Jabra Evolve2 65 to typowe, nauszne słuchawki z widocznym pałkowatym mikrofonem (nie da się go niestety odczepić, więc na ulicy wyglądać będą dziwnie). Model ten dostępny jest w trzech kolorach - białym, szarym i czarnym. Muszle słuchawek (40-mm przetworniki) pokryto pseudoskórą, która jest w miarę wygodna (choć ja zdecydowanie wolę welurowe pokrycie słuchawek). Na prawej słuchawce znajdziemy trzy przyciski - dwa kontrolujące głośność oraz jeden do odbierania połączeń i kończenia rozmów - wygodniejsze jednak jest używanie do tego celu pałąka z mikrofonem. Jego opuszczenie automatycznie odbiera telefon, a podniesienie rozłącza połączenie. Jabry idealnie też współpracują z Microsoft Teams - środkowy przycisk pozwala nam odebrać powiadomienie z tej aplikacji.

Reklama

Bardzo fajną rzeczą jest - gdy rozmawiamy przez telefon - świecenie się diod na słuchawkach na czerwono. W ten sposób domownicy widzą, że rozmawiamy i nie powinni nam przeszkadzać. Jabry mogą być jednocześnie podłączone do dwóch urządzeń. Możemy więc słuchać muzyki na komputerze, czy prowadzić wideorozmowę, a gdy zadzwoni telefon, przełączą się na naszą komórkę. Po zakończeniu rozmowy, wrócą do dźwięku z komputera.

Ładowanie? Można to robić na dwa sposoby - albo umieścić Evolve 2 65 na specjalnej stacji dokującej, albo po prostu podpiąć kabel USB-C bezpośrednio d słuchawek. Ja wolałem ten drugi sposób, to szybsze, wygodniejsze i bardziej naturalne. Zwłaszcza, że czasami dock nie wykrywał słuchawek i nie chciał ich ładować. Jeśli chodzi o pojemność baterii, to Jabra ocenia żywotność słuchawek na 27 godzin. Mi udało się z nich "wyciągnąć 35 godzin, co i tak jest znakomitym wynikiem. Spokojnie kilka dni w pracy bez ładowania damy radę wytrzymać.

Jakość dźwięku? Znakomita. Podczas rozmów telefonicznych mikrofon nie sprawiał żadnych problemów. Rozmówcy słyszeli mniejasno i wyraźnie. Równie dobrze słychać było ludzi, z którymi rozmawiałem. Jeśli zaś chodzi o muzykę, to Jabry zadowolą nawet bardzo wybrednych słuchaczy. Grają dużo lepiej niż konkurencyjne produkty, przeznaczone tylko do odtwarzania muzyki. Zarówno tony wysokie, jak i niskie czy średnie nie sprawiają im żadnych problemów. Do tego, nawet przy wysokim poziomie głośności, bas nie staje się zniekształcony i nie brzmi chrapliwie. Nadają się zarówno do klasyki, jak i R&B.

Wady? Przede wszystkim brak ANC. Niestety w domu czy na ulicy niesą w stanie wygłuszyć wszystkich dźwięków otoczenia. Ten system Jabra przeznaczyła widać jedynie dla najlepszego modelu - 85. Szkoda też, że zewnętrznego mikrofonu nie da się odłączyć, bo na ulicy wygląda się po prostu dziwnie.

Podsumowując. Evolve2 65 to doskonałe słuchawki biurowe. Idealnie współpracują z telefonem i komputerem. Mają świetną jakość dźwięku i mikrofonu i ich jedyną wadą jest brak ANC. Niestety nie są też tanie. Kosztują około 800 złotych, jednak kupując je, dostajemy jedne z najlepszych bezprzewodowych słuchawek na rynku - w tym segmencie cenowym.

Jabra Elite 45h

Drugim, testowanym modelem Jabry jest 45h. To zestaw słuchawkowy uż bez doczepianego zewnętrznego mikrofonu, można iwęc spokojnie wyjść na ulicę w tych słuchawkach na głowie i nie narażać się na ironiczne spojrzenia. To najprostszy model bezprzewodowych, nausznych słuchawek, które nie mają takich systemów jak ANC czy innych "wodotrysków". W zamian za bak dodatkowych funkcji, dostajemy jednak świetną jakość muzyki. Podobnie jak w droższym modelu, to znów - niestety - mamy do czynienia z pseudoskórą, okrywającą piankę. Dostępne są w kilku kolorach - niebieskim, beżowym, czarnym z szarymi elementami, czy moją ulubioną wersją kolorystyczną - czarną z elementami przypominającymi mosiądz.

Jabra Elite45h / Materiały prasowe

Słuchawki ładnie składają się, by można je zmieścić w etui. Na prawej słuchawce znajdziemy przycisk do parowania ich przez BT, klawisz do odbierania rozmó czy wyłączania odtwarzania oraz przyciski, które łączą w sobie funkcje przeskakiwania tworów i kontroli poziomu głosu. Na drugiej słuchawce znajdziemy przycisk do "wzywania" asystenta głosowego - z Siri działa bez problemu. W specjalnej aplikacji dostajemy "magiczną funkcję" MySound, która sprawdza nasz słuch i dobiera pod to ustawienia muzyki. Lepsze efekty daje jednak zwykły korektor.

Czas życia na bateriach? Około 45 godzin... a ładowanie ich przez 15 minut daje nam około 9 godzin muzyki. Słuchawki "karmimy" zwykłym kablem USB-C.

Jakość odtwarzania? Trochę gorsza niż w modelu Evolve2 65h... wciąż jednak doskonała i - w swojej półce cenowej - nie mająca sobie równych. Te słuchawki, choć wyglądają niepozornie, grają naprawdę doskonale. NIeważne, czy słuchamy "Folsom Prison Blues" Johnny'ego Casha, czy "Going Home" Cohena czy np Die Toten Hosen... one poradzą sobie z każdym rodzajem muzyki. Równie dobrze, choć nie są to ściśle biurowe słuchawki, działa mikrofon. Brakuje jdnak możliwości podłączenia urządzenia do telefonu i komputera naraz.

Podsumowując... Za mniej niż 400 złotych dostajemy świetne, bezprzewodowe słuchawki. Doskonale grają, mają pjemną baterię i całkiem wygodną aplikację. A że nie ma "wodotrysków"? No cóż, jakość muzyki i cena nam to zrekompensują.