Razer Opus to słuchawki z zystemem wytłumiania zewnętrznych dźwięków (ANC), przeznaczone dla użytkowników sprzętu mobilnego. Jeśli chodzi o ich design, to różnią się mocno od gamingowego sprzętu. Nie ma podświetlanego logo, klasycznych zielonych wstawek itp. Jedyna "fanaberia", to srebrny napis THX na muszlach słuchawek - Razer w końcu jest właścicielem tej firmy. Jakość budowy? Bardzo dobra. Wykonano je z bardzo dobrego plastiku, materiał nauszników jest też dobrej klasy.

Reklama

Niestety Razer nie zdecydował się na dotykowe panele sterujące, mamy więc do czynienia z małymi przyciskami do zwiększania głośności czy odbierania rozmów. Można się do nich przyzwyczaić, ale nie jest to tak komfortowe sterowanie, jak w konkurencyjnych modelach, w których regulujemy głośność czy odbieramy połączenia gestami, wykonywanymi na nausznikach.

Plusem jest za to port ładowania USB-C i to taki port, do którego pasuje każdy kabel w tym standardzie, nie ma więc problemów, gdy stracimy oryginalny przewód. W pudełku znajdziemy jeszcze wtyczkę i kabel, umożliwiające podłączenie Opus do systemu rozrywki w samolocie. Można też je - na czas transportu - elegancko złożyć w sztywnym etui, które zapewni Opusowi bezpieczny transport.

Wygoda korzystania

Jeśli chodzi o wygodę korzystania, to na uszach leżą dobrze, choć nie tak dobrze jak mój absolutny faworyt, jeśli chodzi o słuchawki bezprzewodowe z ANC czyli Sony 1000MX4. Do tego po paru godzinach słuchania muzyki, trzeba dac uszom odpocząć, bo materiał nauszników zaczyna być niewygodny. Szkoda, że Razer nie zastosował swych doskonałych wypełnień specjalnym żelem chłodzący m, znanym z gamingowych headsetów.

Do słuchawek dostajemy też aplikację. Nie jest ona zbyt rozbudowana - ot kilka funkcji korektora graficznego i tyle. Nie ma możliwości dopasowania siły efektów ANC (jak w Sony), odpowiedniego dopasowania dźwięku do naszych uszu (jak ma Jabra), nie da się też wybrać rodzaju muzyki w korektorze czy np. uzależnić włączenie ANC od naszej lokalizacji. Sam układ AND działa za to dobrze - czy w pociągu, czy na ulicy, czy podczas "home office" i wrzeszczących dzieci sąsiada poradził sobie doskonale. Jednocześnie jego włączenie nie psuje jakości dźwięku, jak w niektórych produktach konkurencji. Fajną rzeczą jest za to system THX. Jeśli korzystamy z Opus przy słuchaniu filmów z VOD na smartfonie czy laptopie, to one oferują bardzo dobry dźwięk przestrzenny i efekty specjalne.

Jakość dźwięku

Jak to gra? Poprawnie. Na pewno grają lepiej niż wynalazek Skullcandy z ANC, ale to jednak nie jest też półka najlepszych modeli Sony czy Bose. Dla mnie oferują za słaby bas - niestety nie da się go podbić w korektorze, bo aplikacja blokuje ustawianie własnych wartości poszczególnych tonów. Jeśli jednak nie jesteście fanatykami R&B, to Opusy grają bardzo dobrze i nie ustępują choćby Sennheiserom z tej samej półki cenowej. A to już jest spore osiągnięcie, jak na sprzęt firmy, która pierwszy raz bierze się za ten kawałek tortu audio.Radzą sobie nieźle i z klasyczną i z country czy z pop. Naprawdę byłem zadowolony z jakości dźwięku - jak na tę półkę cenową.

Trzeba też pamiętać, że nie są to też słuchawki gamingowe. Po podłączeniu do PC nie łączą się z oprogramowaniem Synapse, nie mają też wszystkich udogodnień, jak system dźwięku przestrzennego itp. znane z gamingowych headsetów Razera. Do gier kupcie więc sobie Krakeny czy BlackSharki.

A jak działa mikrofon? Tak sobie. Osoby, z którymi rozmawiałem, mówili, że nie jest to tak dobra jakość mikrofonów, jak w moich Sony czy w zestawie biurowym Jabry.

Czas życia na baterii?

Tu Razer Opus pozytywnie zaskakuje. Udało mi się słuchać na nich muzyki - z włączonym ANC - przez 26 godzin. Co jest całkiem niezłym wynikiem

Podsumowanie

Czy warto kupić Razer Opus? Mają dobrą jakość dźwięku, jednak nie są to najlepsze bezprzewodowe słuchawki z ANC na rynku. Denerwuje choćby brak paneli sterujących i zbyt małe przyciski sterujące, które musimy wciskać "na czuja". Fani basu też nie do końca będą zachwyceni. Na pewno to jest zestaw bardziej dla tych, którzy kierują się ceną i szukają czegoś z ANC co będzie tańsze od najlepszych Bose albo Sony. No właśnie, kwestia ceny. Oryginalna, czyli 210 euro to - według mnie za dużo. Za 100 złotych więcej można bowiem dostać doskonałe Sony 1000MX3, które grają dużo lepiej. W obecnej, promocyjnej cenie 146 euro, czyli ok 700 PLN, Opusy są naprawdę dobrym zakupem. Graja równie dobrze, co inne słuchawki z tej półki cenowej, a kosztują połowę flagowych słuchawek najbardziej znanych koncernów.