Przez kilka lat ASUS był jedną z ostatnich nadziei na to, że kompaktowe smartfony przetrwają. Zenfony 8, 9 i 10 były przedstawicielami powoli wymierającego gatunku małych, zgrabnych urządzeń które nie wypychają kieszeni i które da się obsłużyć jedną ręką. Wygląda jednak na to, że dziesiątka była ostatnia. Bo jedenastka, zgodnie z dopiskiem Ultra, jest już bardzo duża.

Reklama

ASUS ma dwie linie – gamingowe ROG Phony i „cywilne” Zenfony. Różniło je do tej pory wszystko. Te pierwsze były wielkimi, naszpikowanymi diodami LED potworami które były nastawione na wydajność. Te drugie – wygodnymi smartfonami dobrymi w każdej dziedzinie. Dwie linie wiązały się jednak z podwójnymi kosztami. A ponieważ rynek jest trudny, a dla ASUSa smartfony nie są podstawą biznesu, a jedynie dodatkiem, wygląda na to że firma postanowiła na nich zaoszczędzić, czy jak to się teraz mówi fachowo „zoptymalizować koszty”. I zamiast robić dwa smartfony – tak naprawdę zrobiła jeden.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

Najnowszy ROG Phone 8 Pro (jego test znajdziecie tu) i nasz dzisiejszy bohater Zenfone 11 Ultra to w zasadzie bracia bliźniacy. Temu pierwszemu dodano dla niepoznaki trochę diód, tak żeby dotychczasowy fani linii nie poczuli się zawiedzeni, jest w nim też specjalna część oprogramowania wydzielona dla graczy. Ale poza tym urządzenia są niemal identyczne. Mają te same rozmiary, ekran, procesor, baterię, optykę. Z biznesowego punktu widzenia ruch jest dość zrozumiały. Ja jednak będę tęsknił do Zenfonów „maluchów”, a 9-ka i 10-ka będą jednymi z moich ulubionych urządzeń w ostatnich latach. Co oczywiście nie oznacza, że 11 Ultra jest zła, zwłaszcza jeśli popatrzymy na cenę. Jak używa się go na co dzień? Zapraszam do recenzji.

ASUS Zenfone 11 Ultra. Budowa

Reklama

Smartfon jest duży i ciężki. Wymiary to 163.8 x 76.8 x 8.9 mm, waga – 224 g. Wykonanie stoi na najwyższym poziomie – rama jest z aluminium, tył pokryto matowym szkłem, które nie zbiera odcisków palców. W pudełku znajdziemy solidne czarne etui. Moja wersja smartfona jest brązowo szara, są jeszcze czarna i niebieska. Dziwnie wygląda wyspa z aparatami. Trochę tak, jakby projektantom zabrakło już na nią pomysłu i po prostu dolepili czarny prostokąt po lewej stronie. Nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, ale wydaje mi się, że gdyby była przynajmniej w tym samym kolorze co plecki – wyglądałoby to dużo lepiej. Może chodziło o nawiązanie kolorem do ramy urządzenia, ale jak dla mnie efekt jest trochę kontrowersyjny.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

Dół jest taki sam jak w ROG Phone 8 Pro co oznacza, że znalazło się tam miejsce na mini-jack na słuchawki. We flagowym smartfonie to ewenement i rarytas. Obok jest głośnik (drugi w szczelinie nad ekranem), oba grają bardzo głęboko, głośno, czysto – na moje ucho identycznie jak w ROG-u który jest jednym z najlepszych pod tym względem smartfonów na rynku. Wychodzi więc na to, że z Ultrą jest tak samo – to zdecydowana czołówka.

Dalej mamy slot na dwie karty SIM a na samym skraju USB-C. Prawy bok to przyciski włączania i regulacji głośności, góra i lewy bok są „czyste” i mają jedynie przeszycia antenowe.

ASUS Zenfone 11 Ultra. Wyświetlacz

Jedyna różnica między oboma smartfonami to odświeżanie, w ROG to 165 Hz osiągane w niektórych grach, tu mamy 144 Hz. Reszta jest identyczna, to płaski AMOLED LTPO o jasności maksymalnej 2500 nitów. Z AoD, błyskawicznym czytnikiem w ekranie, dziurą na selfie i szkłem Corning Gorilla Glass Victus 2.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

ASUS Zenfone 11 Ultra. Działanie

Tu również mogę odesłać do recenzji ROG Phone 8 Pro. Topowy Snapdragon 8 Gen 3, topowa wydajność, wszystko na najwyższym poziomie bez żadnych zastrzeżeń.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

ASUS Zenfone 11 Ultra. Oprogramowanie

Mamy Androida 14 a przy pierwszej konfiguracji decydujemy czy chcemy mieć nakładkę Asusa czy też graficzny wygląd znany z czystego Androida. Minusem i to sporym, są jedynie dwie duże aktualizacje systemu i 4 lata poprawek bezpieczeństwa. Wygląda to źle na tle konkurencji która nawet w średniej półce potrafi zaoferować trzy a nawet cztery duże aktualizacje.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

Tak jak wszyscy producenci również i ASUS oferuje wsparcie AI czyli sztucznej inteligencji. W tym modelu dostajemy tworzenie tapet, tłumaczenie nagrania z dyktafonu i stworzenie jego podsumowania, tłumaczenie rozmów (ale niestety nie ma tu Polskiego) i redukcję szumów podczas rozmów na dworze.

ASUS Zenfone 11 Ultra. Zdjęcia, filmy

Po raz kolejny mamy powtórkę z ROG-a. Zestaw kamer jest identyczny, to:

  • obiektyw główny 50 MP, f/1.9, 24mm, 1/1.56", 1.0µm, PDAF, gimbal OIS;
  • obiektyw tele 32 MP, f/2.4, 1/3.2", 0.7µm, PDAF, OIS, 3x optyczny zoom;
  • szeroki kąt 13 MP, f/2.2, 13mm, 120˚;
  • selfie 32 MP, f/2.5, 22mm, 1/3.2", 0.7µm.
ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

Nikogo więc nie zdziwi, że podobne będą efekty zdjęciowe. Choć ja zacznę od filmów, bo na zasługę zasługuje gimbalowa stabilizacja w obiektywie która sprawia, że możemy nawet biec podczas nagrywania filmu a obraz i tak jest stabilny, w dodatku nie wygląda to sztucznie. Za to wielki szacunek dla ASUS-a. Ale szkoda że selfie nie nagramy w 4K a jedynie w FHD…

Co do zdjęć – jest dobrze, bardzo naturalnie, tylko z lekko podbitymi kolorami. Smartfon zachowuje ich zbieżność we wszystkich trzech obiektywach, a gdybym się miał czegoś czepiać, to podobnie jak w ROG-u – nieco zbyt ciemnej przysłony w głównym oczku. Ostrość jest łapana błyskawicznie, rozmycie w trybie portretowym jest naturalne a odcięcie dokładne, tryb nocny i selfie są również ok.

dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl
dziennik.pl

ASUS Zenfone 11 Ultra. Bateria

Ogniwo o pojemności 5500 mAh naładujemy kablem z mocą 65W i bezprzewodowo z mocą 15W. Niestety ASUS dołączył do grona producentów którzy oszczędzają na ładowarkach – w pudełku jest tylko kabelek. Rozładowanie to dzień do półtora, w zależności jak będziemy traktować nasz telefon.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl

ASUS Zenfone 11 Ultra. Podsumowanie

Trudno nie odnieść wrażenia, że ASUS sprzedał nam dwa razy to samo – w „gamingowej”, lekko podkręconej wersji jako ROG Phone 8 Pro i cywilnej, jako Zenfone 11 Ultra. Nasz dzisiejszy bohater to smartfon dobry, z niezłym jak na obecne czasy stosunkiem jakości do ceny, świetnym działaniem czy oprogramowaniem i ładnymi zdjęciami. Ale też z za krótkim wsparciem, bo jego specyfikacja pozwoli mu na długie lata bezproblemowego działania. A 2 duże aktualizacje systemu w porównaniu do 7 topowych Samsungów czy Pixeli wygląda delikatnie rzecz ujmując „słabo”.

Ja zaś będę tęsknił do starszych, małych Zanfonów 9 i 10. Szkoda, że firma z nich zrezygnowała.

ASUS Zenfone 11 Ultra / dziennik.pl