Gdybym miał opisać Yogę w słowach czterech, dodałbym jeszcze drogi. 6 tys. zł za wersję z procesorem Intel Core i5, 8 GB RAM i dyskiem SSD 256 GB (taką testowałem – Yoga 920-13IKB), 7 tys. za wersję z procesorem i7, 16 GB RAM i dyskiem SSD 512 GB, możliwych konfiguracji jest sporo, o żadnej nie mogę napisać, że jest tania. Ale po około trzech miesiącach spędzonych z tym urządzeniem spokojnie mogę napisać, że wiem i rozumiem, za co płaci się taki worek pieniędzy.

Budowa, wykonanie

Yoga 920 jest niewielka, przekątna ekranu (dotykowy, o czym jeszcze za chwilę; IPS FHD, dostępne są także ekrany UHD) to 13,9 cala, ale dzięki minimalnym ramkom udało się wszystko zamknąć w bardzo poręcznym wymiarze. Dość powiedzieć, że grubość Yogi to niecałe 14 mm, więc byłem w stanie spakować notebook do plecaczka, w którym zazwyczaj mieści mi się portfel i butelka wody.

Takie rozmiary i niska waga (1,37 kg) to gigantyczna wręcz zaleta tego urządzenia, bo dzięki temu jest idealnym kompanem nie tylko na co dzień ale i w każdej podróży. A ponieważ w ostatnim okresie zdarzało mi się podróżować sporo, Yoga zwiedziła Paryż, Londyn, Barcelonę i kilka miast w Polsce. To, że nie musimy zastanawiać się, czy znajdziemy gdzieś dla notebooka miejsce, to że przenoszenie go nie narazi nas na skoliozę jest nie lada luksusem.

Kolejnym zaś jest to, że praktycznie nie musimy się martwić, czy niechcący go nie uszkodzimy. Yoga wykonana jest z polerowanego aluminium co sprawia, że jest solidna, nie ma mowy o jakichkolwiek ugięciach, skrzypieniu czy trzaskach. Taki materiał nie zbiera też odcisków palców (co najwyżej kurz), więc nasze urządzenie zawsze wygląda estetycznie.

Gigantycznym plusem jest innowacyjny, „bransoletowy” zawias (tak nazywa go producent) dzięki któremu możemy złożyć Yogę w dowolny sposób i pod dowolnym kątem. Urządzenie może stać się tabletem, możemy je rozłożyć zupełnie płasko, co jest genialnym rozwiązaniem, gdy piszemy coś na kanapie, z podkurczonymi nogami. Taka pozycja stała się moją ulubioną i niestety nie będę jej mógł powtórzyć z żadnym innym laptopem.

Specyfikacja, działanie

Konfiguracji Yogi 920 jest sporo, to którą wybierzemy zależy od naszych potrzeb i grubości portfela, ale we wszystkich sprawdzi się idealnie w tym do czego została stworzona, czyli w pracach biurowych i rozrywce.
System uruchamia się natychmiast po otworzeniu notebooka, nie musimy czekać nawet sekundy. Czytnik linii papilarnych (dzięki niemu nie musimy wpisywać żadnych haseł) nie działa tak szybko jak w najlepszych smartfonach, ale i tak jest wystarczająco szybki, by odblokowanie ekranu było czynnością bezproblemową.

Urządzenie nie jest co do zasady przeznaczone do grania, ale ku mojemu zaskoczeniu można na nim bez problemu montować i renderować filmy w mniej wymagających programach. To w zasadzie jedyny moment, gdy Yoga robiła się cieplejsza i wentylatory wydawały jakiekolwiek odgłosy. W normalnej pracy jest absolutnie bezgłośna.

Słów kilka należy poświęcić klawiaturze, bo w urządzeniu przeznaczonym głównie do pisania to ona jest najważniejsza. Sprawdza się doskonale. Dwustopniowe podświetlenie daje nam komfort pracy w nocy. Układ klawiszy jest doskonały, skok niewielki, są one dość „twarde”, ale tworzenie na niej tekstów jest sporą przyjemnością. Mi udawało się pisać praktycznie bez błędów, co w przypadku laptopów nie jest takie oczywiste.

Świetnie sprawdza się touchpad, który idealnie reaguje na nacisk i gesty naszych palców, ale ja o wiele częściej korzystałem z dobrodziejstw ekranu dotykowego. Mówiąc szczerze nie wyobrażam sobie, bym mógł przesiąść się teraz na urządzenie, które go nie ma. Sprawdza się przy pisaniu, edytowaniu tekstów, przeglądaniu internetu (Yogę 920 można zmienić w normalny tablet, klawiatura i touchpad automatycznie się wyłączają, nie ma więc zagrożenia, że niechcący coś naciśniemy).

Niestety nie wszystko w Yodze jest idealne. Ja najbardziej narzekałem na małą ilość portów (bądź brak dołączonej przejściówki w zestawie). Mamy dwa porty Thunderbolt 3 USB C na lewej krawędzi, (plus wejście na słuchawki) i jedno USB 3.0 na prawej. USB C wykorzystamy do szybkiego ładowania. Niestety brak jest czytnika kart pamięci, co było dla mnie dość uciążliwe i zmuszało do sporych kombinacji przy przerzucaniu zdjęć i filmów z aparatu. Przy częstej potrzebie obróbki fotografii może być to sporym problemem, który Lenovo powinno rozwiązać wkładając do pudełka odpowiednią przejściówkę (przy tej cenie urządzenia moim zdaniem powinno to być wręcz standardem). Tu niestety trzeba samemu wybrać się do sklepu po odpowiedni osprzęt.

Do notebooka dołączony jest rysik, który możemy wykorzystywać podczas używania Yogi w trybie tabletu. Można nim robić notatki, szkice i z pewnością osoby które będą potrafiły wykorzystać jego potencjał, będą z niego zadowolone.

Dźwięk, bateria

Dwa głośniki JBL umieszczone są pod spodem, w przedniej części obudowy. Grają bardzo dobrze, ale ich położenie nie jest idealne, można je dość łatwo przytłumić trzymając np. urządzenie na kolanach, także w trybie tabletu dźwięk jest tłumiony przez ekran.

Bateria wg. zapewnień producenta powinna wytrzymać do 15 godzin pracy (w wersji z ekranem FHD). Mi przy odpowiednim ustawieniu ekranu starczała do dwóch dni prac biurowych, oczywiście krócej gdy montowałem filmy, ale generalnie nigdy nie miałem poczucia, że zabraknie mi energii w najmniej spodziewanym momencie. I czułem się z nią komfortowo do tego stopnia, że przy dwudniowych wyjazdach przestałem ze sobą zabierać ładowarkę, bo byłem pewny że Yoga się nie wyładuje.

Czyli…

Gdyby dziennikarze w Polsce zarabiali lepiej, gwarantuję, że większość z tych, którzy na co dzień używają urządzeń z Windowsem na pokładzie, chodziłaby z Yogą 920 pod pachą. Do nowoczesnego, mobilnego stylu pracy, jest to urządzenie doskonałe.