MiVue 792 ma zarówno design, jak i interfejs przypominający poprzednie produkty tego producenta. W zasadzie, kto miał do czynienia z innym sprzętem Mio, ten poczuje się jak w domu. Kamerę, tradycyjnie, przyczepiamy do szyby, jak zwykle slot karty pamięci znajduje się na dole ekranu, a gniazdo zasilania na górze (szkoda, że Mio nie zdecydowało się dać gniazda kabla zasilającego na dole, lepiej by wtedy wyglądało prowadzenie przewodu do niazda zapalniczki). Do kamery możemy też podłączyć tylną nagrywarkę (trzeba dokupić ją osobno). Urządzenie ma też funkcję nagrywania po zaparkowaniu - gdy czujniki wykryją uderzenie w nasz samochód albo ruch przed obiektywem. Trzeba jednak zapewnić wtedy osobne żródło zasilania, bo można łatwo rozładować akumulator (albo też nowe samochody, bo włączeniu alarmu i zablokowaniu drzwi odcinają zasilanie gniazda).

Reklama

Kamera nagrywa filmy w rozdzielczości FHD w 60 FPS, a firma chwali się, że urządzenie, dzięki sensorowi Sony Starlink radzi sobie w nocy równie dobrze, co w dzień. Oczywiście w nagraniu można włączyć rejestrowanie dźwęków z kabiny czy nagranie prędkości. I tu trzeba Mio pochwalić, w poprzednich urządzeniach, różnica między prędkościomierzem samochodu a rejestrowaną przez kamerę wynosiła nawet 7 km/h. Tu, nawet przy 140 km/h na autostradzie, róznica wynosi zaledwie 2-3 km/h. Do tego kamera wyręcza część czujników samochodu - ostrzega przed zmianą pasa, zmęczeniem kierowcy czy zbytnim zbliżeniem się do poprzedzającego samochodu.

A jak sprawdza się "w praniu"? Jak widać na pierwszym nagraniu, w słoneczny dzień, rejestrowany obraz jest płynny i poprawny. Kąty widzenia są odpowiednie i - w razie kolizji - nie powinno być problemów z odtworzeniem zdarzenia. Trzeba jednak przyznać, że widać tylko te numery rejestracyjne aut, które są bardzo blisko naszego pojazdu. Potem wszystko się rozmywa.

W deszczowy dzień kamera ma podobne problemy z nagrywaniem pojazdów, które są na granicy bezpiecznego odstępu. Jakość obrazu staje się już gorsza.

A jak MiVue 792 Pro WiFi radzi sobie w deszczu w nocy? O ile otoczenie jest w nagrywane w miarę w dobrej jakości, o tyle nadjeżdżające samochody praktycznie ciężko jest odróżnić, a zobaczyć ich numery rejestracyjne na nagraniu nie jest możliwe. Na pewno jednak widać będzie, kto spowodował kolizję. Szkoda jednak, że producent nie zdecydował się dać sensor o wyższej rozdzielczości - np 2560x1440. Wtedy wszystko wyglądałoby na pewno lepiej.

Jeśli chodzi o zgrywanie filmików, to możemy na urządzenia mobilne ściągnąć specjalną aplikację. łączy się ona z kamerą i ściąga na smartfon czy tablet wszystkie nagrania. Możemy więc być pewni, że widea nam nie przepadną.

Podsumowując - Mio 792 Pro WiFi to dobra kamera dla zwykłego kierowcy, który jeździ głównie w dzień. Ma dodatkowe funkcje, dbające o nasze bezpieczeństwo. Producenci powinni jednak poprawić jakość nocnych nagrań, zwłaszcza podczas złej pogody, bo nie wszystko wtedy wygląda tak, jak obiecywano.