"Arkham Knight" to trzecia część trylogii Rocksteady o Mrocznym Rycerzu, a czwarta w serii opowieści o Batmanie - "Batman: Origins" przygotowała inna firma. Gra dzieje się po wydarzeniach z "Arkham City" - Joker nie żyje, Gotham cieszy się chwilowym spokojem, jednak komisarz Gordon podejrzewa, że to tylko cisza przed burzą. I ma rację.Strach na wróble grozi wybuchem broni chemicznej w mieście, władze ewakuują więc mieszkańców. Ulice miasta opanowują bandyci, najwięksi wrogowie Batmana chcą pomścić Jokera i zabić Mrocznego Rycerza, a policja nie potrafi opanować sytuacji. Wtedy do akcji wkracza sam Bruce Wayne, który w ciągu jednej nocy musi przywrócić porządek na ulicach Gotham i powstrzymać plany swych wrogów - więcej nie mogę zdradzić, by nie psuć zabawy z samodzielnego odkrywania historii. Mogę tylko powiedzieć, że jest ciekawsza niż w poprzednich częściach

Mechanika gry wiele się nie zmieniła - system walki, czy wykorzystanie gadżetów Batmana żywcem przeniesiono z poprzednich części. Taki sam jest też schemat kontroli ruchów Mrocznego Rycerza. Kto więc grał we wcześniejsze gry, poczuje się jak w domu. Dalej, dzięki wyrzutni liny, latamy między dachami, starając się wykorzystać teren i gadżety do pokonania wroga. To daje nam punkty doświadczenia, za które kupujemy nowe możliwości stroju czy gadżetów, oraz nowe ciosy. Wreszcie pojawiła się też najsłynniejsza zabawka Człowieka Nietoperza - Batmobil.  Dzięki pojazdowi możemy szybciej przemierzać olbrzymią mapę. Do tego, Batmobil potrafi zmienić się w czołg i walczyć z dronami przeciwnika, czy też ostrzeliwać przestępców gumowymi kulami (Batman przecież nie zabija). Kontrola pojazdu jest prosta (pod warunkiem, że używamy pada) - lewy spust zamienia pojazd w czołg, lewa dźwignia służy do poruszania pojazdem, a prawa do obsługi wieżyczki. Jeśli zbierzemy wystarczającą ilość energii, niszcząc wrogie pojazdy, dostajemy opcję salwy rakietowej.

Batmobil służy też do rozwiązywania części zagadek Riddlera. Bo jeden z największych wrogów Batmana przygotował aż 243 diabelskich pułapek. Część wymaga inteligencji, część zręczności i wykorzystania wszystkich gadżetów, a część po prostu polega na jeździe na czas po  trasach Człowieka Zagadki. Do tego są też typowe dla tej serii zadania poboczne - wytropienie morderców, ratowanie ludzi uwięzionych przez bandytów, jak też wyzwania, w których mamy za zadanie pokonywania wrogów na czas.

Teoretycznie więc, wszystko zapowiadało się na prawdziwy hit - świetna historia, mroczna atmosfera Gotham, nowe zabawki, trudne zagadki, dodatkowe misje... Tylko, że gra nie powinna trafić na rynek. Wersja pecetowa jest całkowicie niedopracowana. Rocksteady zlecił bowiem konwersję świetnej konsolowej wersji z PS4 małemu, 12-osobowemu studio, które sprawę zawaliło. Zacznijmy od limitu klatek. Nie ważne, jak potężny mamy sprzęt, granie będzie działać szybciej niż w tempie 30 klatek na sekundę. Co w sytuacji, gdy mamy karty klasy TianX, 980Ti i monitory z częstotliwością odświeżania ekranu 144Hz, jest czymś gorszym niż zbrodnia. Na szczęście ten problem możemy bardzo prosto usunąć - wystarczy wejść do katalogu Batman Arkham Knight\BmGame\Config\, otworzyć notatnikiem plik BMSystemSettings.ini, znaleźć linię MaXFPS=30 i zmienić ją na wyższą.

Kolejną rzeczą, która zirytowała pecetowych graczy to brak dostosowania grafiki. Gra nie pozwala praktycznie na zmianę ustawień graficznych - nie można wybrać choćby jakiej technologii wygładzania krawędzi, czy teselacji chcemy użyć. Nie do takich rzeczy jesteśmy przyzwyczajeni choćby po GTAV czy Wiedźminie 3. Warto też dodać, że grę pozbawiono kilku graficznych fajerwerków oraz tekstur wysokiej rozdzielczości, obecnych na PS4.

Prawdziwe kłopoty zaczynają się jednak po uruchomieniu gry. Po pierwsze, kto ma zestaw SLI czy Crossfire ma problem;. Przy dwóch kartach graficznych są pewne problemy z oświetleniem w tunelach - lampy dają stroboskopowy efekt, a część tekstur ładuje się z problemami. Po drugie, gra jest koszmarnie niedopracowana. W rozdzielczości 1440p przy dwóch 970 GTX "Arkham Knight" osiąga od 45 do 60 klatek na sekundę, przy czym potrafi nagle tempo akcji spaść do 7-8 FPS (zwłaszcza przy jeździe samochodem) - to stwarza problemy choćby w czasie walki. Gra jest też fatalnie zoptymalizowana - na spadki FPS skarżą się ludzie, którzy do komputerów włożyli kartę TitanX za ponad 4 tys. złotych. Zresztą sami twórcy przyznają, że ci, którzy nie mają w komputerach zamontowanego SSD, nie mogą oczekiwać płynności rozgrywki. Dodatkowo w tarapaty wpadli właściciele kart graficznych AMD - jak zwykle, w przypadku gier z bibliotekami GameWorks NVIDIA, konkurencyjny sprzęt radzi sobie dużo gorzej z grą. PO prostu widać, że prace prowadzono po łebkach, byle tylko wydać ją w terminie.

Nic więc dziwnego, że fora dla graczy pełne są komentarzy wściekłych fanów. Oceny gry dołują, do tego wielu nabywców gry, którzy kupili ją na Steam, żądają zwrotu pieniędzy (nie jest to możliwe przy kupnie pudełkowej wersji, czy kodu na jednym z portali aukcyjnych). Rocksteady co prawda obiecuje naprawienie gry, jednak nie podaje żadnych terminów na wydanie łatek, ani też nie wiadomo, co zostanie poprawione. By nie narażać się na gniew kolejnych nabywców "Arkham Knight", Warner Bros zdecydował się na bezprecedensowy krok - zawiesił całkowicie internetową sprzedaż gry.

Podsumowując: "Batman: Arkham Knight" mógł być hitem, ze względu na fabułę, klimat i rozgrywkę. Cała przyjemność z gry zostaje zabita jednak przez fatalną optymalizację i problemy techniczne na komputerach PC - wersje konsolowe, a zwłaszcza ta z PS4, są tyc problemów pozbawione. Od tej gry na PC trzeba trzymać się z dala, dopóki nie pojawią się nowe sterowniki do kart graficznych i łatki, które usuną podstawowe problemy.