nas, że doskonale optymalizuje swoje telefony i potrafią one działać z dala od ładowarki przez długie godziny.

Jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że egzemplarz który posiadałem z trudem dociągał do 3 h pracy na włączonym ekranie - co jest wynikiem bardzo rozczarowującym. I wytłumaczeniem nie jest tu ani ekran – bo ten, choć doskonałej jakości (5,2 calowa matryca Full HD, 424 ppi), to jednak nie ma rozdzielczości QHD, która jest wysoce prądożerna, ani brak miejsca na większe ogniwo, bo jak już pisałem Xperia XZ jest dość gruba. To prawda, dzięki Androidowi 6.0 w nieużywanym telefonie procenty niemal nie uciekają, ale każde włączenie go powoduje dość szybki spadek energii. Z tym większym zaskoczeniem czytałem inne recenzje tego modelu, w których potrafił on pracować nawet 5 godzin na włączonym ekranie. Niestety, u mnie tak nie było. Małą rekompensatą jest możliwość szybkiego naładowania XZ – jeśli dysponujemy odpowiednią ładowarką, jesteśmy w stanie to zrobić w nieco ponad godzinę.

Drugim minusem, już mniejszym, jest dość wyraźne nagrzewanie się telefonu i to nie tylko przy znacznym obciążeniu. Wystarczyło kilka rozmów, by można było wyczuć wzrastającą temperaturę w okolicach aparatu foto. To o tyle dziwne, że Snapdragon 820 zamontowany w XZ nie ma raczej problemów z przegrzewaniem. To była cecha jego poprzednika - Snapdragona 810.

Skoro już przy procesorze jesteśmy. W tym modelu wspomaga go 3 GB pamięci RAM i układ graficzny Adreno 530. Taki zestaw sprawdza się bardzo dobrze. W teście AnTuTu Benchmark osiąga znakomite 129008 pkt, a do pracy telefonu nie można się przyczepić.

Działa szybko, płynnie i niezawodnie. Przez ponad dwa tygodnie ani razu się nie zaciął, ani razu się nie zawiesił, doskonale trzymał zakładki w pamięci, uruchamiając programy błyskawicznie, bez konieczności ich powtórnego wczytywania. Najmniejszych problemów nie było także z grami – wszystkie bez wyjątku działały znakomicie – mój 9-letni specjalista był pod wrażeniem, a z niejedną komórka miał już przecież do czynienia. Z 32 GB pamięci wbudowanej dostępnych dla użytkownika jest ponad 20, a jeśli komuś to za mało, może ją rozbudować kartą pamięci. Do działania WiFi, LTE czy jakości połączeń nie mam najmniejszych zastrzeżeń.

Tradycyjnie kontrowersyjnym punktem w przypadku telefonów Sony jest aparat fotograficzny. Ten w Xperii XZ ma 23 mpx matrycę główną i 13 mpx przednią. Ujmę to tak – ja się już przyzwyczaiłem. Przyzwyczaiłem do tego, że nie są to najlepsze telefony fotograficzne na rynku, ale jednocześnie robią bardzo ładne zdjęcia. Wiem, brzmi to paradoksalnie, ale: z matryc Sony korzysta wielu innych producentów, wśród nich są też tacy, którzy uzyskują wyraźnie lepsze efekty niż samo Sony. A logicznym byłoby oczekiwać, że to jednak Japończycy będą wiedli prym w tym względzie.

Po drugie – Sony stosuje autorskie algorytmy odszumiania i wyostrzania zdjęć, co przy słabszym oświetleniu i większym zbliżeniu sfotografowanego detalu wygląda, jak nie przymierzając, dzieła impresjonistów. Tyle, że na obrazach to się sprawdza, na ekranie smartfona albo komputera już mniej. Trudno. Przynajmniej firma jest konsekwentna. I tak jest nieźle, ostrość dzięki laserowemu autofocusowi łapana jest błyskawicznie, prócz trybu automatycznego mamy oczywiście możliwość poustawiania sobie wszystkich wartości w trybie manualnym. W dodatku na wysokim poziomie stoi wideo, filmy nagramy nawet w rozdzielczości 4K. Przykład znajdziecie tutaj:

Najlepsze efekty moim zdaniem uzyskamy jednak w rozdzielczości Full HD 60 fps, która daje nam doskonałą płynność rejestrowanego obrazu, a w dodatku, inaczej niż w 4K, działa jeszcze stabilizacja obrazu. Przykład znajdziecie tu:

Na bardzo wysokim, a w zasadzie najwyższym poziomie stoją możliwości multimedialne Xperii XZ. Dźwięk w słuchawkach jest znakomity, głośniki zewnętrzne są stereo, Sony nie poszło też ścieżką obraną przez innych producentów i na szczęście zostawiło swoje autorskie aplikacje do odtwarzania muzyki, oglądania filmów czy zdjęć. Zwłaszcza galeria jest doskonała, moim zdaniem o lata świetlne wyprzedza podobne aplikacje innych producentów.

Nie można zapomnieć o wodoszczelności Xperii XZ – spełnia ona normę IP 68, czyli teoretycznie możemy zanurzyć ją w wodzie nawet na pół godziny. Z tym, że robimy to na własną odpowiedzialność.

Podsumowanie

Jak widać Xperia XZ jest przede wszystkim smartfonem ...drogim. W dodatku dość nierównym – w niektórych miejscach dorównującym swoim bezpośrednim konkurentom, w niektórych wyraźnie im ustępującym. Czyli jakby na to nie patrzeć, to smartfon zdecydowanie dla miłośników marki. Oni zawiedzeni być nie powinni, choć z drugiej strony rewolucyjnych zmian w stosunku do poprzedników w nim nie znajdziemy. Ja osobiście, jeśli miałbym stać się właścicielem Xperii, to bez dwóch zdań wybrałbym model X Compact. Bo choć ma gorszą specyfikację, to jednak na co dzień zupełnie tego nie odczujemy, a jego używanie sprawia po prostu o wiele większą przyjemność.