Do rakietowego silnika doklejono całkiem ładną karoserię (czytaj obudowę), przyzwoitą optykę i niezłe ogniwo, a za całość trzeba zapłacić… 1999 zł. Co przy cenach najlepszych smartfonów konkurencji oscylujących w okolicach 4 tys. wydaje się ceną wręcz śmiesznie niską. Zobaczmy jednak, czy używając tego telefonu rzeczywiście wszystko jest tak doskonałe, jak na papierze.

Budowa, wykonanie

Mi 9TPro to brat bliźniak Mi 9T o którym pisałem tu. Telefony z zewnątrz są praktycznie nie do odróżnienia, a ja spokojnie mógłbym przekleić wszystkie swoje już raz napisane akapity. Ale w skrócie – szkło z tyłu, efektownie mieniący się gradient, piękny ekran AMOLED z cienkimi ramkami o przekątnej 6,39 cala bez żadnego wcięcia, z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych, wysuwana kamerka do selfie z górnej krawędzi z diodą powiadomień, mini-jack na słuchawki i pojedynczy, ale donośny głośnik. Wszystko na najwyższym poziomie w dość kompaktowym rozmiarze.

Specyfikacja, działanie

Tu oczywiście jest jeszcze lepiej niż w Mi 9T. Procesor Snapdragon 855 który jest niesłychanie wydajny (365594 pkt w AnTuTu Benchmark), jak zapewnia producent 8-warstwowe grafitowe odprowadzanie ciepła (cokolwiek by to nie było – to działa, bo przez dwa tygodnie nie zauważyłem, żeby telefon nagrzał się nadmiernie nawet przy najbardziej wymagających grach czy kręceniu filmów), 6 GB RAM, 128 GB pamięci wbudowanej, wszystko to sprawia, że Mi 9T Pro jest jednym z najszybszych i najwydajniejszych smartfonów, jakich używałem. Jeśli chciałbym się do czegoś doczepić, to zostaje mi tylko brak slotu na kartę pamięci, choć przy takiej ilości tej wbudowanej czepiać się nie będę. Mogę jeszcze skrzywić się na umiejscowienie diody powiadomień na szczycie wysuwanej kamerki do selfie, co nie jest specjalnie praktycznym rozwiązaniem, ale i tak lepszym, niżby diody miało nie być wcale.

Czytnik linii papilarnych w ekranie działa doskonale, bardziej cierpliwi mogą też korzystać z rozpoznawania twarzy, co jest trochę dłuższe, bo musimy poczekać, aż wysunie się kamerka, ale skuteczność wynosi mniej więcej sto na sto.

GPS – doskonały, NFC jest i też działa bez zastrzeżeń, głośnik zewnętrzny jeden, ale bardzo dobrej jakości, dźwięk na słuchawkach też jak najbardziej na plus (choć szkoda, że korektor nie działa ze słuchawkami bluetooth), w dodatku możemy wetknąć kabelek bezpośrednio do wejścia mini-jack.

Oprogramowanie

I tu w końcu pomarudzę. Bo jeżeli Xiaomi chce wskoczyć na wyższy poziom, to właśnie w tej dziedzinie ma sporo do nadrobienia. Android 9, MIUI Global 10, identyczną konfigurację miałem na Mi 9T. Czyli spodziewałem się, że wszystko będzie takie samo. A niestety tak nie było. Always on Display, czyli w wydaniu Xiaomi Ekran zgodny z otoczeniem w Mi 9T prócz standardowych: godziny, daty i poziomu naładowania baterii, pokazywał też powiadomienia z aplikacji systemowych. Dzięki temu wiedziałem bez włączania ekranu, że mam np. nieodebrane połączenie czy nieprzeczytaną wiadomość. W Mi 9T Pro… żadnych powiadomień z aplikacji na wygaszonym ekranie nie mam. Przegrzebałem wzdłuż i wszerz całe ustawienia (a jest w czym grzebać), ponadawałem aplikacjom uprawnienia i nic. Razem z kolegą, który używa Mi 9 (powiadomienia na ekranie w tym modelu się pojawiają), porównywaliśmy oprogramowanie obu telefonów. Wszystko wyglądało tak samo. I u mnie powiadomień nie ma, u niego są. Ktoś powie – czepia się szczegółów, świetny telefon, o co chodzi. Ale ja, jako potencjalny nabywca smartfonów Xiaomi, chciałbym dokładnie wiedzieć co kupuję. I jeżeli coś działa w jednej linii/modelu, to chciałbym mieć pewność, że będzie działać w kolejnym. A jeżeli nie działa, to chciałbym dostać informację z wytłumaczeniem dlaczego. W telefonach renomowanej konkurencji mam taką nudną powtarzalność i tego samego oczekiwałbym też tu.

Drugą rzeczą, na którą będę się krzywić, są dość duże opóźnienia w schodzeniu powiadomień z różnych aplikacji. Mi 9T Pro miało nieraz nawet pół godziny opóźnienia w stosunku do smartfonów innych firm, które używałem równolegle. Znów – przekopałem wszystkie ustawienia, ponadawałem aplikacjom uprawnienia, pododawałem je do autostartu, sprawdziłem, czy bateria nie jest w trybie oszczędzania, czy internet nie wyłącza się po wygaszeniu ekranu i… nic nie pomogło. A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ostatnio otwarte aplikacje były trzymane w pamięci bardzo długo i na wielozadaniowość w Mi 9T Pro złego słowa nie powiem. Kłopoty z powiadomieniami nie wynikają więc chyba z zarządzania energią i ograniczania procesów w tle w celu zaoszczędzenia baterii. Konia z rzędem temu, kto zgłębi tajniki MIUI…

Zdjęcia, bateria

Tu wracamy do chwalenia. Przynajmniej w kwestii baterii która ma 4000 mAh i zapewnia mniej więcej półtora dnia działania z czasem pracy na ekranie od 4 do 7 godzin. Nie ma ładowania indukcyjnego, ale jest szybkie ładowanie pozwalające napełnić ogniwo w około godzinę i 15 min.

Za zdjęcia odpowiadają trzy obiektywy z tyłu i jeden z przodu. Główny to 48 mpx Sony IMX586 (w Mi 9T to Sony IMX582), drugi to 8 mpx tele i trzeci – 13 mpx szeroki kąt. W żadnym nie ma optycznej stabilizacji obrazu. Obiektyw do selfie ma 20 mpx (nie ma autofocusu). Wszystkie pracują bardzo dobrze, zdjęcia są bardzo ładne ze świetną rozpiętością tonalną, dobrą szczegółowością, naturalnymi kolorami, bardzo ładnym trybem portretowym z rozmytym tłem, automatycznym HDR-em i wspomaganiem sztucznej inteligencji, którą można wyłączyć. Nie jest to poziom smartfonów za 4 tysiące złotych, ale tych za dwa jak najbardziej. Ja w każdym razie byłem z niego bardzo zadowolony.

Wideo nagramy w rozdzielczości 4k (60 i 30 FPS) i niższych, jakość jest ok, elektroniczna stabilizacja obrazu działa dobrze, nie najlepiej za to zbierany jest dźwięk.

Czyli…

Trochę ponarzekałem, ale były to narzekania bardziej natury ogólnej, dotyczące nieprzewidywalności oprogramowania Xiaomi. Zalet Mi 9T Pro, na czele z ceną, jest tyle, że trudno tego telefonu nie polecić. Zawsze przecież można mieć nadzieję, że problemy znikną wraz z kolejną aktualizacją systemu. Z Xiaomi nigdy nic nie wiadomo...