Ace Combat 7 wróciła do korzeni. Akcja dzieje się w wymyślonych krainach, które zaczynają ze sobą wojnę. Nasz bohater to młody pilot, który trafia do karnego batalionu i wysyłany zostaje na najbardziej niebezpieczne misje. Historię poznajemy tradycyjnie – za pomocą przerywników filmowych, opisów misji oraz rozmów pilotów w czasie walki. Historia opowiedziana jest całkiem sprawnie, choć momentami jest lekko naiwna.

Na szczęście Ace Combat 7 to nie RPG, tu losy bohaterów i fabuła stanowią tylko tło do potraktowania przeciwnika parą rakiet czy działkiem. A misje, mimo, że są skrojone według zasady: Doleć do Y, zestrzel X, są urozmaicone – pierwszy raz w serii warunki pogodowe i terenowe są tak ważnym elementem. W niektórych misjach walki powietrzne toczymy w burzy, gdy trzaskające pioruny co chwila resetują elektronikę na pokładzie naszej maszyny. Są też zadania, w których przed namierzeniem przez wroga musimy kryć się w chmurach. W niektórych misjach goni też nas limit czasowy… spróbujcie zestrzelić startującą rakietę balistyczną, gnając przez pół mapy w miejsce jej wystrzelenia, mając na plecach parę przeciwników…

Model latania, nawet w trybie „Expert” nie stanowi wyzwania. To nie jest seria DCS czy inne symulatory . To gra akcji, w której samoloty da się bez problemu kontrolować padem,a  nasz samolot przenosi po ponad 100 rakiet. Owszem maszyna może wpaść w przeciągnięcie itp., do tego czuć, że inaczej skręca MiG-31 a inaczej F-35 ale to wszystko. Dzięki temu gra jest dostępna dla większej ilości ludzi.

Jeśli chodzi o maszyny i broń, to Namco Bandai dało nam drzewko technologiczne. Zaczynamy od F-16, by sko©zy© na F-22 czy SU-57. Kda z maszyn ma 3 rne rodzaje broni – od pocisków przeciw okrętowych, rakiet niekierowanych, pocisków, które są w stanie namierzyć jednoczenie 8 celów powietrznych czy 6 naziemnych, po pociski antyokrétowe. Musimy więc dobra© maszynę i jej uzbrojenie do misji. A-10 nie sprawdzi się w walkach powietrznych, a z kolei takim F-22 ciężko jest walczyć z wrogimi okrętami. Do tego po drodze kupujemy dodatkowe części, poprawiające osiągi samolotu czy broni, które przed każdą misją możemy dopasować do zadania.  Niestety wszystko jest dość kosztowne i sprawia, że samo przejście kampanii nie da nam dostępu do najlepszych samolotów. Mamy wiec dwa wyjścia – albo powtarzać misje, albo walczyć w trybie dla wielu graczy.

O trybie multiplayer nie można zbyt wiele dobrego powiedzieć. Pojedynki trwają pięć minut, za przegrany dostajemy około 60 tys. kredytów, za wygrany ok 100 tys. (a najdroższe maszyny kosztują po milion kredytów. Są dwa tryby – albo starcia dwóch zespół, albo „każdy na każdego”. Niestety w walkach nie ma mowy o strategiach czy manewrach. Chyba, że do gry zaprosimy grupę znajomych i używamy komunikacji głosowej.

Jeśli chodzi o grafikę, to jestem rozczarowany. Nie, Ace Combat 7 nie wygląda źle, gra nie została jednak zoptymalizowana pod Xbox One X. Nie ma trybu HDR czy tekstur wysokiej rozdzielczości. Szkoda. Fajnie za to zrobiono kokpity samolotów. Są naprawdę wiernie oddane i w takim MiG-u 31 nie ma angielskich napisów, tylko przełączniki opisano po rosyjsku.  Z drugiej jednak strony są pewne problemy z HUD-em. Nie można zmienić jego koloru, co sprawia, że zieleń wskaźników potrafi być niewidoczna w locie pod słońce, albo przy namierzaniu samolotów na tle chmur. To bardzo irytuje.

Jeśli chodzi o dźwięk, to jest świetnie. Pole walki żyje. Słyszymy prośby o wsparcie sojuszników, rozmowy między pilotami, chwile przerażenia, gdy pod koniec gry piloci wroga rozpoznają nasz samolot. Podczas walk dostajemy komunikaty o odpalonych rakietach, strąconych wrogach czy informacje o nadciągających posiłkach i zagrożeniach.

Podsumowując, Ace Combat 7 to nie ty lko gra przeznaczona dla fanów serii. To świetna gra akcji, dla fanów3) takich starych produkcji jak "Żelazny Orzeł" czy "Top Gun”". Fani symulacji nie będą zadowoleni, bo realizm oddał miejsce rozrywce. Jednak wszyscy, którzy kochają lotnictwo, będą się czuli w niej doskonale. Do tego ma fajną fabułę a niektóre misje wymagają naprawdę dobrej koordynacji. No i „Ace Combat 7 wciąga. Dawno nie spotkałem się z grą, w której od telewizora wstawałem koło 3 rano.