Destiny 2 zaczyna się od ataku wrogich sił na ostatnie wolne miasto, w którym resztki mieszkańców Ziemi chronią się przed Ciemnością. Trafiamy więc w sam środek akcji, stając się choć trochę opóźnić napór wrogów, by umożliwić cywilom ucieczkę. Pierwsza misja kończy się w momencie, gdy wydaje się, że wszystko jest stracone, a fabuła jest tak dobrze nakreślona, że sam nie mogę się doczekać październikowej premiery.

Mechanizm rozgrywki niewiele został zmieniony, w porównaniu z pierwszą częścią - dalej mamy do dyspozycji trzy bronie (w pierwszej misji to snajperka, broń ciężka i karabin automatyczny). A gra to dalej klasyczna strzelanka. Jak widać po interfejsie gry, będzie też można wymieniać nasz sprzęt na coraz lepszy oraz rozwijać umiejętności naszej postaci - jednak wersja beta na tę opcję nie pozwala. Możemy za to zmierzyć się z innymi graczami, bądź spróbować wykonać misję grupową.

Programiści Bungie przyłożyli się do roboty rzetelnie i stworzyli jeden z najlepszych konsolowych portów na komputer. Możemy zmieniać wszystkie parametry obrazu - od pola widzenia, do jakości filtrowania anizotropowego, a opcji jest tyle, że każdy gracz pecetowy poczuje się, jakby Destiny 2 była pisana tylko pod komputery. Sama zaś grafika jest wspaniała - tektury wysokiej rozdzielczości robią wrażenie, lokacje są świetnie wyrenderowane i ma się wrażenie uczestniczeniu w prawdziwej walce.

By Destiny 2 mogła rozwinąć skrzydła, potrzeba jednak mocnego peceta. W rozdzielczości 1440p, mój AMD 1700 Ryzen, podkręcony do 4,0 GHz w połączeniu z 16 GB pamięci RAM taktowanych zegarem 3200 MHz oraz NVIDIA 1080 Ti - podkręcona do 2000 MHz pozwala osiągnąć niewiele ponad 60 klatek na sekundę.

Podsumowując - choć do premiery Destiny 2 na PC pozostało jeszcze trochę czasu to warto poczekać. Dostajemy produkt o znacznie lepszej jakości grafiki niż na konsolach (zwłaszcza, gdy mamy mocnego peceta). Do tego mysz i klawiatura są wygodniejszymi metodami sterowania postacią i celowania niż pad. Szykuje się więc prawdziwy hit.