Telefony flagowe są w portfolio producentów urządzeniami najdroższymi. Jasnym jest więc, że skoro firmy chcą za nie jak największych pieniędzy – my, użytkownicy, powinniśmy wymagać od nich też jak najwięcej. Xperia XZ3 spełnia te wymagania w mniej więcej 80 proc. A frustrujące jest to, że bez problemu mogłaby spełniać je w stu. Na przykład aparat główny. W XZ3 jest on pojedynczy, podczas gdy standardem w tej klasie jest aparat podwójny (i to wystarczy, absurdalne ściganie się na ich ilość jest moim zdaniem sztuką dla sztuki). Co prawda braki można nadrabiać oprogramowaniem, jak czyni to Google w swoich Pixelach, ale to wyjątek potwierdzający regułę. Sony podwójny aparat ma, zaprezentowało go w wydanym chwilę przed XZ3 modelu XZ2 Premium (drugi aparat był monochromatyczny, miał też dostać możliwość rozpoznawania głębi), spisywał się tam bardzo dobrze, ale w XZ3 go niestety nie znajdziemy…

Kolejną rzeczą są gesty. XZ3 dostajemy z najnowszym Androidem 9 na pokładzie. Każda wersja tego systemu przynosi, prócz standardowych, nic nie mówiących użytkownikom: „zmian poprawiających stabilność działania, wydłużających czas pracy baterii itp. itd…” jakąś nowość widoczną gołym okiem. Tu miała to być obsługa telefonu prostymi gestami, którymi można zastąpić przyciski funkcyjne. W przypadku Sony to o tyle atrakcyjne, że producent nie przewiduje nawet możliwości ich schowania, tkwią więc one na ekranie, zajmując niepotrzebnie powierzchnię wyświetlacza. Co więcej, poprzednik XZ3, Xperia XZ2 była jednym z kilku telefonów, na których można było zainstalować Androida 9 w wersji Beta i sprawdzić, jak gesty działają. Miałem, sprawdziłem, działały bardzo dobrze, więc z niecierpliwością czekałem na ich oficjalną prezentację wraz z Xperią XZ3. Tymczasem Android 9 na telefonie jest, ale gestów nie ma. Dlaczego? Być może Sony sądzi, że do sprawnej obsługi smartfona wystarczy wprowadzony tu gest przeciągania palcem po krawędzi ekranu, co skutkuje ruchem wstecz, ale moim zdaniem to niestety za mało. Podobnie chyba sądzą inni użytkownicy, którzy szykowali się na pełne gesty i mam nadzieję, że Sony wsłucha się w ich głosy i jakąś systemową poprawką jednak je wprowadzi. Bo Japończycy, choć opornie, to generalnie potrafią słuchać klientów.

Budowa, wykonanie

Użytkownicy narzekali bowiem na budowę poprzedniczki, czyli Xperii XZ2. Telefon był gruby, z niesłychanie zaoblonym tyłem, co skutkowało zjeżdżaniem z każdej, nawet na pierwsze oko płaskiej, powierzchni. Xperia XZ3 została więc pod tym względem zdecydowanie poprawiona. Telefon jest sporo cieńszy, plecki, choć nadal zaokrąglone, są jednak o wiele bardziej płaskie, a smartfon mniej narażony na upadki i ześlizgnięcia.

Wraz ze zmianą tyłu Sony zmieniło także przód urządzenia. Po pierwsze – krawędzie wyświetlacza nie są już płaskie, ale zakrzywione na wzór Samsungów z linii Galaxy. Zysk na wyglądzie, ale moim zdaniem strata na praktyczności, bo takie telefony trzyma się w dłoni trochę gorzej. Na szczęście ramki boczne choć niewielkie, to jednak zapewniają obowiązkowe minimum komfortu np. podczas wieczornych filmowych sesji.

Po drugie – po raz pierwszy w historii Sony zdecydowało się na zastosowanie w swoim smartfonie wyświetlacza OLED. Bo choć IPS-y tej firmy montowane do tej pory były doskonałe, być może nawet najlepsze na rynku, to jednak większość flagowych urządzeń ma ekrany AMOLED bądź OLED. Ten z XZ3 ma przekątną 6 cali, rozdzielczość QHD, zagęszczenie na poziomie 537 pixeli na cal i obsługę HDR. Oczywiście dysponujemy całym pakietem dodatkowych opcji – ustawień koloru czy kontrastu i trudno napisać o wyświetlaczu cokolwiek innego niż to, że jest świetny. Maksymalna jasność pozwala nam na spokojne używanie telefonu w słońcu, minimalna, plus tryb nocny, na komfortowe korzystanie w ciemnościach, bez męczenia oczu. A najważniejszą dla wielu osób informacją może być ta, że Sony udało się oprzeć modzie na „notcha”, czyli wcięcie w ekranie.

Czytnik linii papilarnych ulokowano bez zmian, czyli mniej więcej po środku plecków i niezmiennie wywołuje to kontrowersje. Chwytając telefon normalnie musimy dość mocno zginać palec, by trafić w niego, a nie w obiektyw aparatu. Jeśli jednak przyzwyczaimy się, by chwytać telefon nieco niżej – w jednej linii będą i czytnik i przycisk do włączania zasilania. Ja przyzwyczaiłem się do zmiany chwytu w mniej więcej dwa dni i nie miałem z tym większych problemów, ale jest to kwestia indywidualna i generalnie jednak chyba więcej osób narzeka na takie a nie inne ułożenie czytnika. Na prawym boku mamy też charakterystyczny dla Sony fizyczny spust migawki aparatu na dole i klawisz do regulacji głośności na górze, więc kłopotliwe może być też włożenie telefonu do uchwytu samochodowego, tak, by o któryś przycisk nie zahaczyć. Mi się udało, ale wiem, że nie wszyscy mają tyle szczęścia.

Na dolnej krawędzi mamy USB-C, konsekwentnie brakuje niestety wejścia mini-jack na słuchawki, głośnik dolny znajduje się w małej szczelinie pod ekranem (głos wydobywa się też z głośnika do rozmów, możemy więc mówić o dźwięku stereo, choć nie jest on równomierny). Do wysunięcia szuflady na kartę SIM i kartę pamięci nie potrzebujemy żadnego szpikulca, niestety za każdym razem telefon się wtedy restartuje. XZ3 jest wodoszczelna, spełnia normę IP 68.

Specyfikacja, działanie

Najlepszy na rynku procesor, czyli Snapdragon 845 zapewnia błyskawiczną pracę (292165 pkt w AnTuTu Benchmark). Zastanawiają jednak 4 GB RAM – w czasach, gdy powoli zbliżamy się do 8 czy 10 GB nie wydaje się to wynikiem przystającym flagowemu urządzeniu. Podobnie jak 64 GB pamięci wbudowanej, dziś telefony ze średniej półki, czyli sporo tańsze, potrafią nas zaskoczyć 128 GB. Wielozadaniowość, czyli trzymanie zakładek w pamięci, stoi na poziomie dobrym, ale dodatkowe 2 GB RAM z pewnością by nie zaszkodziły. W każdym razie czy to podczas codziennych zastosowań, czyli np. przeglądania internetu, czy też graniu w najbardziej wymagające tytuły, na żadnych zacięciach czy przestojach XZ3 nie złapałem. Telefon doskonale sprawdza się jako: telefon – jakość rozmów jest perfekcyjna; nawigacja – GPS nie ma najmniejszych problemów z wyszukiwaniem satelit, a sygnał jest bardzo stabilny; odtwarzacz muzyki – jakość dźwięku, mimo braku wejścia na słuchawki, jest jednak rewelacyjna, podobnie jest podczas łączenia się ze słuchawkami przez bluetooth, jest też mnóstwo możliwości ustawień i w moim prywatnym, subiektywnym rankingu, to jeden z lepiej grających telefonów na rynku. Jest dioda powiadomień, są też powiadomienia na wyświetlaczu.

Czytnik linii papilarnych działa szybko i bezproblemowo (chyba że ktoś będzie miał problem, by w niego trafić), jest też możliwość odblokowywania telefonu twarzą. Tu jednak Sony ma sporo do nadrobienia względem konkurencji, bo cały proces trwa dość długo, nie działa też w ciemnym pomieszczeniu. Pochwała należy się za przywrócenie możliwości wybudzenia ekranu dwukrotnym uderzeniem, choć przyznać też trzeba, że ukryto ją dość głęboko w ustawieniach (do znalezienia w: ustawienia – wyświetlacz – zaawansowane – ustawienia ekranu blokady – ekran dostosowany do otoczenia – inteligentna aktywacja).

Xperia XZ3 jest jednym z pierwszych telefonów działających na Androidzie 9.0 już po wyjęciu z pudełka. I działa bardzo dobrze, nakładka producenta ingeruje w niego w niewielkim stopniu (niestety wycinając gesty, o czym już pisałem). W dodatku jest odchudzona o aplikacje, które do tej pory były preinstalowane w telefonach Sony. Tu smartfon informuje nas jedynie o możliwości ich instalacji (np. AVG czy Booking.com) z czego możemy, ale oczywiście nie musimy korzystać. Największą ingerencją w system jest powołanie do życia funkcji „boczny sensor”. Uderzając dwukrotnie w lewą bądź prawą krawędź telefonu wywołujemy podręczną listę aplikacji. Maksymalnie możemy ustawić ich 8. Są też skróty do 3 ustawień. Wrażliwość ramek na uderzenia możemy regulować, tak by uniknąć przypadkowego włączania sensora. Skrót jest niestety mało funkcjonalny, gdyż ogranicza się jedynie do aplikacji, szkoda że nie można przypisać do niego np. kontaktów, tak jak jest to w „ekranie krawędziowym” znanym z Samsungów. O wiele bardziej funkcjonalne jest wykonywanie ruchu „wstecz”, przejeżdżając palcem w górę bądź dół ramki. Nie trzeba sięgać wtedy palcem do przycisku funkcyjnego na dole ekranu, a przy sporych wymiarach telefonu jest to duże ułatwienie obsługi. Jeśli jednak komuś boczny sensor do gustu nie przypadnie, może go po prostu wyłączyć.

Zdjęcia, bateria

Na to, że kamera jest pojedyncza, już ponarzekałem. Teraz czas zająć się jej jakością. 19 mpx matryca ze światłem 2.0 (niestety bez optycznej stabilizacji obrazu) jest jednostką znaną z wielu innych smartfonów Sony (np. Xperii XZ2, XZ1) i niezmiennie moim zdaniem radzi sobie doskonale w sprzyjających warunkach oświetleniowych i nie najgorzej, gdy światła jest mniej. Jest ostro, jest naturalnie, jest szczegółowo – czy to na ekranie telefonu czy komputera, zdjęcia wyglądają świetnie. Mimo pojedynczego aparatu mamy do dyspozycji efekt bokeh – telefon robi po prostu dwa zdjęcia i nakłada je na siebie. Niestety często moim oczom ukazywał się komunikat o braku możliwości rozmycia tła, a jeśli już się udało, telefon dramatycznie wręcz nie radził sobie z odcinaniem krawędzi, rzucając rozmytą plamą dość dowolnie. Zdarzało się też jednak, że zdjęcie z tym efektem wychodziło rewelacyjnie i z powodzeniem mogłoby służyć jako tapeta na komputerze. W tym aspekcie smartfon jest po prostu bardzo nierówny, co flagowemu urządzeniu jednak nie przystoi.

Kamera przednia nie zawodzi. 13 mpx z przysłoną 1.9 jest gwarancją ostrych, bardzo dobrze wyglądających zdjęć. Na pochwałę zasługuje też zmieniona po raz pierwszy od wielu lat aplikacja foto. Najważniejsze jest to, że wszystkie dodatkowe funkcje mamy w końcu pod kciukiem, nie musimy już przesuwać kilkukrotnie ekranu, żeby się do nich dostać.

Wideo jest stabilizowane elektronicznie (także filmy w 4K), a ich jakość jest doskonała. Sony chwali się też możliwością nagrań w trybie HDR, ale problemem może być ich odtworzenie – mój laptop nie obsługiwał tego standardu. Za to zwolnione tempo w 960 FPS jest, tradycyjnie już, wyśmienite.

Bateria o pojemności 3330 mAh na papierze szału nie robi, ale nie trzeba się jej obawiać. Sony doskonale optymalizuje swoje smartfony i czas pracy na jednym ładowaniu jest typowy dla tej klasy – dzień intensywnego używania, dwa spokojniejszego – to wyniki bardzo dobre. Sony obsługuje ładowanie indukcyjne oraz szybkie ładowanie – ale nie zrobimy tego ładowarką, którą znajdziemy w pudełku.

Czyli...

Mój zarzut do tego modelu wynika w zasadzie z niedosytu. Sony wycisnęło z Xperii XZ3, kosztującej 3400 zł, jakieś 80 proc. możliwości. Powinno 100 i na to liczę w kolejnym flagowcu Japończyków. Ten zaś model można spokojnie polecić, zastrzegając, że najpierw skruszeć powinna jego cena – o jakieś 20 proc. właśnie.