Wyróżnić się w świecie robionych na jedno kopyto smartfonów nie jest łatwo. Ale Motoroli od jakiegoś czasu się udaje. Pierwsza była Motorola One Vision (MOV), z kinowymi proporcjami wyświetlacza 21:9. W cenie 1299 zł dodano do tego świetną optykę i bardzo dobre działanie, co czyni z tego telefonu, o którym pisałem tu, jedną z atrakcyjniejszych propozycji ze średniej półki. Firma poszła więc za ciosem i zaproponowała model One Action, w cenie 1099 zł, którego wyróżnikiem jest szerokokątna kamera sportowa. Czyli coś, czego nie znajdziemy w żadnym innym smartfonie. Pomysł ciekawy, oryginalny i po miesiącu spędzonym z tym urządzeniem mogę napisać, że sensowny, bo korzystałem z niej – zaskakująco dla mnie samego – często.

Budowa, wykonanie

Na pierwszy rzut oka Motorola One Action jest bliźniaczką One Vision. Identyczny jest 6.3 calowy wyświetlacz IPS o proporcjach 21:9, rozdzielczości FHD+ (435 ppi) z dość dużą/wielką dziurą w lewym rogu na kamerkę do selfie. Jest bardzo dobrej jakości, spisuje się świetnie w pomieszczeniach i daje radę także na zewnątrz, nawet w mocnym słońcu. W ustawieniach możemy podkręcić jego kolory (naturalne, wzmocnione, nasycone), które nie tracą na jakości nawet gdy patrzymy na ekran pod dużym kątem. Jeśli ktoś nie ufa ekranom typu AMOLED i szuka dobrego IPS – to jest ten adres.

Tył telefonu wykonano z plastiku a nie szkła, tak jak jest to w Motoroli One Vision, ale gdy trzymamy oba w ręku, nie jesteśmy w stanie wyczuć żadnej różnicy. A tylko przypomnę, że plastik powinien wytrzymać więcej niż szkło… Ładnie wygląda srebrne logo Motoroli umieszczone w czytniku linii papilarnych, a trzy oczka obiektywów w srebrnej obramówce plus dioda doświetlająca pod nimi z lewej strony dopełniają eleganckiego obrazu One Action. Przyciski mamy na prawym boku (ramka to plastik a nie aluminium), a tackę z hybrydowym slotem kart SIM – na lewym. Dobra wiadomość – jest wejście mini-jack na słuchawki (na górze), a głośnik (na dole) gra niesłychanie donośnie.

Brak diody powiadomień rekompensuje nam „Wyświetlacz Moto” czyli informacje pokazywane na wygaszonym ekranie. Ale uwaga – żeby je zobaczyć, musimy telefonem poruszyć, samo przesunięcie nad nim ręką nie wystarczy.

W sumie – jest ładnie, jest elegancko, a dzięki kinowym proporcjom jest też funkcjonalnie, bo wąski telefon bardzo wygodnie leży w dłoni i możemy go obsługiwać jedną ręką bez większego kłopotu.

Specyfikacja, działanie

Exynos 9609 Samsunga w połączeniu z 4 GB RAM spisuje się bardzo dobrze. Mając okazję używać tego telefonu równocześnie z Moto One Vision mam nawet wrażenie, że choć specyfikacja obu jest identyczna, to jednak One Action jest odrobinę szybsza i bardziej responsywna w działaniu. W każdym razie jak na klasę średnią jest bardzo dobrze, telefon nie ma problemów z wczytywaniem stron, otwieraniem aplikacji, grami, wszystko dzieje się bardzo płynnie i zdecydowanie różnica w działaniu pomiędzy klasą premium a średnią zaciera się coraz wyraźniej. Choć oczywiście wciąż jest widoczna.

128 GB pamięci wbudowanej się przyda, bo musimy mieć sporo miejsca na filmy nagrane kamerą sportową, w razie potrzeby możemy zastąpić jedną kartę SIM kartą pamięci.

GPS nie zawodzi i Motorola One Action bardzo dobrze sprawdza się w roli nawigacji. Dzięki modułowi NFC zapłacimy telefonem zbliżeniowo. To wielki plus tego urządzenia, w smartfonach kosztujących w okolicach tysiąca złotych taka możliwość należy raczej do rzadkości. Rozmowy głosowe są na świetnym poziomie, dobrze słyszymy my, dobrze słyszą nasi rozmówcy.

Czytnik linii papilarnych działa pewnie i dość szybko, a jeśli ktoś nie chce sięgać palcem na tył urządzenia, może korzystać z bardzo skutecznego rozpoznawania twarzy.

Na słowa uznania zasługuje także sekcja audio. Pojedynczy głośnik zewnętrzny jest dobrej jakości, więc nawet jeśli zdecydujemy się na puszczenie z niego muzyki (czego oczywiście nie polecam, ale co od czasu do czasu każdemu może się zdarzyć), nasze uszy nie będą cierpieć. A już na pewno nie będą tego robić, gdy zdecydujemy się podłączyć do Motoroli nasze ulubione słuchawki. W telefonie mamy ustawienia Dolby Audio, które działają nie tylko „po kabelku”, ale także na słuchawkach bezprzewodowych. To znów, zważywszy na cenę urządzenia, rzecz wyjątkowa, bywa, że takie ustawienia dźwięku są niedostępne dla słuchawek bluetooth w urządzeniach dwa i więcej razy droższych.

Motorola One Action należy do programu Android One, mamy więc do czynienia z czystym Androidem w wersji 9, wzbogaconym jedynie gestami Moto. To potrząśnięcie telefonem w celu włączenia/wyłączenia latarki, zrobienie zrzutu ekranu trzema palcami czy dwukrotne obrócenie nadgarstkiem w celu włączenia aparatu.

Telefon jest długi, więc sięganie w jego górne rejony jest trudne, by rzec wręcz niemożliwe. Ale producent o tym pomyślał, belkę z powiadomieniami ściągniemy przeciągając kciukiem w dowolnym miejscu na ekranie, a w przeglądarce Chrome pasek z funkcjami mamy natywnie ustawiony na dole, a nie na górze. To niby drobnostki, ale jednak bardzo poprawiają codzienny komfort używania telefonu.

WiFi jest dwuzakresowe, a bluetooth w wersji 5.0.

Aparat, bateria

Zacznijmy od zdjęć. Z tyłu mamy trzy obiektywy, 5 mpx do wykrywania głębi oraz główny, 12 mpx, z przysłoną 1.8. Nie jest to więc znany z Motoroli One Vision 48 mpx obiektyw Samsunga z optyczną stabilizacją obrazu. Za to dołożono trzeci, 16 mpx obiektyw… kamery sportowej, którą jednak nie zrobimy zdjęcia, a tylko nakręcimy filmy (o czym za chwilę). Aparat do selfie ma 12 mpx i światło 2.0. Nie ma niestety optycznego zoomu, zbliżenie jest tylko cyfrowe.

W sprzyjających warunkach oświetleniowych telefon potrafi zrobić bardzo ładne i atrakcyjnie wyglądające zdjęcia. Duża rozpiętość tonalna, wysoka szczegółowość, śliczne kolory, bardzo miłe dla oka odcięcie tła przy portretach, porównując je do zdjęć z One Vision nie zauważałem większych różnic. Jednak wraz z zapadaniem ciemności zaczynamy rozumieć, dlaczego do fotografowania lepiej wybrać tamten model. W One Action nie ma niestety trybu nocnego i fotki o zmroku wychodzą po prostu marnie. Nieźle za to spisuje się 12 mpx aparat do selfie.

Bardzo dobrze wyglądają filmy kręcone główną kamerą, choć nie ma OIS to nieźle sprawuje się EIS czyli stabilizacja elektroniczna. Można je nakręcić w 4K, FHD 60 i 30 FPS i w niższych rozdzielczościach.

Skupmy się w końcu na kamerze sportowej. Po pierwsze nagrania w poziomie rejestrujemy telefonem w pionie, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bo w ten sposób o wiele pewniej trzymamy urządzenie w dłoni. Po drugie, długo zastanawiałem się nad jej „sportowością”. W porównaniu do zwykłej kamery sportowej największym problemem jest mocowanie. Nie przymocujemy telefonu do kasku, klatki piersiowej, a mocowanie rowerowe może być za słabe na ekstremalne zabawy. Tak było przynajmniej w moim przypadku, gdy zainstalowaliśmy One Action na kierownicy roweru syna, telefon efektownie wyskoczył na pierwszej większej „hopie”. Na szczęście wylądował na trawie, a ponieważ był w silikonowym etui z zestawu, nic mu się nie stało. Ekstremalne sporty raczej jednak odpadają. Ale np. przejazd po mieście na hulajnodze nie jest już żadnym wyzwaniem.

Najlepiej jednak obiektyw szerokokątny sprawdzi się moim zdaniem na spacerze z rodziną, psem, podczas biegania, bo elektroniczna stabilizacja obrazu jest bardzo wydajna i podczas… kibicowania. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Często w weekendy chadzam na koszykarskie mecze córki i zawsze miałem problem z ich nagrywaniem telefonem, bo w kadrze mieści się mały kawałek boiska i dwie, trzy zawodniczki. Jeśli mam przy sobie telefon z szerokim kątem, jestem uratowany, ale jakość takiego nagrania często pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza w kwestii łapania ostrości. Kamera sportowa w Motoroli One Action jest dla mnie wybawieniem – jakość nagrania jest doskonała, szeroki kąt (117 stopni) idealny do filmowania takich sytuacji, bo mieści się w nim wszystko i zdecydowanie jest to opcja, z której dość często bym korzystał.

Bateria ma 3500 mAh. I znów muszę napisać, że telefon jest lepiej zoptymalizowany od Motoroli One Vision, bo tam identyczne ogniwo rozładowywało się dość szybko, telefon tracił energię nawet w stanie spoczynku. Tu jest o wiele lepiej, rekordowo smartfon wytrzymał dwa i pół dnia z dala od ładowarki, co jest wynikiem bardzo dobrym. Standardowo było to do dwóch dni z czasem pracy na włączonym ekranie oscylującym koło czterech, czterech i pół godziny. Jest szybkie ładowanie (wolniejsze niż w MOV), ładowania indukcyjnego brak.

Czyli…

Motorola One Action jest telefonem niepowtarzalnym, drugiego smartfona z kamerką sportową nie ma co szukać nawet ze świecą, bo i tak go nie znajdziemy. A najfajniejsze jest w nim to, że nawet jeśli nie będziemy z niej korzystać, to i tak w ręku pozostaje nam bardzo dobre urządzenie, za które nie zapłacimy majątku.