Dziennik Gazeta Prawana logo

"Diablo IV: Vessel of Hatred". To mógł być rewelacyjny dodatek, są jednak poważne problemy [RECENZJA]

17 października 2024, 10:29
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Diablo IV: Vessel of Hatred
Diablo IV: Vessel of Hatred/dziennik.pl
Diablo IV dostało pełnoprawny dodatek fabularny z nowym regionem i nową klasą. O ile nowe rzeczy są fajne, o tyle powróciły stare koszmary Blizzarda, których przez pewien czas w ich grach nie było…

Akcja "Vessel of Hatred" dzieje się tuż po wydarzeniach z głównej gry. Mimo zabicia Lilith i śmierci Inariusa sytuacja na świecie wcale się nie poprawiła. Ba, jest nawet gorzej. Nyrelle ucieka z Kamieniem Duszy Mephisto, rycerze Inariusa stają się jeszcze większymi fanatykami, a nasi bohaterowie stają się ich głównymi wrogami. Czas więc wziąć pada czy mysz w dłoń, ekran monitora wyposażyć w wycieraczkę do usuwania krwi potworów i wrócić do Sanktuarium, żeby zaprowadzić porządek. 

diablo-iv-vessel-of-hatred-38317859.jpg
Diablo IV: Vessel of Hatred

"Diablo IV: Vessel of Hatred" - nowy region

Dostajemy nowy, choć znany region, to Kurast i okolice, które zwiedzaliśmy w Diablo II. Nie trzeba tam żadnych specjalnych metod podróży, po prostu powiększono mapę i dodano nowe miejsca do zwiedzania. A tam, po staremu, pełno potworów, skarbów, kapliczek Akarat do zwiedzenia, fortece wroga i nowe lochy. Same ruiny stylizowane są na architekturę tubylców z Południowej Ameryki. Wygląda to fajnie, zwłaszcza nowe fortece, które dodatkowo mają specjalne mechaniki i są naprawdę świetnie zrobione (zwłaszcza Necropolis - to, jak tam walczymy z wrogami to mistrzostwo, pokazujące klasę ludzi z Blizzard). 

diablo-iv-vessel-of-hatred-38317866.jpg
Diablo IV: Vessel of Hatred

"Diablo IV: Vessel of Hatred" - nowa klasa

Dostajemy też nową, ciekawą klasę - Spiritborn, czyli pewien rodzaj szamana. Do wyboru mamy kilka ścieżek rozwoju, opartych na duchach zwierząt, od stonogi po jaguara i goryla. Każda ścieżka charakteryzuje się inną mechaniką. Mi najbardziej przypadł do gustu jaguar, polegający na walce w minimalnym dystansie, zadając błyskawiczne ciosy. Okazuje się też, że dużo lepiej i wygodniej gra się padem niż myszą, bo gryzoń jest za wolny do tego typu walki. Stonoga z kolei oferuje ataki zatruwające przeciwnika, a ścieżka orła daje nam potężne, choć wolne ataki obszarowe. Każdy więc może dopasować nową klasę do swojego stylu. 

diablo-iv-vessel-of-hatred-38317878.jpg
Diablo IV: Vessel of Hatred

Spiritborn posługuje się długą bronią drzewcową - glewie, pałki itp. Na szczęście dropy broni z potworów są na tyle częste i dopasowane do naszej klasy, że z wyposażeniem problemów nie ma. Nawet na zwykłym poziomie trudności zdobycie sprzętu najwyższej jakości nie stanowi żadnego problemu. Każdą broń da się zmodyfikować aspektami, zdobywanymi w lochach, czy z innych broni. Dodajemy też do sprzętu klejnoty, runy i inne takie wynalazki. Choć z tym warto poczekać, aż dostaniemy potężniejsze zabawki z końcowej fazy gry, bo wcześniej spokojnie da się wszystkich wrogów ogarnąć bez zabaw z powiększaniem mocy broni. 

diablo-iv-vessel-of-hatred-38317873.jpg
Diablo IV: Vessel of Hatred

Do tego powracają najemnicy, znani choćby z Diablo II czy III. O ile nie wyposażamy ich w sprzęt, o tyle budujemy sobie z nimi poziom zaufania. Za każdy zdobyty czekają nas coraz potężniejsze nagrody

"Diablo IV: Vessel of Hatred"- nowy sezon

Wraz z premierą dodatku dostaliśmy nowy sezon, który potrwa do 25 stycznia. Co w nim jest? Jak zwykle pełno przedmiotów kosmetycznych jako nagrody. A do tego także nowa mechanika, czyli "realmwalking". Na czym ona polega? Co pewien musimy wymordować w nowym regionie odpowiednią ilość potworów, by pojawił się potężny stwór. Potem trzeba go zgładzić, by otworzyć portal do miejsca, wypełnionego kolejnymi potworami i skarbami. W trakcie walki dostajemy też punkty więzi z "Resztkami Zakarum". W ramach osiąganych kolejnych poziomów zaufania rycerze dają nam w prezencie coraz potężniejszy ekwipunek. Warto więc zajmować się nowymi potworami. 

diablo-iv-vessel-of-hatred-38317880.jpg
Diablo IV: Vessel of Hatred

Oczywiście działają tez mechaniki z poprzednich sezonów, jak choćby "piekielny przypływ", gdy walczymy z hordami demonów, zdobywając specjalne punkty, umożliwiające nam otwarcie skrzyń z wyposażeniem. 

"Diablo IV: Vessel of Hatred" - poważne problemy techniczne

I to jest miejsce, w którym kończy się moje dobre zdanie o dodatku. Tak, Diablo IV wygląda przepięknie, tak, muzyka i odgłosy dźwiękowe są super, ale na wszystkie demony piekła, jak można było wydać tak niedopracowany dodatek, pełen błędów i problemów, które kiedyś tak bardzo trapiły gry Blizzarda w czasie premiery.

W miastach dostajemy potworne skoki klatek i to takie, że potrafi to zadusić miejscami (w rozdzielczości 3440x1440 i maksymalnym poziomie grafiki) moją RTX 4080 i i7 13700K. Wciąż nie działa "generator klatek" w DLSS NVIDII. 

Mamy też do czynienia z "rubberbandingiem". To takie zjawisko, które sprawia, że nasza biegnąca postać, nagle wraca do poprzedniej pozycji, jakby była na niewidzialnej gumce. Jest to efekt problemów komunikacji naszej wersji gry z serwerami, bo Diablo IV jest oczywiście (i niestety) grą online. 

diablo-iv-vessel-of-hatred-38317879.jpg
Diablo IV: Vessel of Hatred

Mniejsze błędy, jak częste wyrzucanie z gry do Windows to już tylko, jak mówił Tomasz Hajto, "truskawka na torcie". Bo nie ma nic bardziej irytującego, niż przejście prawie całego dungeonu, dojście do komnaty bossa, tylko po to, by zobaczyć komunikat o zakończeniu gry i jakimś błędzie.  Nie pomagają też kolejne łatki, na szybko przygotowywane przez Blizzard. O ile naprawią jedną rzecz, o tyle pojawiają się następne kłopoty. 

A wszystko to występuje losowo. Są takie dni, kiedy nie mam żadnego problemu, a są też takie, że wszystkie te kłopoty techniczne występują ciągle. Fora i portale społecznościowe pełne są wpisów wściekłych i rozżalonych graczy, którzy od ponad 10 dni wciąż nie mogą liczyć na stabilną grę. 

"Diablo IV: Vessel of Hatred" - podsumowanie

Podsumowując - "Diablo IV: Vessel of Hatred" ma potencjał. Nowa klasa jest fantastyczna i gra mi się nią najlepiej z wszystkich, które dostaliśmy do tej pory. Nowy region i nowe mechaniki są też super i pokazują, że Blizzard wciąż ma potencjał. 

Niestety problemy techniczne, zarówno z wydajnością, połączeniem i stabilnością gry sprawiają, że nie mogę niestety wam na razie tego dodatku polecić. Trzeba poczekać jeszcze kilka (albo niestety i kilkanaście dni) na rozwiązanie wszelkich kłopotów. Inaczej ta gra będzie was frustrować ciągłymi kłopotami. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj