Tym razem Sony nie eksperymentowało z szalonym designem, odginaną podstawą, ekranem pod kątem i innymi rzeczami, znanymi z poprzednich modeli serii Alfa. Tu mamy do czynienia z bezramkowym, klasycznym designem telewizora. Co ciekawe, A8H nie wymaga przykręcenia do nóżek, po prostu je wsuwamy w telewizor, a one zatrzaskują się w specjalnym uchwycie. Przez dwa tygodnie testów nie było z tym żadnych problemów – telewizor stał na szafce i nie stwarzał wrażenia, jakby zaraz się miał przewrócić.

Reklama

Po lewej stronie telewizora mamy porty USB i jedno wejście HDMI, reszta portów – w tym eARC – ukrytych jest z tyłu. Dostęp do nich jest łatwy, jednak nie ma mowy o jakimkolwiek systemie ukrycia kabli. Gracze poczują się jednak mocno zawiedzeni – topowy, tegoroczny model Sony nie obsługuje złącza HDMI 2.1, nie wykorzysta więc pełnej mocy PS5. Co Sony myślało, projektując w ten sposób złącza tego nie wie pewnie sam jasnowidz z Człuchowa. Jest to poważny błąd, który skreśla ten ekran z listy telewizorów, które można rozważyć pod nową generację konsol czy podłączenie mocnego PC.

Sony, jak zwykle, korzysta w Smart TV z Androida – tu dostępna jest wersja 9.0 (choć firma obiecuje, że niedługo powinno pojawić się uaktualnienie do 10.0). System jest stabilny, w miarę szybki i wygodny w obsłudze. Gdy pierwszy raz uruchomimy TV, możemy – jeśli mamy telefon z Androidem – wykorzystać go do konfiguracji – urządzenie pobierze z niego m.in. hasła do WiFi czy serwisów VOD. Aplikacji jest wystarczająco dużo, by można zamienić Alfę choćby w „konsolę do gier”. Można powiedzieć, że jeszcze trochę uaktualnień i to będzie tak dobry i prosty system Smart TV jak Tizen.

Telewizor obsługuje HDR10, HLG i Dolby Vision, ale nie HDR10+ Do tego dostajemy specjalny tryb, przeznaczony dla Netflixa… ale lepiej go nie włączać, bo nie tylko nie poprawia, ale nawet pogorsza jakość obrazu.

Jak wygląda obraz? Telewizor ten stworzony jest dla kinomaniaków. Kolory wyglądają świetnie. Są żywe, odpowiednio nasycone, a czerń jest tak czarna, jak powinna wyglądać na matrycy OLED. Filmy UHD wyglądają genialnie – na specjalnej, zremasterowanej do 4K wersji Gwiezdnych Wojen praktycznie każdy detal wygląda świetnie, czy to rdza i brud na Sokole Milleniu,, czy ponura czerń zbroi Vadera (wreszcie widać, że Mroczny Lord miał pancerz malowany na kilka odcieni czerni). Równie świetnie wygląda Bliźniak z Willem Smithem – kolory domów w Cartagenie są rewelacyjnie oddane.

Dzięki najmocniejszemu procesorowi Sony pod maską, A8 radzi sobie doskonale też z remasterem. Jedna z najtrudniejszych scen do pokazania w filmach, czyli nocna bitwa o Helmowy Jar z „Dwóch Wież” nie stanowi dla tego ekranu wyzwania. Każdy detal zbroi orków, elfów czy ludzi, połączony z nocą i deszczem wygląda tak, jakby ten film był kręcony w 4K a nie FHD.

HT-G700 / Materiały prasowe

Mimo niezłego, jak na telewizor, systemu dźwiękowego, gdy cały ekran jest głośnikiem, a szkło przenosi dźwięk, połączyliśmy Alfę A8 z najnowszym soundbarem Sony HT-G700. To urządzenie ze średnio-wyższej półki, symulujące dźwięk Dolby Atmos. Sony bowiem wciąż nie pokazało nam następcy HT-ZF9.

By zmieścić się w cenie poniżej 2 tysięcy złotych Sony postanowiło – i brawa za to – pozbawić G700 WiFi. Nie ma też mowy o Air Play itp. – wciąż jednak możemy podłączyć urządzenie BlueTooth. W zamian zostawiono jednak eARC, dostajemy też wejście HDMI z obsługą Atmos. Jako, że mało kto i tak używa soundbaru do odtwarzania muzyki, to uważam, że japoński koncern podjął słuszną decyzję.

Jako, że mamy tu tylko 3 głośniki przednie i subwoofer, nie ma mowy o rzeczywistym dźwięku Atmos – brakuje górnych czy bocznych głośników, odbijających dźwięk od ścian czy sufitu oraz tylnych satelitek. Okazuje się jednak, że technologie wirtualnego dźwięku Sony potrafią czynić cuda i emulować dźwięk 7.1.2. G700 naprawdę potrafi dowieźć odpowiedniej klasy dźwięk – oczywiście brakuje naturalnych odgłosów z tylnych głośników, jak w moim prywatnym ZF9 – słychać to choćby w bitwie o księżyc Endora w „Powrocie Jedi”, symulowany dźwięk brzmi gorzej i trochę cichnie, gdy maszyny rebelianckich szumowin przelatują za naszą głowę. Ale, jak na zwykły soundbaru 3.1 to naprawdę dobrze gra. Trzeba też pamiętać o rozmiarze pokoju, w którym będziemy korzystać z G700. W moim pokoju telewizyjnym, o powierzchni 12 m2, soundbaru radził sobie doskonale. Jednak po przeniesieniu go do salonu o powierzchni 28m2dźwięk był dużo gorszy i nie wypełniał już tak pomieszczenia – w tak dużych pokojach bez prawdziwego soundbaru 7.1.2 z tylnymi głośnikami (czy bez kina domowego) się nie obędzie.

Warto też dodać, że soundbaru m atak dobraną długość, by idealnie mieścił się między nóżkami telewizora A8.

Podsumowując – Sony A8 to świetny telewizor dla kinomaniaków i właścicieli starszych konsol. Doskonale oddaje kolory, ma fantastyczną czerń, słowem jest to jeden z lepszych (i droższych OLED-ów na rynku). Jeśli jednak szukacie telewizora OLED pod PS5 czy Xbox Series X, to… niestety musicie o tym modelu zapomnieć. Brak HDMI 2.1 skreśla go bowiem z listy urządzeń, które będą idealnie współpracować z nowymi konsolami. Trochę to ironiczne, że konkurencja będzie działać lepiej z PS5 niż własny ekran Sony.

Z kolei HT-G700 to dobry, średniej klasy soundbaru, który na pewno ulepszy dźwięk płynący z Sony Alfa. Jego symulowany dźwięk w niedużym pomieszczeniu będzie dobry i zapewni wrażenia, jakby to był naturalny dźwięk Dolby Atmos z siedmiu głośników.