Wideofon Eufy składa się z dwóch modułów - pierwszy element zestawu, który pełni rolę dzwonka, wpinamy do gniazdka w domu, drugi zaś montujemy na ścianie przy drzwiach lub na furtce. W zestawie dostajemy wszystkie niezbędne uchwyty i śrubki - mój egzemplarz jednak, na czas testów, wisiał na dwustronnej taśmie klejącej. Sam moduł. przyciskiem i kamerą jest elegancki, ma duży klawisz dzwonka i łatwo zmieści się na metalowym słupku. Jeśli chodzi o odporność na śnieg, mróz i deszcz, to pracował przy obfitych opadach śniegu i -13C bez żadnych problemów.

Reklama

Do prawidłowego działania systemu Eufy wymagana jest aplikacja. Pozwala ona połączyć oba moduły dzwonka z domową siecią, to na nią też trafiają wszystkie powiadomienia o wykrytym ruchu. Nad dzwonkiem dostajemy pełną kontrolę - da się ustawić jakość nagrywania, sprawdzić stan baterii, ustawić melodie powiadomień, włączyć wykrywanie nie tylko ludzi, ale i zwierząt. Do tego można ustawić strefę, w której wykrywany jest ruch. To akurat jest bardzo przydatne, bo przy standardowej strefie, dzwonek alarmował mnie o ludziach, którzy szli chodnikiem po drugiej stronie ulicy.

W każdej chwili możemy też przełączyć się na podgląd wideo tego, co dzieje się przed drzwiami - nawet jak nie jesteśmy w zasięgu domowej WiFi. A w razie, gdy ktoś zadzwoni do furtki możemy albo wybrać jeden z przygotowanych komunikatów, albo rozmawiać przez telefon z osobą, która do nas dzwoni. Co ważne, wszystkie nagrania nie trafiają do żadnej chmury - wszystko zostaje w pamięci urządzenia, nie trzeba się więc bać, że trafią w niepowołane ręce

Bateria i jakość nagrania

Reklama

Po ponad miesiącu używania i około 3700 alertów mam jeszcze 49 proc. mocy. Potem wystarczy dzwonek odczepić i naładować za pomocą MicroUSB - tu pojawia się pierwsza wada produktu Eufy - nie da się po prostu podczepić powerbanku i sobie pójść, trzeba urządzenie odpiąć z uchwytu, zabrać do domu i podłączyć do ładowarki.

Jakość nagrania? Jak na najprostszy model wideodzwonka Eufy, mającego kamerę o jakości "tylko" 1080p, jest bardzo dobrze. Produkt radzi sobie z pokazywaniem twarzy dzwoniących zarówno w dzień, jak i po ciemku. Nie ma problemów zarówno przy dobrej pogodzie, jak i podczas opadów deszczu czy śniegu. Jeśli mieszkamy przy oświetlonej ulicy, albo w bloku, to ten najprostszy model jest wystarczający do wszystkiego - no, chyba, że np. potrzebujemy alertu o paczce pozostawionej pod drzwiami i dodatkowych funkcji, wtedy warto zainwestować w wyższy model.

Nagranie z dzwonka Eufy zimowym wieczorem / dziennik.pl

Wady urządzenia? O ile jest kompatybilny z Alexą i Google Home, to nie działa z HomeKit i nie da się nim sterować za pomocą Siri. Do tego dość łatwo go wyrwać. uchwytu, przez co w niektórych regionach miast może się nie nadawać do użycia, bo szybko zniknie ze ściany. Lepiej można też było rozwiązać kwestię ładowania. Innych problemów jednak nie ma.

Podsumowanie

Podsumowując - choć dzwonek Eufy jest najprostszym modelem tego producenta, daje nam świetną jakość nagrania, pozwala zobaczyć, kto dzwonił bez podchodzenia do okna czy wizjera (przez co łatwiej udawać, że nas nie ma w domu, jak nie chcemy nikogo wpuszczać). Oferuje dobre opcje wykrywania ludzi i zwierząt, od razu więc widać, co się dzieje przed domem czy mieszkaniem. Do tego radzi sobie nawet podczas śnieżnej zimy. Ma też dość przyjazną cenę - można go już dostać za około 450 złotych. Warto też pamiętać, że w przeciwieństwie do innych produktów, Eufy nie zbiera naszych filmów na swoje serwery, a dba o naszą prywatność, pozostawiając wszelkie nagrania na karcie pamięci urządzenia.