Do "wczesnego dostępu" na Steam trafiła strategia czasu rzeczywistego Crossfire: Legion, przygotowana przez studio Blackbird Interactive, której wydawca jest Koch Media. Do dyspozycji mamy na razie misje dla wielu graczy oraz pięć pierwszych misji kampanii dla pojedynczego gracza (kolejne akty kampanii będą sukcesywnie trafiać do gry).

Reklama

Fabuła nie jest za skomplikowana, ale też i nie przeszkadza. Otóż w świecie przyszłości najważniejsze stają się dane, oo które walczą dwie korporacje. My zaś wcielamy się w rolę dowódcy grupy najemników, który stara się, w imię obywateli, walczyć z korporacjami. Wszystko zaś dzieje się przy użyciu czołgów, piechoty i samolotów. Nie jest to może najbardziej ambitna fabuła w historii RTS, ale jest sensownie napisana, pojawiają się w niej też dramatyczne zwroty akcji, a główni bohaterowie są ciekawie napisani.

Mechanika rozgrywki

Mapy pierwszych misji kampanii nie są zbyt duże, w sam raz na ogarnięcie zasad gry. Wśród początkowych misji są tzw. taktyczne - gdy dostajemy limitowana liczbę jednostek i musimy wykonać cel oraz mamy też szpiegowsko-budowlane. Najpierw bowiem musimy się przekraść do wrogiej bazy, wykorzystując specjalne umiejętności naszej bohaterki, a potem rozbudować naszą kwaterę i pokonać wroga.

Reklama
Crossfire: Legion / dziennik.pl

Sama rozbudowa bazy jest typowa - najpierw wysyłamy jednostki do złóż zasobów (na szczęście one się nie kończą, więc dopływ surowców jest stały), potem stawiamy budynki odpowiedzialne za produkcję jednostek - powietrznych, pojazdów i piechoty. Budynki te możemy rozbudowywać i odkrywać w nich kolejne zdolności specjalne dla naszych wojsk (np pojazdy mogą ściągać na ziemię samoloty przeciwnika, przez co da się je szybko i łatwo zniszczyć). Mechanika rozgrywki? Standardowe papier-nożyce-kamień, gdy różne rodzaje broni niszczą inne, a same z kolei ulegają np. samolotom. Strategia zaś, przynajmniej w kampanii na średnim poziomie trudności polega na wyprodukowaniu maksymalnej ilości mieszanego rodzaju wojsk, rzuceniu tego na przeciwnika i natychmiastowym budowaniu odwodu.

Warto też pamiętać, że to tylko na razie mamy dostępną małą liczbę jednostek. Twórcy obiecują bowiem, że wraz z kolejnymi etapami prac nad grą, nasz park maszynowy zostanie znacząco rozszerzony, zarówno o nowe oddziały, jak i ich zdolności. Pełna gra w dzień premiery będzie więc dawała nam dużo więcej taktycznych opcji.

Grafika i dźwięk

Jeśli zaś chodzi o grafikę i dźwięk, to Crossfire: Legion zrobiony jest naprawdę dobrze. Gra działa w maksymalnych detalach bez problemów nawet na Razer Blade z i7 i 1650 Ti. Zarówno mapy, jak i eksplozje, jak i jednostki nasze i przeciwnika są ładnie wyrenderowane. Równie dobrze zrobiono efekty dźwiękowe i muzykę. Do warstwy technicznej gry trudno się przyczepić i to nawet, gdy dopiero trafiła do "wczesnego dostępu".

Crossfire: Legion / dziennik.pl

Podsumowanie

Crossfire: Legion to gra, która nie rewolucjonizuje gatunku RTS, nie stanowi nawet jego ewolucji. To porządny RTS w starym, dobrym stylu, nawiązującym bardziej do C&C i Starcrafta niż Company of Heroes. To gra, która daje nam do dyspozycji dziesiątki jednostek, a nie tylko kilka kluczowych oddziałów... ale jednocześnie wciąga. Widać taki powrót do klasyki był nam bardzo potrzebny. Szkoda tylko, że twórcy gry, jak już postanowili wrócić do klasyki, to nie dali nam filmików z prawdziwymi aktorami. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z obietnicami twórców gry, to w dzień premiery Crossfire:Legion będzie produkcją, która spodoba się każdemu sympatykowi gatunku strategii czasu rzeczywistego... a może nawet i przyciągnie do tego typu gier nowych fanów