Po trzech tygodniach używania najnowszego Folda wcale nie jestem pewny, czy chciałbym, by na stałe zagościł on w mojej kieszeni. Ale wiem też, że tak zaawansowanego technicznie i dopracowanego smartfona jeszcze nie miałem. I przy okazji tak drogiego, cena 8699 zł robi wrażenie. Jednak w tym przypadku nie jest ona istotna – to ma być ekskluzywne urządzenie na które stać nielicznych – taki Bentley w świecie telefonów.

Reklama
​ Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl

W stosunku do pierwszej wersji Folda tym co najbardziej rzuca się w oczy, jest jakość wykonania. Można by rzec, że tamten smartfon był prototypem, rodzonym w bólach i wypuszczonym na rynek trochę z musu – cały świat wiedział o jego istnieniu, więc trudno się było już wycofać. Fold 2 to zupełnie inna bajka. Z zewnątrz to fantastyczny miks metalu i szkła z pełnoprawnym zewnętrznym ekranem, po rozłożeniu nieco kwadratowy, ale jednak tablet z doskonałej jakości wyświetlaczem bez żadnych dziwnych wcięć, a jedynie ze standardową dziurą na aparat do selfie. Zagięcie wzdłuż zawiasu jest widoczne, ale w niczym nie przeszkadza, a sam wyświetlacz jest doskonałej jakości – to Dynamic AMOLED, FHD o przekątnej 7.6 cala. Ten zewnętrzny to z kolei Super AMOLED o przekątnej 6.2 cala. Jest na tyle duży w porównaniu z pierwszą wersją telefonu, że można na nim praktycznie wykonywać bez kłopotu wszystkie czynności – przeglądać Internet, odpisywać na maile itp. Choć oczywiście wygodniej jest to robić na tym wewnętrznym. Choć… zapomnieć należy o korzystaniu z telefonu jedną ręką – przy rozłożonym urządzeniu wymagane są dwie, a przy złożonym się da, ale na dłuższą metę jest to niewygodne, bo smartfon z racji swojej budowy jest po prostu bardzo ciężki – 282 g. I w żadnym stopniu nie jest to zarzut, jego naturalnym środowiskiem jest w końcu stolik w kawiarni, biznesowe spotkanie, ewentualnie kanapa, a nie dres podczas porannej przebieżki.

​ Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl

Świetnie działa czytnik linii papilarnych na prawej krawędzi (trzeba się tylko nauczyć, że należy go wcisnąć, samo przyłożenie palca nie wystarczy), najmniejszych zastrzeżeń nie mam też do odblokowywania twarzą, które jest szybkie i bezproblemowe.

Działanie stoi na najwyższym poziomie – Samsung zrezygnował ze swojego procesora Exynos na rzecz Snapdragona – tu w wersji 865+ (plus aż 12 GB RAM), oczywiście z możliwością obsługi sieci 5G, więc mamy i płynne i szybkie działanie, i odświeżanie ekranu w 120 Hz, telefon się nie nagrzewa praktycznie w żadnej sytuacji, trudno mi sobie wyobrazić, by coś można było zrobić tu lepiej.

​ Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl

Głośniki są stereo, więc oglądanie filmów to czysta przyjemność, szkoda że nie ma wejścia mini-jack na słuchawki, ale widocznie dyndające kabelki nie mieszczą się w pojęciu „Premium”. Oczywiście na słuchawkach bluetooth dźwięk jest najwyższych lotów.

Zestaw aparatów to 3x12 MP z tyłu (f/1.8 główny, f/2.2 szeroki i f/2.4 tele + OIS), i 2x10 MP (jeden z przodu, jeden wewnątrz – po rozłożeniu). Znajdzie się kilka smartfonów Samsunga z większą ilością MP, ale o jakości zdjęć czy kręconego wideo nie można powiedzieć złego słowa. Jest tak jak być powinno, czyli topowo – i w dzień i w nocy.

Zdjęcie wykonane smartfonem ​Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl
Zdjęcie wykonane smartfonem ​Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl
Zdjęcie wykonane smartfonem ​Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl
Zdjęcie wykonane smartfonem ​Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl
Zdjęcie wykonane smartfonem ​Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl
Zdjęcie wykonane smartfonem ​Samsung Galaxy Z Fold 2 / dziennik.pl
Reklama

Składany ekran można idealnie wykorzystać jako podgląd podczas robienia zdjęć, świetnie sprawdza się przy pisaniu maili czy w edycji tekstów – gdzie jedna część jest ekranem, a druga – dość wygodną klawiaturą. Jestem w stanie sobie wyobrazić tworzenie na niej dłuższych tekstów czy odpowiadanie na służbowe maile np. podczas podróży. Oczywiście już w post-covidowym świecie.

Telefon ma porządną baterię – 4500 mAh jest w stanie wytrzymać cały intensywny dzień bądź dwa lżejsze, jest ładowanie indukcyjne, ładowanie zwrotne, od 0 do 100 proc. jesteśmy go w stanie naładować w nieco ponad 1h.

W sumie Fold jest rewelacyjnym, ekskluzywnym urządzeniem. Idealnym dopełnieniem najdroższego garnituru, samochodu i pięknej kobiety u boku (taki męski szowinistyczny żarcik, przepraszam). Dla większości użytkowników, w tym oczywiście i mnie, pozostaje jedynie w sferze marzeń, ale osobiście nie wiem, czy chciałbym je spełnić. Jego cena przytłacza, uważanie, by nic się z nim przypadkiem nie stało – zabija przyjemność z używania, a spora waga stale daje znać o sobie. Ale obiektywnie – Samsungowi należą się za ten telefon po prostu słowa uznania.