Sony pomysłowo wymyśliło montowanie nóżek. Możemy albo je wstawić na roku ekranu, żeby przylegał płasko do szafki. Albo, jeśli nasz mebel pod telewizor jest za krótki, to można owe nóżki przesunąć bliżej środka telewizora. To bardzo wygodne rozwiązanie, które sprawi, że - w razie czego - nie musimy wymieniać szafki na nowej. Sam telewizor jest cienki, praktycznie bezbramkowy i znakomicie prezentuje się w salonie.

Reklama

Wszystkie porty znajdziemy z tyłu ekranu jeśli więc TV stoi na szafce, to kable uda się zamaskować, jeśli zaś go powiesimy, no to niestety będzie plątanina przewodów widoczna. Niestety tylko dwa porty z czterech to HDMI 2.1 z VRR (przy czym jeden to e-ARC). Jeśli więc do jednego podłączymy soundbar, to zostaje nam tylko jeden port na konsolę lub odtwarzacz 4K. Trochę to za mało i szkoda, że Sony, w swoim topowym telewizorze tak oszczędza na takich drobiazgach.

Smart TV

Jeśli chodzi o system smart TV, to Sony nie eksperymentuje. Dostajemy nową wersję Androida dla telewizorów i to w tej chwili jest najlepsze rozwiązanie Smart TV. Jest znacznie prostszy, szybszy i wygodniejszy od nowej wersji Tizena. Do tego nie jest sztucznie ograniczany przez producenta i mamy dostęp zarówno do aplikacji, jak i do gier. Jest w zasadzie wszystko, co potrzeba - appki VOD, muzyczne itp. Do tego sam telewizor wspiera AirPlay 2.

Reklama

Duży plus należy się Sony także za jakość pilota. To jeden z niewielu sterowników, który jest podświetlany. Gdy więc oglądamy przy wyłączonym świetle, jak bogowie przykazali, to nie musimy już sprawdzać na pilocie, czy na pewno chcemy wcisnąć dobry przycisk.

Dźwięk i obraz

Jakość dźwięku? Jak na telewizor bardzo dobra. W małym pokoju o powierzchni 12m2 radził sobie bardzo dobrze, w dużym, 27-metrowym salonie było już gorzej. Warto oczywiście dokupić soundbar, albo podłączyć go do kina domowego, ale ten telewizor ma całkiem niezłe basy i dźwięk przestrzenny.

Jeśli zaś chodzi o jakość filmów, to jest to jeden z lepszych telewizorów, jakie testowałem. Ma fantastyczną, jak na "nie OLED" czerń, świetne nasycenie kolorów oraz znakomity HDR. Pancerz Vadera w serialu Kenobi i całe pierwsze starcie rycerza Jedi z lordem Sith, które dzieje się nocą, wygląda niesamowicie. Równie dobrze wygląda bitwa o Hełmowy Jar w zremasterowanej do 4K trylogii Władcy Pierścieni. Ten telewizor po prostu stworzony jest do scen z efektami HDR. Równie świetnie się na nim gra. Nie ma absolutnie żadnych problemów z płynnością, choć po włączeniu VRR X95K wyłącza lokalne przyciemnianie. Nie wpływa to jednak bardzo na jakość rozgrywki. Zarówno kolory południowoamerykańskich domków w Far Gry 6, jak i ciemne i mroczne sceny w Returnal wyglądały znakomicie.

Podsumowanie

Wady? Przede wszystkim cena. Niestety za 65" wersję 95K trzeba nam zapłacić ponad 13 tysięcy złotych. To więcej niż za OLEDy i na poziomie cenowym 65" QD-OLED Sony A95K, który ostatnio trafił na promocje i nie kosztuje już 15 tysięcy złotych. A w starciu z QD-OLED to MiniLED przegrywa pod każdym względem. Ciężko więc polecić ekran, który kosztuje tyle samo, co najlepszy telewizor na rynku.

Podsumowując - SONY XR-65X95K jest telewizorem świetnym, ma chyba najlepszy obraz z pośród wszystkich "nie OLEDów", jednocześnie jednak jest ofiarą złej polityki cenowej Sony. Przy obecnych cenach innych, lepszych produktów japońskiego koncernu trudno polecić go, gdy 65" A95K kosztuje praktycznie tyle samo.