Galaxy A8 jest bardzo przyjemnym urządzeniem, które jednak w tej chwili przegrywa wewnętrzną walkę z innymi konstrukcjami Samsunga. Wszystko oczywiście rozbija się o cenę, oscylującą w sklepach w granicach 2 tys zł. Choć nie można powiedzieć, by A8 nie miał atutów, które w jakiś sposób by ją tłumaczyły – aparaty z jasnymi przesłonami, bardzo dobrej jakości ekran Super AMOLED o proporcjach 18,5x9 zamknięty w zgrabnej obudowie, wodoodporność (norma IP68). Tyle, że za podobną kwotę możemy kupić wciąż atrakcyjne, doskonale działające i przewyższające pod wieloma względami A8-kę, starsze flagowce Samsunga: Galaxy S7 czy nawet S7 Edge. A dokładając niewiele, wejdziemy w posiadanie ubiegłorocznego topowego S8.

Jeśli jednak komuś uda się teraz upolować to urządzenie za około 1500 zł (a na portalach aukcyjnych można znaleźć takie ogłoszenia), nie powinien się wahać. To jeden z bardziej udanych modeli ze średniej półki, jaki miałem w swoich rękach.

Wygląd, wykonanie

A8 kojarzy się oczywiście z S8, a to za sprawą ekranu o wydłużonych proporcjach. Nowoczesna konstrukcja może się podobać, ale dla mnie od jej niewątpliwego uroku bardziej liczy się jej praktyczność. Samsung w A8 postanowił bowiem nie zakrzywiać wyświetlacza na boki i pozostawił tam kilkumilimetrowej grubości ramki. Nieznacznie ujęło to telefonowi uroku, ale za to uczyniło go o niebo bardziej praktycznym w codziennym używaniu. Chwyt jest pewny, nie mamy wrażenia, że zaraz wyślizgnie się nam z ręki albo że niechcący wciśniemy jakąś aplikację. Podniesienie ze stołu telefonu z włączonym ekranem nie jest już żadnym problemem! Do tego czytnik linii papilarnych położony na pleckach przeniesiono w końcu z boku – pod obiektyw aparatu, likwidując tym samym największą ergonomiczną porażkę ostatniej linii flagowych Samsungów. Co prawda nie jest jeszcze idealnie, bo powinien on leżeć troszkę niżej, teraz wciąż istnieje zagrożenie przytknięcia palca do obiektywu zamiast czytnika, ale i tak jest o niebo lepiej niż w S8-ce.

Niestety, bez zmian pozostało ponadprzeciętne palcowanie się tyłu telefonu. Jeśli nie zamkniemy go w jakimś etui, będziemy musieli go co chwilę przecierać, albo pogodzić się z tym, że jest permanentnie usmarowany. Zbieranie rys nie wiadomo skąd to też dla A8 bułka z masłem.

Niespodzianką jaką znajdziemy nad ekranem, jest podwójny aparat do selfie, o działaniu którego jeszcze napiszę, oraz dwa sloty na karty SIM i kartę pamięci. A8-ka jest bowiem, co warto podkreślić, bo takie telefony zdarzają się coraz rzadziej, pełnoprawnym dual-simem, w którym w jednym czasie możemy używać dwóch numerów i wspomagać się kartą pamięci.

Na szczęście Samsung konsekwentnie nie wpisuje się w fatalny dla użytkowników trend likwidowania wejścia na słuchawki. W A8 znajdziemy gniazdo na mini jacka, jest też nowsza wersja USB – C.

Przycisk do regulacji głośności umieszczono na lewym boku, na prawym ostał się samotny klawisz do włączania telefonu i, ciekawostka, głośnik. To rozwiązanie dość nietypowe, choć dla Samsunga nie nowe, bo znajdziemy je chociażby w modelu A5 2017. Jego położenie moim zdaniem zdaje egzamin, sprawdza się np. gdy używamy telefonu jako nawigacji – głos płynie do nas z góry a nie np. z dolnej krawędzi , nie było też sytuacji, bym przysłonił go dłonią. W sumie oryginalnie, ale co ważniejsze, praktycznie, a jeśli miałbym podsumować A8 dwoma słowami, byłoby to – „ładny i wygodny”.

Specyfikacja, działanie

Sercem urządzenia jest procesor Samsunga Exynos 7885, wspomagany 4 GB pamięci RAM. W AnTuTu Benchmark wyciska 116438 pkt.

Pamięci wbudowanej mamy 32 GB (za tą cenę zdecydowanie powinny być 64). Telefon działa bardzo płynnie i ani razu nie trafiłem na charakterystyczne dla urządzeń Samsunga, i to nawet tych najdroższych, jedno czy dwu sekundowe zacięcie. Bez wątpienia jest to zasługa coraz lepiej optymalizowanej nakładki Samsung Experience. Prosta, przejrzysta, nie przeładowana funkcjami. To nie ona włada nami, ale to my mamy nad nią pełną kontrolę. Wszystko poukładano bardzo logicznie i umieszczono tam, gdzie należało by się tego spodziewać. Z ciekawszych funkcji – dla miłośników mobilnego grania mamy Game Launcher, grupujący gry w jednym miejscu i udostępniający dodatkowe funkcje jak np. zwiększenie wydajności telefonu, możemy wykorzystać czytnik linii papilarnych do ściągnięcia belki powiadomień (to akurat bez sensu, bo to samo uzyskamy, gdy przeciągniemy palcem w dowolnym miejscu w dół na włączonym ekranie), mamy dostęp do sklepu z motywami, albo do bezpiecznego katalogu, w którym przechowamy pliki, zdjęcia albo zablokujemy dostęp do wybranych aplikacji. Szkoda tylko, że telefon działa na Androidzie w wersji 7.1, pod koniec pierwszego kwartału 2018 r. w urządzeniu za 2 tys. należałoby spodziewać się jednak Androida Oreo.

Na chwilę zatrzymajmy się przy włączaniu telefonu. Możemy to zrobić na kilka sposobów. Po pierwsze – czytnikiem linii papilarnych, który działa poprawnie. Po drugie – twarzą. Telefon rozpoznaje nas dość dobrze, ale przy założeniu, że warunki oświetleniowe są OK. Gdy światła jest mniej, miewa problemy z poprawnym odczytem. By jednak w ogóle do odczytu doszło, musimy wpierw wybudzić ekran. Zrobimy to tradycyjnie – przyciskiem włączania, albo korzystając z trybu Always on Display. Telefon wyświetla wtedy na ekranie kalendarz czy najważniejsze dla nas powiadomienia oraz kwadracik, który inaczej niż w modelu S8, nie jest wibrujący. Po jego dwukrotnym uderzeniu ekran się wybudza i może dojść do odblokowania telefonu twarzą. Działa to bardzo przyjemnie ale jest obarczone jedną, dość poważną wadą. AOD zużywa bardzo dużo energii. Na tyle, że je po jednym dniu zrezygnowałem z jego używania, bo telefon ledwo dociągnął do wieczora na jednym ładowaniu, a nie obciążałem go nadmiernie. Szkoda.

Dzięki sporemu, wydłużonemu wyświetlaczowi dobrej jakości (Super AMOLED, 441 ppi, przekątna 5,6 cala), oglądanie na tym telefonie filmów czy YouTube jest bardzo przyjemne, dźwięk na słuchawkach jest niezłej jakości, a dzięki korektorowi możemy go ustawić w sposób dokładnie nam odpowiadający, choć mam zastrzeżenia do jego mocy – po prosu mogło by być odrobinę głośniej.

GPS działa doskonale i kiedy piszę doskonale, to mam na myśli doskonale, a nie bardzo dobrze (sygnał nie zrywał się nawet w warszawskich tunelach, w których większość telefonów traci na chwilę połączenie). A8 jest wyposażony w moduł NFC, zamienimy więc go bez problemu w kartę płatniczą. A co najważniejsze, telefon spełnia normę IP68, czyli jest pyło i wodo szczelny i powinien bez problemu przetrwać zanurzenie w wodzie nawet do pół godziny. Cieszy, że coraz częściej potrafią to już telefony ze średniej półki i cieszy, że A8 także.

Zdjęcia, bateria

O modelu A5 2017 już raz wspominałem i teraz muszę zrobić to po raz kolejny. To telefon ze wszech miar udany, tyle że robiący niezbyt dobre, jak na swoją średnio-półkową klasę, zdjęcia. A8 jest w jakiejś mierze jego następcą i bałem się, że powtórzy błędy swojego poprzednika, tym bardziej, że tak jak on nie ma optycznej stabilizacji obrazu. Tak się jednak na szczęście nie stało. A8-ką jesteśmy w stanie zrobić zdjęcia bardzo dobrej jakości w dzień i akceptowalne w ciemności, co z całą pewnością jest zasługą jasnych przesłon, w jaki wyposażono obiektywy. Pojedynczy, tylny, ma matrycę 16 mpx z przesłoną 1.7, dwa przednie mają odpowiednio 16 i 8 mpx i przesłony 1.9. To sprawia że zdjęcia (te z aparatu głównego) są jasne, przyjemne, z bardzo ładnie odwzorowanymi kolorami.

Po zmierzchu lub przy sztucznym świetle pojawiają się szumy i zniekształcenia ale fotografie moim zdaniem wciąż wyrastają ponad przeciętność średniej półki.

Przód trochę odstaje, zwłaszcza zdjęcia o kącie 80 stopni. Tu za każdym razem, gdy usiłowałem sobie zrobić selfie, fotografia okazywała się dziwnie rozmyta. Przy 120 stopniach wszystko było już idealnie. Także zdjęcia z efektem bokeh (czy też live focus, jak chce Samsung) nie wypadały perfekcyjnie.

Na pocieszenie dla selfie maniaków (zwłaszcza tych młodszych) mamy przeogromną bazę naklejek, jakimi możemy przyozdabiać naszą twarz.

Najlepsze wideo nakręcimy w rozdzielczości FHD. Jest bardzo dobrej jakości, choć nie ma optycznej, to na szczęście działa elektroniczna stabilizacja obrazu, sprawnie tłumiąc drgania ręki, a telefon doskonale zbiera głos. Niestety nie ma możliwości nagrania wideo w 4K (a za taką cenę należałoby już tego wymagać). Najwyższa rozdzielczość (większa od FHD, mniejsza od 4K) jest dostępna, gdy nagrywamy wideo w proporcjach ekranu, ale wtedy nie działa już stabilizacja, i to zdecydowanie widać.

Aplikacja do robienia zdjęć jest przejrzysta, choć szkoda, że nie wyciągnięto na wierzch trybu HDR, który pozostał ukryty w ustawieniach.
W sumie jak na średnią półkę zdjęcia i filmy stoją na bardzo dobrym poziomie. Chciało by się więcej, ale niestety brutalna prawda jest taka, że producent musiał rozgraniczyć klasę średnią od flagowej i w tym aspekcie tą różnicę widać chyba najbardziej.

Bateria ma 3000 mAh i jeśli nie używamy Always on Display, starcza na spokojny dzień intensywnego, lub dwa dni lekkiego używania, czyli jest przyzwoicie. Z włączonym AoD ten czas skraca się jednak dość znacznie i wtedy o ogniwie nie powiemy inaczej niż słabe. Na szczęście jest szybkie ładowanie i telefon sprawnie wraca do życia.

Czyli…

Dwa tysiące za A8 to za dużo. Za takie pieniądze nawet w stajni Samsunga znajdziemy lepsze propozycje. Za 1500 zł? Jak najbardziej. Moim zdaniem w chwili obecnej to jeden z liderów średnio-półkowej stawki.