Dziennik Gazeta Prawana logo

Budżetowe słuchawki Nothing. Ear(a) ma funkcje, znane z dużo droższych modeli [RECENZJA]

18 kwietnia 2024, 12:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nothing Ear(a)
Nothing Ear(a)/dziennik.pl
Lista funkcji, w które wyposażono Nothing Ear(a) jest imponująca. Te słuchawki mają bowiem wbudowane takie rzeczy, które do tej pory były zarezerwowane tylko dla modeli z najwyższej półki cenowej. A jak grają?

Nothing Ear(a) mają rewelacyjny design. Nieduże, lekkie przezroczyste etui z baterią wygląda ślicznie i dobrze mieści się w kieszeni spodni - niestety nie da się go ładować bezprzewodowo. Słuchawki mają trzy wersje kolorystyczne - białą, czarną, oraz rewelacyjną żółtą z czarnymi "ogonkami". Ważą 4,8g, są więc w miarę lekkie. 

nothing-eara-38162588.jpg
Nothing Ear(a)

W uszach leżą bardzo dobrze, ogonki zapewniają im stabilność (a przy tym przy odpowiednim dotyku stanowią kontrolę słuchawek). Uszy wytrzymywały mi w nich nawet kilka płyt dziennie. 

nothing-eara-38162586.jpg
Nothing Ear(a)

Nothing Ear(a) - dużo funkcji dodatkowych

Jeśli chodzi o funkcje dodatkowe, to Nothing niczego nie poskąpiło. Dostajemy ANC, multipoint (czyli automatyczne przełączanie słuchawek między dwoma urządzeniami), wzmocnienie basów oraz analizę izolacji wkładek w uszach. Do tego szybkie parowanie z Androidem oraz wodoodporność klasy IP54 (etui ma IPX czyli jest odporne na kurz i deszcz), czyli rzeczy, które do tej pory były zarezerwowane tylko dla modeli z wysokiej półki cenowej. Pod maską kryją się 11-milimetrowe przetworniki, Bluetooth 5.3 oraz kodeki AAC, SBC i LDAC.

nothing-eara-38162598.jpg
Nothing Ear(a)

Nothing Ear(a) - bateria i ANC

Bateria? Przy włączonym ANC grają około 5,3 godziny, przy wyłączonym systemie wytłumiania dźwięków zewnętrznych dają radę grać przez ponad 9 godzin

W Nothing Ear(a) wbudowano też adaptacyjny ANC - system ten teoretycznie sam wykrywa natężenie dźwięków zewnętrznych i ustawia moc ich wygłuszania, jednak na przedpremierowym oprogramowaniu nie zawsze działał tak, jakbym chciał i lepiej było po prostu wbić na stałe, jaki poziom ANC chcemy mieć. 

Nothing Ear(a) - jakość muzyki

Jak grają? Nie ukrywajmy, nie są to Jabry Elite 10 czy Sony 1000XM5, to słuchawki budżetowe, które jak na swój poziom cenowy są okej. W porównaniu do pełnego modelu Ear, grają ciszej i mają trochę bardziej wytłumione dźwięki oraz mniejszą scenę muzyczną, ale słuchając irlandzkich ballad rebelianckich czy najnowszej płyty Marka Knopflera nie czułem się od nich odrzucany. Mają całkiem przyjemny dźwięk i w swojej półce cenowej nie przynoszą wstydu. 

Nothing Ear(a) - podsumowanie

Czy warto Nothing Ear(a) kupić?  Po pierwsze mają takie funkcje, jakie w tej półce cenowej rzadko dostajemy w jednym modelu. Dostajemy bowiem i sensowny ANC i multipoint i dobrą baterię. Grają też przyzwoicie, jak na swoją półkę cenową. Do tego rewelacyjnie wyglądają i dobrze trzymają się w uszach. Jak szukacie budżetowych słuchawek, to powinny się znaleźć w ścisłej czołówce listy zakupów. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj