Na szczęście nie będziemy się po raz kolejny dowiadywać, jak Petera Parkera ugryzł pająk i jak stał się Spider-Manem. W grze Peter jest już dorosłym Człowiekiem - Pająkiem i w pierwszej misji mierzy się z samym Kingpinem. Jak jednak się okaże, pokonanie największego gangstera Nowego Jorku wcale nie rozwiąże problemów miasta, a wręcz sprawi, że pojawią się nowe kłopoty.

System poruszania się po mieście - na pierwszy rzut oka - może przypominać serię gier Rocksteady o Batmanie. Na szczęście tylko przypomina. Skakanie mię budynkami jest w Spider-Manie dużo bardziej płynne i efektowne. Można poczuć się tak, jak w filmie, gdy Peter śmiga nad dachami samochodów po to tylko, by wskoczyć na Empire State Building, przebiec po jego dachu i ruszyć dalej. Nawet jeśli uderzymy w ścianę, to Spider-Man nie spadnie z niej jak martwy pająk, tylko przyczepi się do niej.

Jak wygląda walka? Tak jak w Shadow of Mordor, Assassin's Creed, Batman, czy tego typu innych grach. Otacza nas zwykle horda przeciwników, których trzeba pokonać w walce wręcz. Możemy też używać miotacza pajęczych sieci, by przykleić wroga do ściany, zabrać mu broń, czy nawet za pomocą sieci sięgnąć po elementy otoczenia i rzucić nimi w przeciwników. Płynne, widowiskowe i fajne.

Gra wygląda też bardzo dobrze pod względem grafiki. Deweloperom udało się wymusić pełną moc z PS4 Pro i Manhattan wygląda jak Manhattan, a nie jak coś udającego środek Nowego Jorku. Kto był w tych rejonach, ten na pewno odnajdzie znajome miejsca.

Podsumowując. Po kilkudziesięciu minutach rozgrywki widać, że Spider-Man nie jest rewolucyjną grą, która odmieni gatunek. To porządnie zrobiona gra, wykorzystująca znane elementy gatunku, która może okazać się hitem. Na  ostateczny werdykt trzeba będzie jednak poczekać do 7 września, czyli dnia oficjalnej premiery.