Pierwszym urządzeniem firmy Zendure jest powerbank rozmiarów kobiecej szminki – A1. Zmieści się on idealnie do kieszeni, czy do małej torebki. A1 dostępny jest w trzech kolorach - czarnym, różowym i miętowym. Ma jedno gniazdo USB 3.0 do ładowania urządzeń , a samo się ładuje portem Micro USB. Wyposażony jest także w diody pokazujące stan baterii.

Jednocześnie jednak małe wymiary tego urządzenia sprawiają, że jego pojemność też nie może być za duża. Zendure szacuje ją na 3350 mAh, co przy obiecywanej sprawności 80 proc. powinno dać 2650 mAh. Tyle jednak nie mają. Udało mi się wyciągnąć z niego 2300 mAh, co i tak jest bardzo dobrym wynikiem.

Urządzenie wymaga około 2 godzin ładowania, jednak firma Zendure obiecuje, że powerbank potrafi przez kilka miesięcy utrzymać 95 proc. ładunku.

Drugim urządzeniem, które dostałem od Zendure do testów jest potężniejszy i większy brat A1 - A5. To powerbank o nominalnej mocy 16750 mAh i sprawności 80 proc. Tu także oficjalne dane lekko rozmijają się z rzeczywistością – potrafiłem z niego wydobyć „jedynie” 12000 mAh, co i tak wystarczy na 4 ładowania mojego S8.

Zendure A5 ma dwa gniazda USB 3.0 do ładowania urządzeń i jeden port MicroUSB, który służy do napełnienia go prądem. Także sygnalizuje stan baterii niebieskimi diodami. Ze względu na dość dużą pojemność, wymaga aż 11 godzin ładowania.

Oba urządzenia wykrywają, jak szybko da się ładować podłączony sprzęt mobilny. Oba więc dość szybko potrafiły uzupełnić poziom baterii Galaxy S8. Różnice pomiędzy zarówno A1, jak i A5 oraz oficjalną ładowarką Samsunga, oferującą opcję "szybkiego ładowania" to zaledwie 10 minut na korzyść oryginalnego akcesorium.

Producent zapewnia też - co potwierdziło się w testach - że obie ładowarki odłączają napięcie, gdy „karmione” urządzenie osiągnie 100 proc. pojemności baterii. Dzięki temu unika się przegrzewania mobilnego sprzętu, a jednocześnie oszczędza energię.

Ważną cechą obu urządzeń jest też ich odporność na zgniatanie. Producent zapewnia, że po A5 można przejechać samochodem. Tak, moja Fabia nie zniszczyła powerbanka, a jedynie leciutko zarysowała jego fragmenty. Nie musimy się więc bać, że jeśli wypadną nam z kieszeni i wpadną na ulicy pod samochód, to musimy kupić nowe urządzenie.

Ceny? Za A5 zapłacimy 51 euro na niemieckim Amazonie, z kolei A1 kosztuje jedyne 17,95 euro.

Podsumowując: choć pojemność obu powerbanków lekko różni się od specyfikacji, to jednak są one w czołówce sprawności testowanych przeze mnie urządzeń różnych marek. Zapewniają szybkie i bezpieczne ładowanie urządzeń mobilnych oraz mają bardzo ciekawy design, przypominający trochę walizki. Są też odporne na zgniecenie i jedyne czego im brakuje to wodoodporność. Jeśli więc szukacie dobrych ładowarek do podtrzymania energii waszego smartfona czy tabletu, to urządzenia Zendure powinny znaleźć się w czołówce listy potencjalnych produktów.