Assassin's Creed: Mirage" to gra, która powraca do korzeni serii. Zamiast całego regionu, jak w grach od Origins do Valhalli, dostajemy jedno miasto, niezbyt długi scenariusz fabularny i znacznie mniej aktywności pobocznych niż zwykle w grach Ubisoftu. Czy to się może udać? Zdecydowanie tak.

Reklama
"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl

"Assassin's Creed: Mirage" - fabuła

Gra stanowi prequel "Assassin's Creed: Valhalla". Wcielamy się bowiem w postać Basima, jednej z kluczowych postaci gry o Wikingach. Poznajemy jego historię, jak ze złodzieja stał się asasynem i dlaczego z Arabii trafił do Anglii. Akcja gry toczy się w IX-wiecznym Bagdadzie. Tylko nie jest to miasto rodem z baśni "Tysiąca i jednej nocy", pełne książąt, pięknych pałaców, hurys i bohaterskiego kalifa Haruna ar-Raszyda. To miasto slumsów, ciągle w budowie, pełne przestępców, najemników i zbrodniarzy.

"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl

Powrót do przeszłości

Nasz bohater, jak to w serii "Assassin's Creed", zmierzy się ze spiskiem poprzedników Templariuszy, którzy szukają artefaktów pradawnej cywilizacji zamieszkującej Ziemię. Będzie więc dużo parkouru, walki, podsłuchiwania itp. Te elementy zostały po staremu. Lekko je jednak zmodyfikowano. Po pierwsze, nie da się już wskoczyć na każdy mur. Basim może wchodzić po ścianach tylko za pomocą wysuniętych elementów konstrukcji, co utrudnia grę, gdy musimy trochę pomyśleć, jak dostać się do zakazanych miejsc.

"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl

Po drugie, zniesiono poziomy postaci. Owszem, co jakiś czas dostajemy punkty umiejętności do rozdania w drzewku specjalności, ale nie musimy się bać, że niektórzy przeciwnicy są za silni i trzeba robić wszystko, by jak najszybciej podnieść poziom postaci. Tu mamy powrót do schematu: atak wroga, parowanie, kontra… Tylko że niektórzy pancerni wrogowie są znacznie trudniejsi do skontrowania, a do tego niektóre postaci używają silnych ataków specjalnych, których nie da się skontrować, a trzeba uskoczyć. Nie pomaga w tym wiecznie za krótki pasek wytrzymałości.Walka, zwłaszcza z kilkoma przeciwnikami, jest więc trudniejsza, gdy trzeba nagle parować ataki kilku wrogów... Lepiej więc likwidować nieprzyjaciół po cichu i z zaskoczenia. A tu, tradycyjnie, możemy skakać na wroga z dachu, zabijać go w stosach słomy czy z budek. W ten sposób ginie każdy przeciwnik, nawet pancerni wrogowie. To duże ułatwienie, w porównaniu do poprzednich edycji.

Enkidu, nasz przyjaciel

Reklama

W zadaniach dużą rolę odgrywa orzeł Basima, Enkidu. W części misji trzeba najpierw bowiem zidentyfikować cel, a to da się tylko z lotu ptaka. Enkidu też jest w stanie wypatrzeć skrzynie, oznaczyć wrogów czy nawet pokazać trasy ich patroli. Warto więc z jego usług jak najczęściej korzystać.

"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl

Dodatkowych zadań nie ma za dużo

Gra z serii "Assassin's Creed" nie byłaby sobą bez rzeczy dodatkowych. Tu - na szczęście - dozowane są sensownie. Mamy zagadki, które polegają na znalezieniu, na podstawie rysunku, miejsca na mapie. Do tego dostajemy kontrakty zabójców, które dają nam w nagrodę sprzęt, punkty umiejętności albo materiały konieczne do ulepszeń, oraz specjalne misje. Nie ma godzin zbierania flag, piórek, piosenek itp.

Nowe mechaniki rozgrywki

Ciekawie rozwiązano system ulepszeń sprzętu. Nasze gadżety mają kilka poziomów umiejętności, z których wybieramy po jednej. A do ich ulepszenia potrzeba nam skór oraz części metalowych i specjalnych konstrukcyjnych. W przypadku innego sprzętu najpierw wymagany jest specjalny schemat ulepszeń, a potem części. Te możemy znaleźć tylko w skrzyniach, które są dobrze strzeżone i do których trudno dotrzeć.

"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl

Innym, nowym mechanizmem są "tokeny" - w zamian za wykonywanie kontraktów dostajemy specjalne żetony, którymi obniżamy poziom "bandyckości", który sprawia, że non stop nas ścigają, obniżamy ceny w sklepach albo możemy wynająć najemników do ataku na strażników, co ułatwia dostanie się do niektórych budowli.

A co do poziomu "bandyckości", to im więcej nielegalnych czynów, jak kradzieże czy zabójstwa popełniamy na oczach przechodniów, tym bardziej jesteśmy rozpoznawani. Najpierw niektórzy cywile wzywają krzykiem gwardzistów, potem już jesteśmy ścigani. Jak go obniżyć? Albo właśnie żetonami, albo czeka nas zrywanie listów gończych ze ścian budynków.

"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl

Dźwięk i grafika

Jeśli chodzi o dźwięk, to jak przystało na serię, jest świetny - klimatyczna muzyka, odgłosy rozmów (po arabsku), to wszystko sprawia, że miasto żyje. Fajni są też miejscy obwoływacze, którzy przekazują najnowsze wieści z frontu, albo komentują zmiany w mieście po działaniach gracza. Warto też dodać, że głos mentorki Bashima, Roshen podkłada sama Shohreh Aghdashloo, czyli Avasarala z serialu Expanse.

Grafika? Absolutnie rewelacyjna zarówno na PC, jak i na PS5. Ubisoft ma świetny, wydajny silnik, który w połączeniu z NVIDIA DLSS sprawia, że gra chodzi płynnie. Na RTX 4080 i 13700K w 3440x1440 w maksymalnej jakości detali dostajemy ponad 140 FPS. Sam Bagdad wygląda ślicznie. Od pierwszego naszego momentu przy miejskich murach, gdy miasto wyłania się z wieczornej mgły i widzimy najpierw bajkowe wieże pałaców i minarety, aż po zachody słońca na pustyni, czy wodę w kanałach. Rozsypcie na targu kolorowe przyprawy, albo dostańcie się do dzielnicy, w której koloruje się tkaniny, to ujrzycie prawdziwą feerię barw. To najpiękniejsza gra z serii.

W grze działa też system "progresji systemowej", to oznacza, że mając podpięte konto Ubisoft do PS5 i do PC, możemy w każdej chwili przenieść grę z jednej platformy na drugą, a nasza rozgrywka będzie kontynuowana. To wymaga jednak posiadania dwóch kopii gry (albo kopii gry na PS5 i abonamentu Ubisoft+ na PC).

Podsumowanie

Podsumowując - "Assassin's Creed: Mirage" to udany powrót do korzeni. To gra piękna, wciągająca, nie za długa i pozbawiona wielu żmudnych mechanik z poprzednich części. Dla fanów serii pozycja z cyklu "musisz w to zagrać", ale też jest to gra łatwo dostępna dla tych, którzy z asasynami kontaktu jeszcze nie mieli.

"Assassin's Creed: Mirage" / dziennik.pl