Operatorzy komórkowi muszą się wkrótce pozbyć z magazynów starszych modeli smartfonów. Zbliżają się bowiem Międzynarodowe Targi Elektroniki Użytkowej (IFA) w Berlinie, a wraz z nimi premiery najnowszych modeli. Nowe urządzenia Apple’a, Sony, LG czy Nokii już we wrześniu znajdą się na pokazach, a po kilku miesiącach będą dostępne w sklepach i w ofercie operatorów.

Na wyprzedażach zyskują zaś i klienci, i telekomy. Ci pierwsi nabywają wypatrzony wcześniej sprzęt nawet kilkaset złotych taniej. Ci drudzy jednak zyskują przedłużony o kolejne 24 miesiące kontrakt z klientem oraz miejsce w magazynach na kolejne zakupy. Przy okazji zaś jest okazja do promocji marki.

Od Alcatela do ZTE

Okresowe akcje promocyjne związane z wyprzedażą niektórych modeli smartfonów zawsze cieszą się dużą popularnością - ocenia Wojciech Piechocki z branżowego portalu GSMonline.pl, dodając, że większość klientów wcale nie wybiera najmocniejszych, najnowszych, a tym samym najdroższych smartfonów, ale właśnie te starsze, z mniejszymi ekranami i gorszymi parametrami technicznymi. Dla większości klientów obniżka ceny o 200, 100 czy nawet o 50 zł oznacza naprawdę dużo, a dla operatora, który dzięki temu pozyskuje klienta na kolejne dwa lata, nie są to znaczące sumy - ocenia Piechocki.

Gdzie szukać informacji o wyprzedażach? Sieci komórkowe często, choć nie jest to reguła, prowadzą przy okazji takich promocji agresywną kampanię reklamową. Jeśli chcemy trafić na najlepsze okazje, powinniśmy śledzić profile operatorów w serwisach społecznościowych, blogi ich rzeczników prasowych czy strony internetowe telekomów. W Play trwa właśnie wyprzedaż ogłoszona kilkanaście dni temu. Za złotówkę można kupić np. Samsunga Galaxy S4, ale też HTC One czy Motorolę Moto G. W zależności od abonamentu cena smartfona jest nawet o 300 zł niższa od tej, która obowiązywała dotychczas.

W zakończonej w ubiegłą środę sierpniowej promocji klienci Orange mogli z kolei wybierać spośród ośmiu modeli dostępnych w wybranych planach taryfowych. Dostępne były m.in. różne modele Nokii Lumii, LG, HTC i Sony. Obniżki sięgały nawet kilkuset złotych. A jeśli klient sieci skorzystał z promocji w sklepie internetowym, ceny były jeszcze korzystniejsze. I tak np. smartfon HTC One kosztujący wcześniej 758 zł staniał do 169 zł, Nokia Lumia 1020 0 z 1139 zł do 139 zł (w abonamencie Smart Plan Multi Max za 129,98 zł), a cena Nokii Lumii 630 w zestawie ze słuchawkami spadła z 247 zł do 69 zł w abonamencie za niecałe 50 zł.

Im taniej, tym drożej

Wybierając smartfon przeceniany z kilkuset złotych na złotówkę, pamiętajmy także, że najniższe ceny mają zazwyczaj urządzenia sprzedawane w najdroższych abonamentach, które trzeba będzie płacić przez 24 miesiące. Tyle zazwyczaj trwa umowa z telekomem, jeśli otrzymujemy od niego smartfona. Operatorzy przyznają, że organizują wyprzedaże przede wszystkim po to, aby zdobyć nowych klientów lub zachęcić dotychczasowych do wcześniejszej wymiany telefonów, a więc także do przedłużenia umowy.

Takie akcje to z jednej strony wyprzedaż końcówek z magazynu - o czym zawsze informujemy - z drugiej zaś systematyczne obniżki cen poszczególnych modeli  zapewnia w rozmowie z DGP Ewa Sankowska-Sieniek z biura prasowego Play. I dodaje, że te pierwsze operator organizuje tylko kilka razy w roku. Z kolei przecena wybranych modeli zdarza się dużo częściej, co najmniej kilka razy w miesiącu, a czasem nawet kilka razy w tygodniu.

Wówczas elastycznie reagujemy na to, co się dzieje na rynku, i obniżamy ceny pojedynczych serii - wyjaśnia Ewa Sankowska-Sieniek. Zapytaliśmy, czy wpływa to na sprzedaż. Oczywiście, że tak. Czasem obniżki sięgają nawet kilkuset złotych. Tak było choćby w czerwcu tego roku, kiedy wyprzedawaliśmy iPhone’y 5s, a obniżki sięgały nawet 670 zł - przypomina Sankowska-Sieniek. Dodaje, że taka okazja na pewno ułatwia podjęcie decyzji o zakupie nowego telefonu i podpisaniu umowy.

Plus się wyłamał

W Orange okazje dla poszukujących przecenionych smartfonów trafiają się przynajmniej raz w miesiącu. Katarina Pacherova z biura prasowego tego operatora podkreśla, że wyprzedaże smartfonów to sposób na uatrakcyjnienie oferty operatora i sposobność do zakupu smartfona po zdecydowanie niższej cenie. Sztandarową wyprzedażową ofertą Orange, do której klienci się już przyzwyczaili, a która cieszy się dużym zainteresowaniem, są "Szalone Dni w Orange". Staramy się je organizować przynajmniej raz w miesiącu  mówi Pacherova. „Szalone dni” trwają z reguły tydzień, a do wyboru jest zawsze kilka modeli smartfonów różnych producentów.

Nie ma jednego kryterium wyboru modeli do takiej akcji. Mogą to być zarówno smartfony z końcówek lub takie, które wkrótce zostaną zastąpione przez nowszą wersję, ale równie często do takiej oferty trafiają modele, które udało nam się kupić po korzystnej cenie, dzięki czemu możemy je oferować taniej niż konkurenci – wyjaśnia Konrad Mróz z T-Mobile. Nasz rozmówca dodaje, że w jego sieci wyprzedaże są ogłaszane kilka razy w roku.

Jedynym operatorem, który nie organizuje cyklicznych wyprzedaży, jest Plus. Według Arkadiusza Majewskiego z biura prasowego Plusa telekom stawia na sprzedaż kilku produktów jednocześnie, ponieważ wówczas abonent sieci może skorzystać z oferty "Drugi produkt za połówkę, trzeci – za złotówkę", która przyciąga najwięcej nowych klientów.

Telefon coraz częściej ze sklepu, a nie od operatora

Za pośrednictwem sieci komórkowych do użytkowników trafia coraz mniejsza liczba smartfonów i tabletów. Producenci prognozują, że w ciągu trzech lat już tylko połowa tego typu sprzętu będzie sprzedawana przez operatorów. Pozostałe znajdą nabywców w sklepach. Już w tym roku 40 proc. smartfonów trafi do użytkowników z otwartego rynku. – Przewidujemy, że do końca roku telekomy będą rozprowadzać nie więcej niż 60 proc. smartfonów, co z kolei pozwoli na zwiększanie skali działania sieci handlowych – uważa Joanna Tobiszowska, dyrektor marketingu firmy Komputronik.

Sieci komórkowe sprzedają mniej smartfonów, bo wojna cenowa na rynku telekomunikacyjnym doprowadziła do znacznego zmniejszenia kosztów rozmów przez komórki. Miesięczny abonament no limit kosztuje około 50 zł. Operatorzy mają więc ograniczone możliwości subsydiowania cen urządzeń. Za najnowsze smartfony trzeba dopłacić obecnie nawet 1 tys. zł. Tymczasem klienci przyzwyczaili się do tego, że otrzymują je za złotówkę. Jednocześnie światowa ekspansja tańszych marek zmusiła takie potęgi jak Samsung czy Nokia do znacznego obniżenia cen swoich produktów. Przyzwoity smartfon można już nabyć za równowartość 100 dol. Po co zatem kupować go u operatora, na 24 miesiące wiążąc się przy okazji umową?

ZOBACZ TAKŻE: Smartfony, na które czekamy>>>