Midgard opanowała straszliwa zima, która ma być zapowiedzią Ragnarok i której efekty sięgają wszystkich pozostałych krain. W tej ponurej scenerii Kratos, jego syn i towarzysze zmagają się z Odynem i jego sojusznikami. A sama gra zaczyna się od mocnego starcia... Podczas swojej wędrówki Kratos o wiele lepiej pozna postaci, które pojawiły się w pierwszej części gry, sam będzie musiał rozwiązać problemy z wychowaniem nastoletniego, rozwydrzonego dzieciaka... Czeka więc go podróż życia przez wszystkie krainy z nordyckiej mitologii. Więcej wam nie napiszę, bo nie chcę wam psuć przyjemności z odkrywania fabuły. Na pewno można powiedzieć jedno - studio Santa Monica, które odpowiada za nowego God of War stanęło na wysokości zadania. Fabuła jest bardzo dobrze napisana, są ciekawe zwroty akcji, świetnie zarysowane postacie drugoplanowe, a mitologia nordycka pokazana jest dość przewrotnie.

Reklama
God of War: Ragnarok / dziennik.pl

Oprócz głównych zadań fabularnych, mamy też zadania poboczne oraz tzw. prace. Te ostatnie polegają np. na odnalezieniu we wszystkich krainach pewnych elementów, albo zniszczeniu wszystkich kruków Odyna i w większości przypadków nie są zaznaczone na mapie, trzeba samemu poszukać, gdzie to wszystko jest. Questy poboczne zwykle polegają na rozwiązaniu zagadek, blokujących drogę do skrzyń ze skarbami, albo na wycięciu wszelakich potworów w okolicy. Warto je wykonać, bo - oprócz nowych modów do broni, pancerzy i punktów doświadczenia poznajemy też historie z życia naszych towarzyszy i pomagają nam one lepiej zrozumieć ich motywację.

Nie tylko walka, ale i zagadki

Reklama

A co z zagadkami do rozwiązania? Jak zwykle, żeby dostać się do celu misji, albo do specjalnych skrzyń z elementami, polepszającymi nasz pasek życia czy pasek gniewu, trzeba się nagłowić. Nie chodzi tylko o małpią zręczność, ale i o znalezienie sposobu, żeby odpowiednio pokierować spływającą wodą, zablokować odpowiednie elementy mapy itp... Do tego trzeba też pamiętać, że mamy do dyspozycji specjalne strzały naszych bohaterów, bo jak się ich nie wykorzysta, to duża część zagadek zostanie nierozwiązana. Najlepsze jest to, że zwykle są one proste i więcej czasu zajmuje nam sporządzenie planu, bo coś przegapiliśmy, niż samo wykonanie czynności... W rozwiązaniu pomagają też komentarze naszych towarzyszy, którzy rzucają często podpowiedzi typu "użyj specjalnych pocisków" ewentualnie "to uda się otworzyć dopiero po zdobyciu specjalnego sprzętu". Bo część lokacji dostępnych jest dopiero, gdy Kratos zbierze wszystkie elementy swojego ekwipunku. To też oznacza, że podczas pierwszego przejścia gry nie będzie nam się chciało wracać do kilku lokacji, by odblokować jakąś skrzynię.

God of War: Ragnarok / dziennik.pl

No właśnie - sztuczne wydłużanie gry nie za bardzo mi się podoba - tak, dodatkowe zadania są fajne, ale znowu mamy podróże łódką z jednego końca mapy na drugi, znowu po żmudnej wspinaczce do lokacji, okazuje się, że musimy wrócić i zebrać części, potrzebne do naprawienia windy, albo że dana lokacja to tylko iluzja i musimy szukać kolejnej (i tak parę razy)... ewentualnie, standardem jest, że jakiś most się pod nami zarywa, Kratos spada i trzeba szukać nowej drogi. No nie, takie elementy tylko irytują.

Rozwój postaci jak w RPG

Ragnarok mocno stawia na rozwój postaci. Zdobywane punkty doświadczenia możemy wydać albo na kupno umiejętności danej broni, albo na rozwój elementów broni. Ale to nie koniec. Samą umiejętność, po wykupieniu, trzeba dalej rozwijać - po odpowiedniej liczbie użyć wchodzą one na poziom od brązowego do złotego. A złote, w zamian za punkty doświadczenia możemy dalej ulepszyć. Do tego trzeba zadbać o rozwój naszego kompana oraz o ekwipunek - a jego modernizacja wymaga dużych ilości srebra i specjalnych materiałów, znajdowanych w skrzynkach. Każdy zestaw zbroi ma swoje cechy i trzeba wybrać, czy chcemy pancernego brodacza, czy raczej szalonego berserkera z zerową obroną... W sumie na najniższym poziomie trudności możemy kierować się wyglądem, bo cechy maja znaczenie, gdy wybierzemy wyższą trudność. Na pewno też nie da się rozwinąć/kupić wszystkich ulepszeń - warto więc skoncentrować się tylko na tych elementach uzbrojenia i pancerza, których używamy, a resztę zostawić na tryb "Nowa Gra Plus".

God of War: Ragnarok / dziennik.pl

System walki i problematyczna kamera

Jeśli chodzi o sam system walki, to wiele się nie zmieniło. Dalej używamy siekiery i mieczy na łańcuchach, potem dochodzi coś jeszcze... Każda broń ma swoje plusy i minusy oraz specjalne ataki. Trzeba też patrzeć, czy przeciwnik nie jest przypadkiem odporny na ataki mrozem albo ogniem... Do tego, wrogów jest mnóstwo, a Kratos tym razem jest zdecydowanie brutalniejszy. Ataki po ogłuszeniu wroga, które kończą jego żywot to urywane kończyny i paszczęki, obcinane głowy, łamane kręgosłupy itp. Wrogowie to zaś istoty z mitologii nordyckiej. Są też oczywiście bossowie, z którymi walki są niezwykle widowiskowe i wymagają koncentracji oraz używania specjalnych zdolności - sama młócka nie wystarczy nawet na najniższym poziomie trudności.

Jednak naszym największym wrogiem jest kamera. Nawet po ustawieniu automatycznego podążania za wrogiem czasem sobie nie radzi. Jest taka jedna walka z bossem, który atakuje z wyskoku i, jeśli unikniemy jego ataku, pojawia się za naszymi plecami. Zanim kamera się na niego przestawi, to on już wyprowadza atak, który musimy bardzo szybko uniknąć, albo tracimy dużą część paska życia. Byłem bliski rzucenia padem o ścianę, bo kilkanaście razy zginąłem przez to, że kamera nie zdążyła się odpowiednio ustawić.

Reklama

Jakość grafiki

Jeśli chodzi o grafikę, to Ragnarok wygląda fantastycznie - zarówno twarze postaci, jak i ich sylwetki. Równie świetnie pokazane jest otoczenie - zupełnie inaczej biega się po królestwie elfów czy krasnoludów, a inaczej wygląda zamarznięty Midgard. Świetnie też wygląda woda, efekty świetlne i wrogowie. Na PS5 mamy do dyspozycji kilka trybów rozgrywki - od postawienia na szybkość rozgrywki, czyli 1440p do maksymalnej jakości w 4K/30 FPS. Na szczęście tryb najwyższej jakości grafiki jest całkowicie grywalny i przy 30 FPS nie ma zbyt zauważalnych problemów z płynnością. Moim ulubionym trybem jest jednak jakość+, czyli tryb dynamicznej rozdzielczości od 1440p do 4K w 60 klatkach na sekundę. Grafika nie wygląda dużo gorzej niż w wersji "quality", za to jest płynniej. Szkoda, że o obiecanych grach 4K60FPS na "nextgenach" to możemy tylko pomarzyć.

Na telewizorze serii Excellence Line Samsunga - QN800B - nie było żadnych problemów z płynnością, smużeniem itp. Wszystko wyglądało świetnie w specjalnym trybie "gra", który dopasowuje parametry telewizora do jak najszybszego obrazu. Zarówno ciemne jaskinie, oświetlane pochodniami, jak i jasne, kolorowe lokacje w Vanaheim wyglądały ślicznie.

Głosy postaci też są fantastyczne - oczywiście Kratosem dalej jest słynny Teal'c z Gwiezdnych Wrót. Do tego muzyka jest w klimacie świata, w którym toczy się akcja. A w niektórych lokacjach przez głośnik pada dobiegają nas mroczne szepty. Nasi towarzysze też nie są niemi, a w trakcie walki słyszymy ich głosy, informujące nas o nadciągających atakach ze strony, której nie widać na telewizorze.

Duży plus należy się też ludziom z Santa Monica za system ułatwień w grze, dzięki którym w Ragnarok mogą zagrać także mniej sprawni gracze - m.in. można wyłączyć QTE, znacznie ułatwić walkę itp. Nie jest to jednak jeszcze poziom tego, co pozwala Naughty Dog w The Last of Us 1/2, ale to na pewno krok w dobrą stronę, który poszerzy pulę graczy.

God of War: Ragnarok / dziennik.pl

Podsumowanie

Jak w ogóle się gra w Ragnarok? Akcja jest na pewno nierówna - nie jest to non stop walka z potworami, bo trzeba się wspinać, rozwiązywac zagadki, czasem dotrzeć z jednego końca mapy na drugi... ale nawet podczas podróży łódką opowieści Mimira o mitach nordyckich czy jego rozmowy z Kratosem o Grecji umilają czas. Dużo elementów wzięto też z poprzedniej części. Natomiast bardzo mi się nie podobało sztuczne wydłużanie gry, razi też w tym pseudootwartym świecie brak swobody - bo co z tego, że niby cała mapa dostępna, jak wspiąć się możemy tylko po wyznaczonej ścieżce. Do tego, nawet gdy już widzimy skrzynię, to trzeba do niej bardzo często dotrzeć okrężną drogą, zamiast po prostu się wspiąć. Albo wolność kompletna, albo liniowość - bo takie połączenie czasem irytuje.

Na pewno jednak Ragnarok to gra, na którą czekałem. Jest ulepszeniem poprzedniej części z jeszcze lepszą fabułą, poczuciem humoru i tą iskrą, która każe nam siedzieć do 5 rano przed telewizorem. Nie jest to typowa "młócka" z doklejonym zlepkiem zdań, udającym intrygę. Tu pod pozorem "mięśniactwa" poruszane są tematy "wojny sprawiedliwej", pacyfizmu, przepowiedni i losu. Sony po prostu umie robić gry dla jednego gracza. Nie zapominajmy jednak, że przy następnych częściach przygód Kratosa, warto by wyeliminować pewne niepotrzebne dłużyzny, dać mu większą swobodę, a przede wszystkim studio Santa Monica powinno zatrudnić nowych ludzi od pracy kamery w grze

y