Design Sonos Play:5 jest bez zarzutu. Firma postawiła na minimalizm – nie ma więc żadnych migających diod, zbędnych przycisków, dziwnych kształtów. P:5 wygląda więc jak prosty głośnik, choć pod pokrywą skrywa trzy tweetery i trzy 10-cm głośniki, zaprojektowane przez Sonosa. Na górze znajdziemy tylko tryz przyciski, z tyłu wtyk kabla zasilającego i wejście line-in. Nie ma niestety portu USB, by np. puszczać muzykę bezpośrednio z pendrive’a. System dostępny jest w wersji białej lub czarnej.

Reklama

Głośniki mają 33 cm długości, 18 wysokości, za to ważą ponad 6kg. Nie mają też żadnego wbudowanego zasilania, więc nie da się ich zabrać w plener.

Do ich prawidłowego podłączenia wymagana jest aplikacja Sonos i stworzenie konta w serwisie. Sama aktywacja jest prosta, wymaga jednak domowej sieci WiFi. P:5 wykorzystuje bowiem połączenie BT tylko w ostateczności, gdy nie ma w domu internetu. Aplikacja wykrywa urządzenie, potem każe nam nacisnąć z tyłu przycisk parowania i.. już. Potem możemy głośniki albo połączyć w zestaw stereo, albo przyporządkować ich do odpowiednich pokoi, tworząc zestaw multiroom. Na koniec bawimy się trochę w różdżkarzy, chodząc z telefonem po pokoju, gdy SOnos wykorzystuje mikrofon iPhone’a, by odpowiednio ustawić dźwięk w pomieszczeniu. Po zakończonej kalibracji jednak kosmicznych różnic nie zauważyłem. A, opcja ta dostępna jest tylko na urządzeniach z iOS, na Androidzie to nie działa.

Potem wystarczy połączyć serwisy streamingowe (a jest ich kosmiczna ilość) z kontem Sonos. Niestety na iPhone nie da się „wrzucić” muzyki na głośnik bezpośrednio z Apple Music, trzeba więc korzystać tylko z aplikacji Sonosa. To mało wygodne, ale działa dobrze. Do tego nie da się dodać zwykłego YouTube - jest tylko YouTube Music. O ulubionych piosenkach z niszowych kont możemy więc zapomnieć.

Oprócz płatnych serwisów streamingowych mamy też Sonos Radio. To nowość, która premierę miała kilka dni temu. To opcja w aplikacji, która daje nam dostęp do stacji radiowych na całym świecie. Wystarczy tylko wybrać interesujący nas rodzaj muzyki, a dostaniemy listę rozgłośni. Sonos obiecuje, że wybrano takie stacje, które potrafią zapewnić zarówno komentarz na poziomie, jak i odpowiednią jakość muzyki.

Jakość dźwięku? Bardzo dobra, choć audiofile mogą kręcić nosem, bo nie ma tu studyjnego naturalnego dźwięku. P:5 kochają bowiem bas. To zestaw wręcz stworzony pod r&b czy tego typu muzykę. Żyje też świetnie w rytmach latynoamerykańskich. Taki Mambo Mundial od Chico Trujillo, Melendi czy Before Love came to kill us Jessie Reyez brzmią doskonale. Jednocześnie jednak da też się słuchać muzyki klasycznej, czy country. System ma też dużą moc. Już w połowie skali głośności słychać drżącą podłogę. Jednocześnie jednak, potrafi zachować jakość basu i odtwarzanej muzyki, nie „charcząc” przy głośnej muzyce. Jeśli zaś dacie pełną moc, to sąsiedzi was znienawidzą, bo to głośnik, który trzęsie wtedy ścianami. Do tego P:5 nie lubi, gdy muzyka gra zbyt cicho, wtedy gubi swoją jakość.

Niestety P:5 ma kilka wad. Pierwsza to cena. Pojedynczy głośnik kosztuje 2500 złotych. Gdy więc budujemy zestaw stereo, tańszy może się okazać system z dobrym amplitunerem i głośnikami, bo to grać będzie głośniej i lepiej. Drugą zaś jest brak możliwości odtwarzania dźwięku wysokiej rozdzielczości. Do tego zapomnijcie o używaniu tego systemu jako głośników komputerowych do odtwarzania filmów. Desktopowa apka działa tylko do puszczania muzyki. Jeśli zaś chcecie podłączyć te urządzenia do używania ich przy grach czy filmach, trzeba użyć zwykłego wejścia liniowego. Okazuje się wtedy, że istnieje dziwne opóźnienie między odtwarzanym dźwiękiem a tym, co dzieje się na ekranie.

Dla kogo więc jest ten zestaw? Przede wszystkim dla tych, którzy stawiają na design i nie boją się wydać dużej sumy, by zastąpić kolumny i kilometry kabli jednym, niedużym, ładnym dobrej jakości zestawem muzycznym. Na pewno też dla tych, którzy nie kolekcjonują płyt, a wolą korzystać z serwisów streamingowych czy radia internetowego.

Podsumowując – jeśli zdecydujecie się kupić Sonos P:5 to na pewno nie będziecie rozczarowani. Głośnik – czy w wersji pojedynczej, czy po zestawieniu w system stereo – gra fantastycznie. Każdy, kto lubi muzykę, będzie z tego urządzenia zadowolony.