Szef firmy Michał Leszek stawia na szczerość. Nie ukrywa, że telefony, które sprzedaje, produkowane są w Chinach. Przy okazji jak mantrę powtarza, że produkowanych jest tam 90 proc. wszystkich telefonów na świecie, z iphonami na czele. I ma rację. Rację ma też, gdy opowiada, że tworzenie smartfona jest jak składanie klocków. Procesor jednego producenta, wyświetlacz innego, aparat fotograficzny kolejnego. 100 proc. zgody. Apple w najnowszych telefonach wykorzystuje np. procesor produkowany przez swojego największego konkurenta - Samsunga, a przykłady można by mnożyć. Szczerość Pana Michała jest postawą godną pochwały. Ala ja mam z nią mały problem, ponieważ właściciel firmy nie mówi, że nie on te klocki składa. On raczej wchodzi do sklepu, w którym można dostać to, co z tych klocków poskładano. Sprawdza, co jest w stanie sprostać jego wymaganiom i kupuje, owijając w sreberko z napisem Kruger&Matz.  

Telefon, który w Polsce nazywa się LIVE 3, możemy też dostać w chińskich sklepach internetowych. Znajdziemy go pod nazwą TCL 3S M3G 4G LTE lub UMI eMax Mini. Cena tego modelu w Polsce to 999 zł. Idziemy do sklepu, kupujemy i już. Gwarancja na miejscu. TCL czy UMI zamawiamy w internecie za ok.150 dol, czyli ok. 560 zł. Do tego doliczamy 23 proc. VAT (który zapłacić powinniśmy, choć zdarza się, że Urząd Celny nie namierzy przesyłki), czyli ok. 130 zł. Razem 690 zł. Gwarancja realizowana w Chinach. Telefon przychodzi mniej więcej po miesiącu.

Pytanie - czy zapłacić więcej, czy mniej, i co bardziej się opłaca - pozostawiam otwarte. Argumenty za i przeciw ma i jedna, i druga strona.

Przejdźmy jednak do tego, co dostajemy do ręki. Tu już dyskutować nie musimy. Bo dostajemy po prostu dobry smartfon. Dobry, bo do jego produkcji wykorzystano co najmniej dobre komponenty. Procesor Snapdragon 615, 16 GB pamięci wbudowanej i 2 GB pamięci RAM, LTE. Do tego 13 mpx kamera tylna od Samsunga i 8 mpx przednia, do robienia selfie. 5 calowy ekran IPS FHD (441 ppi) i bateria o pojemności 3050 mAh. I jeszcze dwie karty SIM oraz slot na kartę pamięci. To specyfikacja, która, przynajmniej na papierze, stawia ten telefon na najwyższej półce... średniej półki.

W codziennym użytkowaniu również jest nieźle. Do działania procesora ciężko się przyczepić i właściwie nie ma takiej potrzeby. Strony wczytują się błyskawicznie, żadnych ścięć czy spowolnień nie zauważymy (22214 pkt. w AnTuTu Benchmark). Nie znalazłem też żadnego widgetu czy aplikacji, który miałby problemy ze współpracą z telefonem. Mój ośmioletni syn z miną fachowca rozegrał kilka spotkań w FIFA 16 i orzekł, że "nawet nie ma lagów". Swoją drogą ciekawe, gdzie dzieciaki łapią takie słownictwo i dlaczego z nim nie mają problemów, a wykładają się na prostym "szedłem"?

Żadnych problemów nie ma też z internetem - połączenie jest stabilne, telefon nie gubi sygnału, co najwyżej w gorszych warunkach przełącza się z 4 na 3G, ale potem znów łapie LTE bez problemu.

Telefon jest wykonany solidnie, nic nie trzeszczy ani nie skrzypi, a jego plastikowość nie przeraża. Na dole przedniego panelu mamy kółeczko w srebrnej ramce, czyli przycisk "home", a z prawej i lewej strony są dwa podświetlone przyciski funkcyjne. Tu jedna uwaga. W moim egzemplarzu naciskając np. przycisk wstecz, pomiędzy ekranem a ramką na wysokości przycisku "home" można było zaobserwować delikatną poświatę. I w zasadzie do dziś dręczy mnie pytanie - czy to specjalny zabieg, by jednak w jakiś sposób oświetlić przycisk główny, czy po prostu jakaś nieszczelność między ramką a ekranem?    

Sam ekran obsługuje gesty, można go wybudzić podwójnym stuknięciem, a rysując odpowiednie literki, przejść bezpośrednio do aplikacji. Nie mamy możliwości przypisania liter do konkretnych czynności, co ciekawe nie ma też nigdzie w ustawieniach informacji o tych udogodnieniach. Dla zainteresowanych więc: c to telefon, m - muzyka, e - email, s - SMS, w - internet, v - aparat, o - galeria, z - kontakty.

Bardzo trudno było mi jednoznaczne ocenić aparat fotograficzny. Przy dobrym świetle zdjęcia wychodzą niezłe. Zastrzeżenia można mieć do kolorów, które wydają się wyblakłe. Mój ulubiony żółw, fotografowany w trybie auto, wypadł całkiem ładnie i ostro, focus nadążył za nim bez problemu.

By nie było mu smutno, chciałem pokazać zdjęcia żaby, która stoi kilka metrów od niego, ale niestety. Niezrealizowana jeszcze seksualnie młodzież dała na niej upust swym fantazjom, prezentując przy okazji poziom artystyczny niegodny nawet jaskiniowców z Lascaux. Paskudnie usmarowana żabcia do publikacji się nie nadaje. Zamiast tego jest kasztan na ławeczce.

W czterech ścianach wydajność aparatu spada dość drastycznie, natychmiast pojawiają się szumy, zaś każde użycie lampy błyskowej, czy to na dworze, czy w pomieszczeniu, powoduje prześwietlenie zdjęcia. Dlatego możliwości fotograficzne LIVE 3, w stosunku do oczekiwań jakie miałem po 13-mpx aparacie, oceniłbym raczej dość przeciętnie.

Niestety podobnie jest z baterią. 3050 mAh na papierze to wynik, jakiego nie powstydziłby się niejeden topowy smartfon. Ale kto liczy na nieprzeciętnie długi czas pracy telefonu - srogo się zawiedzie. Wszystko, co udało mi się z niego wyciągnąć, to półtora dnia - w tym niecałe 2 godziny 40 minut na włączonym ekranie. Czyli znów niby nieźle, bo cały dzień telefon wytrzyma bez kłopotu, ale w zestawieniu z oczekiwaniami co do tak pojemnej baterii - to po prostu słabo.

Do multimediów nie mam zastrzeżeń - odtwarzanie muzyki czy filmów określiłbym słowem poprawne. I taki właśnie jest ten smartfon. Poprawny. Nikogo specjalnie nie zirytuje, bo i nie ma czym, rzucić na kolana też nie rzuci.

Są w nim miejsca, w których mógłby być lepszy. To właśnie czas pracy na baterii czy zdjęcia. I tu widać słabość marki Kruger&Matz. Bo to pola, na których mogli i powinni się popisać programiści, pracując nad optymalizacją i zarządzaniami procesami albo oprogramowaniem aparatu. Niestety takich wydatków firma chyba nie przewidziała. Kłania się tu kupowanie poskładanych już klocków, bez własnej większej ingerencji w efekt końcowy. Szkoda, bo z całego serca życzę polskiej firmie jak najlepiej. I mam nadzieję, że w momencie, gdy Kruger&Matz okrzepnie na rynku i poczuje się stabilny finansowo, zacznie inwestować w działy, dzięki którym kupowane w Chinach telefony będzie mógł jeszcze poprawić. Na razie LIVE 3 sprzedawany przez Kruger&Matz jest najzwyczajniej w świecie googlowskim „golasem”, a jedynym piętnem odciśniętym przez polską firmę, jakie zauważyłem, jest zastąpienie aplikacji do wysyłania sms-ów Hangoutem