Dziennik Gazeta Prawana logo

Słuchawek Aftershokz możesz używać, nie będąc sportowcem

21 listopada 2019, 13:28
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Aftershokz Aeropex
Aftershokz Aeropex/Media
Firma Aftershokz specjalizuje się w robieniu słuchawek, których nie trzeba wkładać do uszu - muzykę przewodzą kości policzkowe. Dźwięki omijają w ten sposób bębenki i trafiają bezpośrednio do wewnętrznego ucha. Brzmi jak magia, ale działa. Oto dwa najnowsze modele tej firmy. I, choć przeznaczone są głównie dla sportowców, to można ich używać także na kanapie.

Aftershokz Xtrainerz to słuchawki, które nie potrzebują telefonu, by grać muzykę. Mają bowiem wbudowane 4GB pamięci na dane. Do tego są wodoodporne, więc idealnie nadają się do treningów na basenie. Z kolei Aeropex to "klasyczne" słuchawki, łączące się z telefonem czy zegarkiem przez Bluetooth. One też będą działać pod wodą.

Zakłada się je prosto - końce "słuchawek" przykłada się do kości koło uszu. To rozwiązanie ma swoje wady, jak i zalety. Po pierwsze, nie zagłuszają zewnętrznych dźwięków - gdy więc uprawia się sport na wiejskich drogach, czy w lesie, czy biegnąć po mieście, słyszy się wszystko, co dzieje się koło nas. Nie zaskoczy więc nas nagle samochód czy rowerzysta. Równie dobrze to rozwiązanie się sprawi w pracy czy w domu - słychać co do nas mówią inni, a muzyka nie zagłusza nam rozmów.

Jeśli jednak większość czasu spędzamy w dojazdach komunikacją miejską, czy na głośnych i ruchliwych ulicach, to wtedy Aftershokz sprawiają się dużo gorzej - praktycznie wszystkie odgłosy miasta zagłuszają dźwięki. Można oczywiście użyć wtedy zatyczek do uszu, ale to kłóci się z podstawowym założeniem tego typu słuchawek.

Bateria w obu modelach wystarczy na słuchanie muzyki przez około 7 godzin. Firmie należy się jednak duży minus za zastosowaną metodę ładowania. Nie mają one zwykłego gniazda MicroUSB czy USB-c, a używa się specjalnego kabla. Z jednej strony, chroni to przed zalaniem portu, ale z drugiej, jak wam zwierzę przegryzie przewód, albo go gdzieś wsadzicie, to trzeba kupić drugi przewód.

W przypadku Xtrainerz musimy zapomnieć o godzinach odtwarzania podcastów czy streamingu muzyki z internetu. Nie mają one bowiem modułu BT. Korzystamy tylko z tej muzyki, którą na nie wgramy z komputera. Koniec więc list odtwarzania ze Spotify czy Apple Music. Trzeba sobie takie listy sporządzić samemu. Z jednej strony to zaleta – bo wybieramy swoją ulubioną muzykę i omijamy to, co może nam się nie spodobać. Z drugiej zaś strony, szkoda, że nie można wybrać, czy chcemy streamować, czy skorzystać z własnej muzyki. Do tego, kto dziś trzyma MP3 na komputerze? Cała nasza muzyka jest przecież w którymś ze streamingowych serwisów.

Jakość dźwięku? Pod wodą grają naprawdę dobrze, słychać, co się dzieje koło nas, więc jak ktoś krzyknie „Rekin”, to przeżyjemy. Słychać też innych pływaków, a jednocześnie muzyka gra głośno i wyraźnie. Tak, grają gorzej niż jakiekolwiek słuchawki audiofilskie, ale w takim sprzęcie nie popływacie na basenie. Z kolei inne, wodoodporne słuchawki wymagają zabrania ze sobą albo smartwatcha, który przetrwa chlor w wodzie, albo specjalnych woreczków, które zabezpieczą sprzęt, z którego odtwarzamy muzykę. Tu wystarczy jedno lekkie urządzenie na uszach.

Aeropex to za to klasyczne słuchawki. Łączą się przez protokół BT – nie ma problemu z ich uruchomieniem zarówno na telefonie z Androidem, jak i iPhone. Najlepsze połączenie dla trenujących będzie jednak z Apple Watch w wersji z kartą SIM. Na trening nie trzeba wtedy zabierać telefonu, wystarczy zegarek z e-sim, z którego przesyłamy muzykę.

Grają, jak na sportowe słuchawki, całkiem dobrze. Lubią przede wszystkim muzykę z dużą ilością basu.

Oba modele na szyi i uszach leżą bardzo wygodnie. Prawie ich nie czuć, nie bolą też od nich uszy po kilku godzinach słuchania muzyki, jak po różnych modelach dokanałowych. Nie ma też problemu z doborem odpowiednich końcówek, by nie przeszkadzały w uszach.

Podsumowując. Oba modele Aftershokz, to słuchawki głównie przeznaczone dla sportowców. Można jednak oszukać system i słuchać muzyki, będąc typowym „kanapowcem”. Idealnie sprawdzą się na treningach – a Xtrainerz są wręcz stworzone dla pływaków. Sprawią, że nie utoniemy w świecie dźwięków, nie słysząc zbliżającego się niebezpieczeństwa. Ułatwią też życie w pracy, gdy chcemy słuchać muzyki, a jednak słyszeć, co do nas mówią koledzy. Jednocześnie jednak, dla typowego mieszczucha, który dużo bywa w głośnych rejonach, będą to urządzenia nieprzydatne. Ich największą wadą jest sposób ładowania, za pomocą własnego kabla.

Oba modele przeznaczone są jednak dla tych bardziej bogatych sportowców - Aeropex kosztują ponad 700 złotych, Xtrainerz można dostać za kilkadziesiąt złotych mniej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: słuchawki
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj