Design H9 jest mocno konsolowy i nawiązuje do wyglądu PS5. Muszle są duże, białe i przypominają połówki kuli. Mikrofon nie jest chowany, a jedynie podnoszony, by leżał równolegle do pałąka. Niestety nie da się go odczepić, więc słuchawek, mimo systemu ANC nie zabierzemy na dwór, bo będziemy wyglądać jak japoński czołgista. By korzystać z H9 potrzebujemy jeszcze specjalnego klucza USB. I tu japoński koncern pokazał, że jeśli chodzi o udziwnienia, utrudniające działanie sprzętu, to nie ma sobie równych. W konkurencyjnych produktach wystarczy bowiem takie ustrojstwo włożyć w port USB telefonu, konsoli czy komputera i wszystko działa automatycznie. Sony musiało jednak zrobić po swojemu. Otóż najpierw trzeba wybrać przełącznikiem na kluczu, czy korzystamy z PS5 czy z peceta, a potem jeszcze wcisnąć przycisk łączenia ze słuchawkami - z automatu to nie za działa. Mała rzecz, a irytuje.

Reklama
Sony Inzone / Media

Do peceta dostajemy specjalne oprogramowanie japońskiego koncernu, które pozwala nam pobawić się podświetleniem słuchawek, zmienić parametry muzyki itp. W przypadku PS5 one po prostu działają z 3D Audio i nic więcej im nie potrzeba.

Sony Inzone / Media
Reklama

ANC rozczarowuje. Mikrofon też

H9 mają system ANC, który powinien redukować hałasy zewnętrzne. SPorym zaskoczeniem jest dla mnie to, że nie zdecydowano się na taką jakość ANC, z której Sony słynie. H9 ustępują pod tym względem nie tylko najnowszym 1000MX5, ale także poprzedniemu modelowi 1000MX4 i nie są w stanie tak bardzo wyciszyć dźwięków zewnętrznych, zwłaszcza np. hałasu szlifierki kątowej sąsiada, jak to robią "muzyczne" słuchawki Sony. To spory minus, bo jednak Sony potrafi najlepiej na świecie wygłuszyć hałasy zewnętrzne. Czemu tego nie zrobiono w H9? To wiedzą tylko Japończycy

Rzecz druga, która mi się nie podobała to mikrofon. Jak można do topowych słuchawek gamingowych dać coś takiego. Wstyd ludzie z Sony, po prostu wstyd. Mikrofon ma problem z izolowaniem naszego głosu i często zbiera też hałasy z mieszkania, do tego sama jakość rozmów jest zaledwie zadowalająca. Mikrofony z najnowszych headsetów Razera czy Logitecha są dużo, dużo lepsze.

Reklama

Jakość dźwięku? Na konsoli jest poprawny, nie różni się mocno od innych słuchawek z 3D Audio... do tego, wydaje mi się że zestaw gra za cicho i nie da się go bardziej pogłośnić. Na pewno jednak nie można się do niczego przyczepić. Tak samo jest na PC - pozycjonowanie audio i dźwięk przestrzenny są wyśmienite. Jako słuchawki gamingowe Inzone H9 są świetne... Tylko nie próbujcie na nich odtwarzać muzyki, bo grają naprawdę tak sobie i gorzej brzmią od moich 1000MX4.

Podsumowanie

Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o ten zestaw.. O ile samo odtwarzanie dźwięku w grach i efekty przestrzenne są bardzo dobre i na jakość nie można narzekać, to jako całościowy pakiet H9 rozczarowuje. ANC jest gorsze niż u konkurencji, cena jest dużo wyższa (kosztują 1499 PLN). Lepszym więc pomysłem wydaje się - jeśli już musicie mieć produkt Sony - słabszy zestaw H7, który jest pozbawiony wyciszania dźwięków zewnętrznych a kosztuje mniej (1100 PLN). Jeśli macie zaś tylko PS5, to zwykłe słuchawki Sony do konsoli będą grały tak samo dobrze. A, tak naprawdę, jeśli chcecie mieć porządne słuchawki działające z PC i PS5, które możecie zabrać na dwór i mają dużo lepsze ANC, bardzo dobry mikrofon oraz porównywalną, jak nie lepszą jakość dźwięku, to weźcie headset Barracuda Pro Razera. To rozwiązanie tańsze i lepsze zarówno od H9 jak i H7.