S21 FE to telefon, który budzi zdziwienie. Nie, nie designem - projektanci akurat się przyłożyli, a do jego wykonania zastosowano dobrej jakości materiały. Nawet nie ekranem, choć to ładny AMOLED o rozdzielczości FHD+ i odświeżaniu ekranu 60 lub 120 Hz. Bardziej dziwi to, co znajdziemy w środku. Pod maską jest bowiem zeszłoroczny Snapdragon 888, a także ubiegłoroczny zestaw aparatów znany z S20 SE, czyli aparat z obiektywem szerokokątnym 12MP, Dual Pixel AF, optyczna stabilizacja obrazu, F1.8, aparat z teleobiektywem x3 8MP 30-krotnym Space Zoom, F2.4, choć - jak twierdzi firma - poprawiono oprogramowanie, co ma dać lepszą jakość zdjęć. Samsung chwali się też przednią kamerą (32 MP) do selfie.

Reklama

S21 FE ma baterię 4500 mAh, ładowana maksymalnie z natężeniem 25W, co według Samsunga oznacza szybkie ładowanie. Oczywiście można ją też napełnić prądem bezprzewodowo, choć też nie jest rewelacyjnie (zaledwie 15W). W zestawie nie dostaniemy ładowarki - trzeba ją kupić osobno, lub korzystać z własnej.

Cena S21 FE

Co więc budzi zdziwienie? Zbyt wysoka cena - wersja 8GB/256GB kosztuje aż 3849 PLN, a wersja 6GB/128GB 3499 PLN. Obecnie jednak S21 z modemem 5G i dużo lepszym zestawem aparatów kosztuje mniej niż 3 tys. złotych. Do tego mamy też - równie dobrze przecenione ubiegłoroczne flagowce konkurencji, na podobnych podzespołach - jak choćby Mi11 Pro od Xiaomi.

Telefon trafił więc na rynek w dziwnej cenie i w dziwnym czasie - okres od stycznia do lutego zwykle należał do flagowego modelu S. To budzi przypuszczenia, że rodziny S22 w lutym nie zobaczymy, a premiera zostani opóźniona do wiosny. Inaczej premiera S21 FE nie miałaby sensu - zanim sprzedaż telefonu by się rozkręciła, zostałby "pożarty" przez nowe modele. Do tego wkrótce konkurencja ma pokazać smartfony oparte na nowej wersji Snapdragona i z lepszymi aparatami, więc S21 FE przegra na starcie z nowocześniejszymi modelami w podobnej cenie.

Podsumowanie

Podsumowując - S21 FE byłby doskonałym telefonem, gdyby pokazał się w zeszłym roku, lub gdyby kosztował poniżej 3 tys. złotych, bo mimo zeszłorocznych podzespołów to jednak Snapdragon 888 to jeden z najmocniejszych układów na rynku, a aparaty są całkiem niezłe. Jednak w obecnej cenie nie można tego telefonu polecić komukolwiek, poza fanami marki. Inne rozwiązania są albo lepsze, albo mają lepszy stosunek cena/jakość.