Na razie jednak skończyło się na wyjęciu z szafy, naładowaniu i zaktualizowaniu zabytkowego już iPada2. Niestety, po przejściu na najnowszą z obsługiwanych przez ten tablet wersji IOS, szału nie ma. Z chęcią poleciałbym do sklepu kupić Galaxy Taba S4 LTE, gdyby nie jego cena, oscylująca w okolicach nieco ponad 3 tys zł. Bo poza tym, podoba mi się w nim niemal wszystko.

Szał na tablety minął bezpowrotnie kilka lat temu. Wielkie ekrany w smartfonach skutecznie zniechęciły ludzi do kupowania jeszcze większych urządzeń. Bo w sumie po co, skoro w telefonie widać wszystko niemal tak samo dobrze i wyraźnie? Sam poddałem się tej tendencji, najpierw odkładając na bok swojego iPada, a potem ostatecznie chowając go do szafy. Smartfon do oglądania filmów, YouTube czy przeglądania stron internetowych wieczorami w łóżku sprawdza się bardzo dobrze, wygodniejsze jest także jego trzymanie.

Pierwszym urządzeniem, które zasiało w mojej głowie myśl do powrócenia do czegoś większego był Huawei MediaPad M5 o którym pisałem tu. Cóż, powiedzenie „duży może więcej” nie wzięło się znikąd. Kuszące było też połączenie rozrywki i pracy (czyli głównie pisania) w jednym. Jednak pewne drażniące mnie szczegóły tego urządzenia (ulokowanie czytnika linii papilarnych czy przycisków regulacji głośności) skutecznie powstrzymały mnie przed zakupem. Samsung Galaxy Tab S4 takich przypadłości jest pozbawiony.

Budowa, wykonanie

Nie drażni mnie w nim na przykład umiejscowienie czytnika linii papilarnych, bo czytnika po prostu w nim nie ma. I moim zdaniem to świetna decyzja. Dzięki temu tablet jest zbudowany bardzo proporcjonalnie. Takiej samej wielkości ramki z każdej strony sprawdzają się znakomicie – nie są za małe, więc tablet możemy trzymać w ręce w miarę komfortowo – i nie są za duże, Tab S4 wygląda dzięki temu bardzo nowocześnie. Do odblokowywania wykorzystano zaś znany z telefonicznej linii Galaxy S sposób, czyli albo rozpoznawanie twarzy, albo tęczówki oka, albo połączenie obu tych metod. Ja wybrałem to ostatnie rozwiązanie i sprawdza się ono doskonale – w moim subiektywnym odczuciu działa nawet lepiej niż we flagowym Note 9.

Tył tabletu jest szklany – wygląda bardzo ładnie ale oczywiście – identycznie jak w przypadku telefonów – zbiera odciski palców jak szalony. Jest też bardzo śliski, co w połączeniu ze sporymi wymiarami urządzenia (choć jak na przekątną ekranu 10,5 cala nie są one jakieś gigantyczne), sprawia, że np. dłuższe oglądnie filmu jest niemożliwe bez oparcia tabletu np. na kolanach. Oczywiście jeśli włożymy go w jakieś dedykowane etui, problem zniknie.

Ekran wykonany jest w technologii Super AMOLED, ma proporcje 16:10, zagęszczenie na poziomie 288 pixeli na cal i rozdzielczość WQXGA (1600 x 2560 pixeli). I nie brakuje mu absolutnie niczego. Kąty widzenia są doskonałe, jasność minimalna i maksymalna świetna, więc bez problemu skorzystamy z Taba tak w słoneczny dzień jak i w łóżku w ciemnym pokoju. Dla bezpieczeństwa naszych oczu jest też filtr światła niebieskiego.

Na dolnej i górnej krawędzi umieszczono po dwa głośniki (system dźwięku sygnowany jest marką AKG), które brzmią doskonale. Na prawej krawędzi ulokowano dwa przyciski – jeden do regulacji głośności, drugi do włączania i wyłączania urządzenia. Przy okazji – ekran możemy też wybudzić podwójnym uderzeniem palcem – wielka szkoda, że Samsung nie używa tego bardzo ułatwiającego życie rozwiązania w swoich telefonach. Z tej samej strony jest także slot na kartę pamięci i kartę SIM. Możemy więc z tabletu dzwonić (co, jak mniemam, jest przydatne w telekonferencjach) i oczywiście mamy internet bezprzewodowy. Na dolnej krawędzi jest jeszcze USB-C i wyjście mini-jack na słuchawki. Z tyłu mamy pojedyncze oczko aparatu, a na lewym boku złącza do montażu dedykowanej klawiatury.

Generalnie trudno na nowo wymyślić design tabletu, ale Galaxy Tab S4 dzięki minimalizmowi i prostocie konstrukcji po prostu może się podobać i mi podoba się bardzo.

Specyfikacja, działanie

Aż wstyd się przyznać, ale to pierwsze urządzenie Samsunga działające na procesorze Qualcomma, a nie autorskim Exynosie, które wpadło mi w ręce. Samsung bowiem montuje procesory amerykańskiej firmy w tabletach – które od jakiegoś czasu obchodziłem szerokim łukiem – w telefonach zaś w Europie stawia na swój procesor. Snapdragony są zarezerwowane na rynek amerykański. I, mówiąc szczerze, różnicę w działaniu zauważyłem natychmiast. Na korzyść Qualcomma. Nawet w rewelacyjnym urządzeniu, jakim jest Galaxy Note 9 (pisałem o nim tu), zdarzają się minimalne zacięcia. W tablecie napędzanym Snapdragonem 835, który nie jest przecież najwydajniejszym procesorem Qualcomma (ten tytuł dzierży Snapdragon 845), niczego takiego nie doświadczyłem. Wynik w AnTuTu Benchmark to 199479 pkt, a praca tabletu jest super płynna i absolutnie bezproblemowa. Nieco wątpliwości można mieć do pamięci RAM, której mamy 4 GB, a moim zdaniem powinno być jej o 2 GB więcej. Do zabawy i multimediów wystarczy, ale obawiam się, że przy pracy w trybie desktopowym i dużej ilości uruchomionych programów i aplikacji, urządzenie może dostać niewielkiej zadyszki. Pamięci wbudowanej mamy 64 GB, rozszerzymy ją kartą do 400 GB.

W rozrywce Tab S4 sprawdza się idealnie. Dzięki świetnemu systemowi głośników i ekranowi oglądanie filmów zarówno razem z rodziną, czy też samemu, korzystając ze słuchawek, jest czystą przyjemnością. Tablet dzielnie radzi sobie też z najbardziej wymagającymi grami, w tym z niezwykle popularnym Fortnite.

Dwie rzeczy, na które należy zwrócić uwagę, to rysik i tryb DeX. Ten pierwszy znajdziemy w pudełku, niestety nie mamy możliwości schowania go do tabletu, jak jest to w przypadku smartfonów z serii Note. W zasadzie ma on identyczne funkcjonalności, czyli możliwość tworzenia notatek (w tym na wyłączonym ekranie), korzystania z tłumacza, powiększania, Bixby Vision, czy rysowania w programie PENUP (między innymi korzystając ze zrobionych wcześniej zdjęć). Dzięki niemu tablet zyskuje bardziej profesjonalny charakter. A po uruchomieniu trybu DeX (i dołączeniu do tabletu klawiatury) Galaxy Tab S4 staje się już pełnoprawnym urządzeniem do zastosowań biurowych. Tyle, że klawiatury w zestawie nie znajdziemy – musimy ją sobie dokupić, a ta dedykowana do tego urządzenia kosztuje 499 zł. I, niestety, jest jeszcze niedostępna. Jak dowiedziałem się w Samsungu – czekamy. Możemy oczywiście spróbować podłączyć jakąś inną klawiaturę bluetooth, ale mówiąc szczerze, aż prosi się, by była ona dołączona do – i tak już kosztownego – zestawu.

Przełączając tablet w tryb DeX (skrót w ustawieniach na górnej belce) urządzenie wyświetla pulpit z paskiem zadań i obsługuje wiele okien, na wzór i podobieństwo urządzeń z Windowsem na pokładzie. Jeśli dysponujemy przejściówką HDMI (jej też w pudełku nie znajdziemy), podłączymy Taba do monitora i możemy wykorzystać go m.in. jako tablet graficzny.

Tab S4 działa na Androidzie 8.1 przykrytym nakładką Samsung Experience 9.5 – prostą i przyjazną nawet mniej zaawansowanym użytkownikom. Dla miłośników rozrywki jest tryb Gry, dla zawodowców DeX, jest możliwość modyfikacji tapet, personalizacji powiadomień, kontrolowania uprawnień aplikacji – wszystko podobnie jak w smartfonach Samsunga, tylko wyglądem dostosowane do tabletu.

Zdjęcia, bateria

To pierwsze w tablecie nie jest najistotniejsze, obowiązki w tej dziedzinie przejęły raczej smartfony. Ale ponieważ fotograficzne DNA jest w Samsungu głęboko zakorzenione, Tab 4S na tym polu wypada bardzo dobrze. Pojedyncza matryca z tyłu ma 13 mpx i przysłonę 1.9. Aparat do selfie, albo bardziej telekonferencji, ma 8 mpx. Oba jak najbardziej nadają się do użycia – zdjęcia są szczegółowe, z ładnym odwzorowaniem kolorów. Najwyższa rozdzielczość nagrywanego filmu to UHD.

O wiele od zdjęć ważniejsza jest bateria. I na szczęście – nie zawodzi. Ogniwo ma pojemność 7300 mAh i wystarcza na długie godziny pracy, i jeszcze dłuższe czuwania. Moje wyniki mieściły się między 6 a7 godzin pracy na włączonym ekranie, co ważne osiąganym w 2, 3 dni a nie podczas jednorazowego posiedzenia.

Czyli…

W zasadzie przyczepić mogę się jedynie do ceny. Albo raczej do tego, że nie jest w nią wliczona przynajmniej klawiatura, która sprawiałaby, że Tab w sposób naturalny stawałby się urządzeniem bardziej poważnym, służącym i do pracy i do zabawy. Bez niej to doskonały, ale „tylko” tablet – a takie, które nieźle dają sobie radę z rozrywką, można znaleźć za o wiele mniejsze pieniądze. Tym niemniej jeśli ktoś dysponuje odpowiednimi środkami, będzie z zakupu bardzo zadowolony.