Dziennik Gazeta Prawana logo

Niedzielny kierowca trafia do rajdów samochodowych. Recenzja Dirt 4

17 lipca 2017, 07:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dirt 4
Dirt 4/Media
Gry o rajdach samochodowych, jak Colin McRae czy serię Dirt omijałem dotąd szerokim łukiem. Programiści Codemasters obiecali jednak, że nową odsłonę ich gry wyścigowej pokochają także niedzielni kierowcy. Sprawdźmy, czy mówili prawdę.

Nie byłem nigdy fanem realistycznych symulatorów sportów motorowych, wolę takie gry jak Forza Horizon czy Need for Speed, które nie wymagają umiejętności Krzysztofa Hołowczyca, a po uderzeniu w betonową przeszkodę przy prędkości powyżej 200 km/h z naszym autem nie dzieje się absolutnie nic.

W moje ręce trafiła jednak nowa odsłona serii Dirt, którą ponoć można ustawić tak, by była przyjazna takim graczom jak ja. Najpierw zacząłem od szkoły jazdy, która najpierw zaznajamia ludzi z podstawami jazdy - nauczymy się hamować na prostej, odpowiednio używać ręcznego itp, a potem pozwala nam poćwiczyć trudniejsze manewry. Część lekcji musimy powtórzyć, inne są tylko filmikami, pokazującymi jak trzeba jechać.

Przygodę z prawdziwą grą zacząłem od trybu kariery. Początkowo jest łatwo - trasy rajdu są proste, z łagodnymi zakrętami. Nie trzeba się więc mocno natrudzić, by osiągnąć dobry czas i wygrać wyścig (zwłaszcza na najłatwiejszym poziomie trudności). Potem nagle zaczyna się robić trudno. Jeden z wyścigów jedziemy we mgle - nie widać absolutnie nic, a jedyną szansą na dojazd do mety jest zaufanie pilotowi. To on bowiem mówi nam, jak ostre są zakręty, kiedy czeka nas hopka i inne informacje o trasie.

Potem zadania stają się coraz trudniejsze - dostajemy lepsze samochody, które osiągają większą prędkość, łatwiej jest więc o popełnienie błędu. Wystarczy źle skręcić, trafić oponą na pobocze, czy zbytnio zwolnić przed przeszkodą, by stracić cenne sekundy i uszkodzić samochód. To zaś niszczy nasze szanse na zwycięstwo.

Jeśli chodzi o fizykę jazdy, to każdy samochód prowadzi się inaczej. Czuć, które auto ma napęd na przednią lub tylną oś, a które ma napęd na wszystkie koła.Wiele też zależy od pogody i nawierzchni. Jazda we mgle po zaśnieżonej trasie, słuchając tylko poleceń pilota, wiedząc że najmniejszy błąd będzie nas kosztować zwycięstwo, dostarczy nam więcej emocji, niż jazda w grach zręcznościowych.

Jeśli chodzi o grafikę, to na PS4 jest bardzo dobra - ładnie wyglądają nie tylko samochody, ale także i otoczenie toru - świetnie oddane są też warunki pogodowe. Nie można też przyczepić się do dźwięku - głosy pilota, zarówno w polskiej, jak i angielskiej wersji językowej są świetne i dają nam poczuć atmosferę rajdów.

Podsumowując. "Dirt 4" jest świetną grą. Daje nam poczuć, jak ciężka jest kariera rajdowca, wymaga poświęcenia dużo czasu, by szlifować swoje umiejętności, a jednocześnie jest przystępna nawet dla niedzielnych kierowców z padem, a nie kierownicą w ręku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj