Zegarek na ręku noszę po to, by wiedzieć, która jest godzina. I przez całe moje życie wystarczał mi zwykły czasomierz – w czasach młodości Poljot (miałem nawet model z nakręcanym budzikiem), potem urządzenia kilku innych, poważniejszych marek. Dość długo nie mogłem się nawet przekonać do zegarków na baterię, dźwięk nakręcanej sprężyny miał w sobie coś magicznego. Pierwszą falę inteligentnych zegarków udało mi się jakoś przetrwać, do testów dałem sobie wcisnąć jedno urządzenie o którym pisałem tu równo trzy lata temu, po kilku tygodniach jego używania swojego zdania na ich temat nie zmieniłem i przez dłuższy czas nie odczuwałem specjalnej potrzeby sprawdzania, co w ich świecie piszczy. A, jak się okazuje, piszczy całkiem sporo. Coraz większą popularnością cieszą się nie tylko zegarki ale też inteligentne opaski, ceny stały się bardziej przystępne, funkcjonalność nieporównywalnie wzrosła, a czas pracy na baterii jest już akceptowalny. Gdy więc nadarzyła się okazja przetestowania najnowszego urządzenia Samsunga, przełamałem swoją niechęć. I cieszę się, że to zrobiłem.

Galaxy Watch przypomina... każdy inny zegarek. Czyli ma klasyczną budowę, która jednak nawiązuje estetyką do czasomierzy sportowych – do opery pewnie wypadałoby założyć coś innego, ja jednak do opery nie chadzam, więc dla mnie to żaden problem. Za to do ubioru sportowego, koszuli, jeansów i marynarki Galaxy Watch sprawdzi się idealnie, zwłaszcza, że do wyboru jest gigantyczna ilość tarcz. Do tych, które mamy na dzień dobry w zegarku, możemy doinstalować całą masę innych – do znalezienia w aplikacji Galaxy Wearable (o której za chwilę).

Jak połączyć go z telefonem

W moim przypadku parowałem go z Huaweiem Mate 20 Pro i LG G7 Fit, bo akurat nie miałem żadnego Samsunga pod ręką. Nie jest to jednak żadnym problemem, cały proces jest dość prosty a my jesteśmy prowadzeni za rączkę przez telefon albo zegarek, w zależności jaką czynność musimy wykonać. Na smartfonie instalujemy apkę Galaxy Wearable oraz Galaxy Watch Plugin i Samsung Accesory Serwice odpowiedzialne za połączenie i synchronizację wszystkich niesamsungowych aplikacji. Oczywiście dobrze jest też zainstalować Samsung Health, gdzie zbierane będą informacje o naszej aktywności (treningach, krokach, śnie, pulsie itp.). Galaxy Wearable to tak naprawdę centrum zarządzania zegarkiem – sprawdzimy w nim stan baterii, pamięci, zmienimy ustawienia, wgramy muzykę, dodamy widgety. Większość tych rzeczy można także zrobić z poziomu zegarka, ale korzystanie z telefonu jest o wiele wygodniejsze. Można też, o czym już pisałem, dograć kolejne tarcze, dzięki czemu szansa, że zegarek się nam znudzi bądź nie będzie podobał, jest w zasadzie zerowa.

Technikalia
Glaxy Watch wersja 46 mm, (jest jeszcze wersja mniejsza, 42 mm) ma 13 mm grubości i waży 63 g (mniejszy 49 g). Jest wodoszczelny, spełnia normę IP 68 i wytrzyma ciśnienie do 5 atmosfer. Wyświetlacz wykonano w technologii Super Amoled, bateria w większym modelu ma 472, w mniejszym 270 mAh. Zegarek działa na procesorze Exynos 9110, ma 768 MB pamięci RAM i 4 GB pamięci wbudowanej, GPS, NFC, akcelerometr, żyroskop, barometr, pulsometr i czujnik natężenia światła. System to autorskie dzieło Samsunga – Tizen.

Jak go używać?

Gdy już zegarek podłączyliśmy, czas poznać jego możliwości. Przechodzenie pomiędzy poszczególnymi funkcjami wykonujemy na dwa sposoby – przesuwając palcem po tarczy zegarka, bądź kręcąc pierścieniem. I to właśnie ta druga metoda przypadła mi najbardziej do gustu. Nie brudzimy wyświetlacza, możemy robić to w rękawiczkach, co przy pogodzie za oknem nie jest bez znaczenia, by wykonać ruch wstecz kręcimy nim w drugą stronę bądź korzystamy z górnego przycisku położonego na prawym boku. Dolny służy do wejścia w menu zegarka.

Z lewej strony tarczy głównej wyświetlają się powiadomienia (możemy wybrać z jakich aplikacji chcemy je dostawać w apce Galaxy Wearable). Z prawej strony znajdziemy aplikacje i funkcje systemowe – m.in. pogodę, kontakty, treningi, informacje, pomiar stresu, czy alarm. Oczywiście możemy też dodawać kolejne widżety. Przeciągając palcem po tarczy z góry w dół ściągniemy belkę ze skrótami do najważniejszych ustawień.

Co możemy zrobić zegarkiem

Jedną z najbardziej chyba istotnych kwestii jest odbieranie powiadomień. Gdy przyjdzie do nas jakaś wiadomość zegarek poinformuje nas o tym lekką wibracją i pomarańczową kropką w lewej części tarczy. By ją odczytać, wystarczy przekręcić pierścieniem w lewą stronę. Możemy na nie odpisywać z poziomu zegarka.
Możemy też prowadzić przez niego rozmowy – bez konieczności sięgania po telefon. Wystarczy że odbierzemy na nim połączenie – w zegarku jest i głośnik i mikrofon i choć mówienie do nadgarstka wygląda dziwnie, to jednak czasem może się przydać – np. podczas prowadzenia samochodu, gdy Galaxy Watch staje się w zasadzie zestawem głośnomówiącym.

Możemy zmierzyć sobie także poziom stresu – choć i bez tego raczej wiemy, kiedy jesteśmy zdenerwowani. Przy okazji zegarek zaproponuje nam ćwiczenia oddechowe w celu jego zmniejszenia. Dostępne jest też m.in. monitorowanie snu, ustawianie alarmu, przypomnienia.

Ze sklepu Samsunga możemy także zainstalować sobie różne aplikacje. Najbardziej dla mnie przydatną apką okazało się Spotify. Ponieważ korzystam z jego płatnej wersji, mogłem ściągnąć sobie na zegarek muzykę, by słuchać jej ofline, łącząc go ze słuchawkami bluetooth. Bardzo wygodne np. na siłowni.

A skoro już przy siłowni jesteśmy – w ustawieniach znajdziemy całą masę ćwiczeń, do wyboru mamy 39 aktywności fizycznych. Większość do wykonania w domu bądź na siłowni właśnie – przysiady, brzuszki, bieżnia, ale jest też bieganie czy jazda na rowerze, dzięki GPS nasza trasa będzie monitorowana. Możemy też z Galaxy Watchem wybrać się na basen, jedną z aktywności jest pływanie i zegarek bez problemu powinien zliczyć nam dystans (jest nawet specjalny tryb do wypychania wody z zamoczonego urządzenia).
Możemy sobie także doinstalować programy treningowe – do zrzucenia zbędnych kilogramów, ujędrnienia pośladków czy poprawy masy mięśniowej i rzeźby – (dla tych którzy chcą wcielić w życie kultowe już powiedzenie „najpierw masa, potem rzeźba”). Jak to się sprawdza w praktyce? Z recenzenckiego obowiązku zainstalowałem właśnie taki program i wyruszyłem na siłownię. Zazwyczaj swój czas tam spędzony ograniczam do absolutnego minimum, czyli stacjonarnego roweru, kilku brzuszków i paru ćwiczeń na maszynach. Motywowany zegarkiem, który wcielił się w rolę personalnego trenera, wykonałem ich sporo więcej, przez co cierpiałem kilka dni. Jeśli więc ktoś ma, tak jak ja, problemy z chęciami, Galaxy Watch może być dla niego sporą pomocą.

Z minusów – choć w zegarku jest moduł NFC, to jednak do płacenia zbliżeniowego nam się nie przyda – telefonem możemy zapłacić tylko w usłudze Samsung Pay – a ta w naszym kraju nie jest dostępna.

Jak długo działa

Tu miałem najwięcej obaw. Ale nie było źle. Gdy używałem Galaxy Watch podczas treningów, wytrzymywał do dwóch dni. Gdy nie miał dodatkowych zadań – trzy, cztery. W razie energetycznego kryzysu możemy włączyć tryb oszczędzania energii, który odetnie nas praktycznie od wszystkich funkcji, ale pozwoli przetrwać. Pomaga też tryb Always on Display, który pokazuje wygaszoną tarczę zegarka i zmniejsza zużycie energii. Pełne podświetlenie włącza się, gdy wykonamy ruch ręką, by sprawdzić godzinę.

Nieźle wypadają też samsungowe aplikacje zainstalowane na telefonie, które praktycznie nie obciążają jego baterii.

Czyli…

Od nieufności do coraz większego zrozumienia – tak mógłbym określić swoją przygodę z zegarkiem Samsunga. Po miesiącu już mnie nie zaskakuje, ale wciąż mam świadomość, że wielu jego funkcji nie wykorzystuję w pełni bądź wcale. To sprawia, że cena jaką trzeba za niego zapłacić, czyli 1399 zł, jest dla mnie za wysoka. Jednak dla kogoś, kto będzie w stanie wycisnąć z niego pełnię możliwości – taka kwota powinna być w sam raz, bo zdecydowanie Samsung Galaxy Watch jest udanym urządzeniem.