Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że składane urządzenia zrewolucjonizują rynek. Coraz wyraźniej jednak widać, że tak się nie stało i raczej już nie stanie – zwłaszcza w przypadku dużych smartfonów pokroju Folda od Samsunga czy naszego dzisiejszego bohatera – OnePlus Open. Są one raczej wyróżnikiem luksusu i klasy biznes, dla „zwykłych” użytkowników lepszym wyborem będą mniejsze i zdecydowanie tańsze Flipy.

Reklama
OnePlus Open / dziennik.pl

Nie zmienia to jednak faktu że po dwóch tygodniach spokojnie mogę napisać, że Open jest moim zdaniem najlepszym w tym momencie dużym składanym urządzeniem jakie możecie kupić. I że wolę go od najpopularniejszego na rynku samsungowego Folda. To z powodu ekranu zewnętrznego, który jest po prostu zwykłym ekranem klasycznego smartfona o normalnych, a nie wąskich proporcjach. Dzięki czemu wszystkie standardowe czynności mogłem wykonywać właśnie na nim. Ekran w Samsungu jest węższy, przez co zdecydowanie mniej wygodny, co w praktyce zmusza do częstego otwierania telefonu i korzystania z wyświetlacza wewnętrznego. A OnePlus to bardzo praktyczne „dwa w jednym” czyli klasyczny smartfon plus tablet z większą powierzchnią roboczą. Drogi, ale rewelacyjnej jakości.

OnePlus Open – budowa

Konkurencja mogłaby się od OnePlus uczyć, jak konstruować takie smartfony. Zawiasy działają rewelacyjnie, z lekkim oporem, duży ekran można ustawić pod dowolnym kontem. Nie ma mowy o jakichkolwiek nieprzyjemnych dźwiękach mechanizmu. W dodatku smartfon jest bardzo cienki i smukły, oczywiście złożony jest grubszy od tradycyjnych urządzeń, ale nie jest to jakaś gigantyczna różnica i nie jest to coś, co przeszkadza w codziennym używaniu. Ja w zasadzie po kilku dniach zapomniałem, że w ręce trzymam rozkładane urządzenie. Po złożeniu nie ma żadnej szczeliny, nie ma obawy że do środka dostaną się jakieś pyłki czy ziarenka piasku które mogłyby zniszczyć ekran.

OnePlus Open / dziennik.pl
Reklama

Dodatkowo wymiary po złożeniu sprawiają, że mamy do czynienia ze smartfonem średniej wielkości (153.4 x 73.3 x 11.7 mm) a nie jakimś gigantem. Rama jest aluminiowa, tył szklany, okrąg z aparatami umieszczono centralnie, więc smartfon się nie kiwa położony na stole. Producent dorzuca do zestawu ochronne etui, jest też odporność na zachlapania (IPX4). Waga to 245 g.

Czytnik linii papilarnych umieszczono na krawędzi, mamy też suwak do zmiany profili dźwiękowych. Jest tacka na dwie karty SIM i głośniki stereo. Jedyna czego zabrakło, i mnie osobiście trochę to uwierało, bo za takie pieniądze ciężko przełknąć jakieś braki, to ładowanie indukcyjne.

OnePlus Open / dziennik.pl

OnePlus Open – ekrany

Zacznijmy od ekranu zewnętrznego. To Super Fluid OLED LTPO3 odświeżany w 120Hz, z jasnością maksymalną na rewelacyjnym poziomie 2800 nitów. Ma przekątną 6.31 cala, rozdzielczość 1116 x 2484 pikseli, 431 PPI i jest chroniony szkłem Ceramic Guard. Do tego mamy przyklejoną folię ochronną.

OnePlus Open / dziennik.pl

To co rzuca się w oczy i w specyfikacji i podczas używania, to rewelacyjna jasność. Nie ma problemu z czytelnością nawet gdy trafimy na mocne słońce. Doskonałe są kąty widzenia, w ustawieniach jest mnóstwo opcji do wyboru, więc każdy dopasuje sobie jego parametry wg. własnych potrzeb i upodobań.

Co z ekranem wewnętrznym? Tu również jest świetnie. Technicznie to Flexi-fluid AMOLED LTPO3 120Hz, o jasności 2800 nitów, przekątnej 7.82 cala i rozdzielczości 2268 x 2440 pikseli 426 PPI. I tak, widać miejsce zgięcia, ale ono będzie widoczne zawsze w każdym tego typu smartfonie. Co najwyżej w jednym bardziej, a w innym mniej. W OnePlus Open widać je moim zdaniem mniej.

OnePlus Open / dziennik.pl

OnePlus Open – działanie

Urządzenie pracuje na procesorze Snapdragon 8 Gen 2 z 16 GB RAM i 512 GB pamięci wbudowanej UFS 4.0. Ten zestaw zapewnia rewelacyjne osiągi i bezproblemową pracę nawet w momencie dużego obciążenia. Nie ma problemów przy renderowaniu filmów, wymagających grach. I oczywiście, teraz najnowszym a co za tym idzie najwydajniejszym procesorem jest Snapdragon 8 Gen 3. Tyle, że różnice w wydajności, choć są w cyferkach i benchmarkach, to w codziennym używaniu są nieodczuwalne. Może poza tym, że Snap 8 Gen 2 grzeje się mniej niż nowszy chip.

OnePlus Open / dziennik.pl

Dzięki takim podzespołom ze smartfonu korzysta się komfortowo w każdych warunkach. Oczywiście nie ma problemów z działaniem GPS, NFC czy z jakością rozmów.

OnePlus Open – oprogramowanie

Na ekranie wewnętrznym można uruchomić jednocześnie 3 aplikacje, dodatkowo czwartą w trybie pływającego okna. Wygodną opcją jest możliwość zapisania ulubionych „zestawów” aplikacji na pasku udołu pulpitu. Oczywiście w każdym momencie możemy przejść z ekranu zewnętrznego na wewnętrzny – automatycznie otworzy się używany przez nas program. Wszystko działa bardzo dobrze, jedynym problemem jaki miałem było skalowanie się aplikacji. Czasem, nie wiedzieć czemu, niektóre otwierały się na ekranie zewnętrznym w trybie desktop…

OnePlus Open / dziennik.pl

Oczywiście można transmitować obraz z telefonu na telewizor albo monitor, pracować jednocześnie na smartfonie i tablecie (Multi-Screen Connect). Jeśli więc ktoś potrzebuje wielozadaniowości, w OnePlusie Open dostanie ją na najwyższym poziomie.

OnePlus Open – zdjęcia, filmy

Optyka wygląda następująco:

  • obiektyw główny 48 MP, f/1.7, 24mm, 1/1.43", 1.12µm, multi-directional PDAF, OIS;
  • obiektyw tele 64 MP, f/2.6, 70mm, 1/2.0", 0.7µm, PDAF, OIS, 3x optyczny zoom;
  • szeroki kąt 48 MP, f/2.2, 14mm, 114˚, 1/2.0", 0.8µm, PDAF;
  • selfie (ekran wewnętrzny) 20MP, f/2.2, 20mm, 1/4", 0.7µm;
  • selfie (ekran zewnętrzny) 32MP, f/2.4, 22mm, 1/3.14", 0.7µm.
OnePlus Open / dziennik.pl

Zestaw jest więc imponujący i stojący na flagowym poziomie. Wszystko jest sygnowane marką Hasselblad, z którą OnePuls i OPPO nawiązały kilka lat temu współpracę.

Zdjęcia są bardzo naturalne i realistyczne – czyli mamy na nich z grubsza to, co widzi nasze oko – inaczej niż w Samsungach które bardzo mocno podkręcają kolory. Do tego ilość szczegółów stoi na bardzo wysokim poziomie niezależnie od obiektywu który używamy. 3x zoom optyczny jest doskonały, w zasadzie trudno dostrzec różnice pomiędzy zdjęciami robionymi nim a głównym oczkiem. W ustawieniach mamy też 6x przybliżenie (oczywiście cyfrowe), które choć nieco słabsze, to również może się podobać. Maksymalny zoom to 120x ale to już sztuka dla sztuki i jedyne zastosowanie jaki widzę to możliwość przeczytania jakiegoś oddalonego napisu. Robienie zdjęć raczej nie ma sensu.

Świetnie wypadają zdjęcia portretowe, z ładnym rozmyciem, które potem można dodatkowo dostosować w ustawieniach. Zdjęcia nocne są dość naturalne – lekko wyostrzają źródła światła, a rozjaśniają ujęcia dopiero gdy robimy fotografię w dużych ciemnościach. Ale w takich sytuacjach widać dość duże szumy.

Kamerka do selfie jest ok., ta w środku będzie nam służyć głównie do połączeń wideo i telekonferencji, a dzięki składanej konstrukcji selfie można również wykonać aparatem głównym.

Świetnie wychodzą filmy – stabilizacja optyczna plus elektroniczna robi swoje, obraz jest płynny, można przechodzić pomiędzy obiektywami.

dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl

OnePlus Open – bateria

Ogniwo ma 4805 mAh. W pudełku jest ładowarka o mocy 68W, naładujemy nią smartfon w nieco ponad 40 min. Niestety nie ma ładowania indukcyjnego. Szkoda, bo po pierwsze – moim zdaniem w telefonie za takie pieniądze powinno być już wszystko, a po drugie – sam najczęściej ładuję w ten sposób smartfony. Tu tego robić nie mogłem.

Bateria starcza na cały dzień pracy z lekkim zapasem, zazwyczaj podłączałem Opena do ładowarki rano, przy 20, 25 proc. baterii.

OnePlus Open – podsumowanie

Jak dla mnie OnePlus Open to najlepszy w tym momencie składany smartfon na rynku. Wszystko przez doskonały ekran zewnętrzny o normalnych proporcjach. Dzięki niemu otwierałem Opena niezmiernie rzadko, w zasadzie tylko do oglądania filmów wieczorem czy napisania jakiegoś dłuższego maila gdy byłem „na mieście”. I tak to chyba powinno wyglądać – dla jednych ekran wewnętrzny będzie głównym „miejscem do pracy, dla drugich rozrywkowym dodatkiem.

OnePlus Open / dziennik.pl

Minusy? Jak dla mnie dwa – brak ładowania indukcyjnego i cena. 9 tys. bez złotówki za smartfon, nawet o tak doskonałej konstrukcji – to moim zdaniem spora przesada. Najpopularniejszy na rynku Samsung Galaxy Z Fold5 w identycznej konfiguracji kosztuje mniej…

W sumie – ja zwolennikiem składanych urządzeń nie jestem, zdecydowanie wolę tradycyjne smartfony. Ale jeśli któryś miałby zagościć w mojej kieszeni na stałe, byłby to właśnie OnePlus Open.