Ostatnia walka w wiosce, wystarczy dwa ciosy, żeby zgładzić demona... i popełniam błąd, atak mija cel, mam za mało wytrzymałości, żeby zrobić unik, a demon się nie myli. Moja postać powraca do punktu startowego, a wszystkie pokonane potwory ożyły. Żeby dostać się do mojego ciała i odzyskać wszystko, co zebrałem, muszę je teraz na nowo pokonać (jak przez ostatnie 14 prób). Jak popełnię kolejny błąd, będę musiał to robić ponownie. Bo Nioh 2 Complete Edition nie wybacza żadnej słabości, zawahania, spóźnienia się o ułamek sekundy z unikiem. To brutalny nauczyciel, który każe nam powtarzać walki, dopóki się nie nauczymy tego, co nam chce przekazać.

Reklama

Nioh 2 Deluxe (czyli wersja podstawowa + wszystkie dodatki) wreszcie trafił na PC. W porównaniu do konsol wygrywa dużo lepszą grafiką i płynnością - gra obsługuje choćby panoramiczne monitory o proporcjach 21:9 i odświeżaniu 120 Hz. Graficznie prezentuje się bez zarzutu - potwory, otoczenie czy nasza postać wyglądają świetnie. W samym generatorze postaci spędziłem kilkanaście minut, by dopasować wygląd swojej wojowniczki. Potem wybór broni - od pięści, przez kije aż do dwuręcznych odachi. To jedna z najważniejszych decyzji - bowiem od rodzaju broni zależeć będzie rozwój naszej postaci, a także styl walki. Im dłużej danego przedmiotu używamy, tym lepiej nim władamy i możemy odblokowywać kolejne zdolności, a bez ich użycia jesteśmy jak mała myszka między stadem kotów.

Walka jest potwornie trudna

Walka jest trudna. Nawet najmniejszy potwór jest śmiertelnym zagrożeniem, którego nie da się pokonać, młócąc przycisk ataku. Jeśli bowiem tak będziemy robić, to nasz pasek wytrzymałości zejdzie do zera, nie da się wykonać żadnego ruchu, póki się nie zregeneruje, a w tym czasie wróg nas wykończy. Trzeba więc myśleć, planować ataki, korzystać z otoczenia, żeby pokonać przeciwnika bez strat punktów życia. Jeśli nawet uporamy się ze zwykłymi demonami, to czekają na nas różni bossowie. Walka z nimi jest jeszcze trudniejsza. Trzeba korzystać z kombosów, ataków specjalnych, mieć pod ręką mikstury... a przede wszystkim myśleć. Walka "na ura" kończy się bowiem zgonem na początku walki. Jeśli zaś będziecie bardzo uważać, to zginiecie pod jej koniec... i tak kilkanaście razy, aż w końcu wróg zginie i przejdziecie do kolejnego regionu.

Na szczęście wprowadzono kilka ułatwień - m.in "burst counter" - jeśli użyjemy go w odpowiednim momencie, to nasza postać przywoła swoją formę półdemona i zada wrogowi duże uszkodzenia, zostawiajac go na moment oszołomionego. To daje nam szansę na zwycięstwo, ale wcale nie jest przyciskiem "wygrałem" i wciąż możemy łatwo zginąć.

Port z błędami

Słów kilka o porcie na PC. Mówiąc wprost? To nie jest jeden z najbardziej udanych portów. Owszem, poprawiono już to, że nie można było zmienić rozdzielczości ekranu w grze (można to było zrobić tylko edytując plik xml gry). Wciąż jednak zostawiono bardzo irytujący problem ze sterowaniem. Otóż gra pokazuje nam informacje, jaki przycisk wcisnąć, pokazując jedynie przyciski pada. Jeśli gracie na klawiaturze, to też dostaniecie informacje o padzie. To dość wkurzające, bo trzeba często sprawdzać konfigurację klawiszy, żeby wiedzieć jak zmienić sposób trzymania miecza, zamienić się w demona itp. A do tego kombinacje wcale nie są proste, bo przesuwanie kółka myszy, z wciśniętym shift, żeby przybrać nową pozycję walki jest mało wygodne. Co ciekawe, gra nie rozpoznawała mojego pada od XSX podłączonego bezprzewodowo do PC, mimo że inne gry bez problemu go widzą. Dopiero stary pad od Xbox One X, podłączony kablem, dał się zauważyć.

Są też problemy z ustawieniami kamery... jakby nie do końca twórcy poradzili sobie z odświeżaniem 120 Hz. Kamera przesuwa się zdecydowanie za szybko i nie tak płynnie, jakbym chciał, a to prowadzi do kolejnych zgonów.

Natomiast naprawiono już płynność samej gry. Na RTX 3080, Ryzenie 3600X i 16 GB DDR4 Ballistix 3600 MHz w rozdzielczości 3440x1440 gra utrzymuje stabilne 110-120 FPS (zwłaszcza, że działa już DLSS NVIDII). Skończyły się skoki klatek na sekundę i nie ma mocnych spadków. To wreszcie jest takie, jak być powinno od samego początku. Wioski, forty i lasy wyglądają przepięknie i świetnie oddają klimat ery Sengoku. Warto korzystać ze skrótów, które prowadzą nas do kapliczek, gdzie możemy wydać naszą amritę, zebraną z zabitych demonów na ulepszenia naszej postaci, zanim ją stracimy, ginąć po drodze, a potem ginąc jeszcze raz, gdy chcemy dotrzeć do zwłok i odzyskać zasoby.

Podsumowanie

Podsumowując - jeśli chcecie grę tak trudną, jak tylko to jest możliwe, frustrującą, w której nie odnawia się pasek życia i nie da się młócić atakami, jak np. w Valhalli. Grę, która zmusza do planowania i myślenia i która skarci każdy wasz błąd, to Nioh 2 taką grą jest. Ja do tej gry podchodziłem kilkanaście razy, bo poziom trudności odstrasza. Jeśli jednak dacie jej szansę i przyswoicie jej surowe lekcje, to ona wciąga. Tylko poczekajcie jeszcze na patch czy dwa, aż resztki błędów, wynikających z portu na PC zostaną usunięte.