Na pierwszy rzut oka oba modele są od siebie bardzo różne – BB KEYone ma malutki, 4,5 calowy ekran, BB Motion wielki, 5,5 calowy wyświetlacz, ten pierwszy ma klawiaturę, a dzięki temu niemal nieograniczoną ilość skrótów (pisałem o tym tu), drugi jest płaski jak deska. KEYone jest w świecie androidowych smartfonów ewenementem, Motion – absolutnym standardem. Gdy jednak zajrzeć im pod maskę, więcej jest podobieństw niż różnic. Te same procesory (średnio półkowy Snapdragon 625), podobna ilość pamięci RAM (3 kontra 4 GB), a przede wszystkim to samo oprogramowanie. Jeśli więc ktoś jest ciekawy, jak marka BlackBerry się miewa pod skrzydłami chińskiego TCL, a czuje, że fizyczna klawiatura nie jest dla niego, a raczej dla jego rodziców, niech kupuje BB Motion. To może i trochę oldskulowy, ale dobry i solidny smartfon.

Budowa, wykonanie

5,5 calowy ekran dobrej jakości (IPS TFT, 401 ppi), o proporcjach 16:9, zamknięty jest w mocarnej obudowie. Dużo miejsca nad i pod ekranem, sporo po bokach, nawet super konserwatywne Sony zrezygnowało już z takich konstrukcji (co moim zdaniem nie wyszło firmie najlepiej). Tyle, że mi w niczym to nie przeszkadza. Wprost przeciwnie. Telefon pewnie leży w dłoni, obszar pod ekranem jest sensownie zagospodarowany (dość szybko działający czytnik linii papilarnych i przyciski systemowe), ale tym, co najbardziej mi się spodobało, jest jego tył. Wiem, że na tą część telefonu, w przeciwieństwie do ekranu, nie patrzymy najczęściej i może się ona wydawać mało istotna, ale tak nie jest. Oto producenci w ostatnim czasie postawili na plecki wykonane ze szkła, co może i wygląda ładnie, ale jest niesamowicie niepraktyczne. W kilku modelach które testowałem (Huawei P20 Pro, Sony Xperia XZ2, Samsung Galaxy S9+) wciąż musiałem zastanawiać się, czy przypadkiem telefon nie ześlizgnie się ze stołu czy jakiegokolwiek miejsca w którym go położę. Oraz co się stanie, gdy takie nieprzyjemne zdarzenie w końcu nastąpi. Mistrzem niepraktyczności jest Xperia XZ2, która nie dość, że jest super śliska, to jeszcze jej tył jest zaokrąglony, co dodatkowo sprawia, że telefon jest wyjątkowo niestabilny. I nawet włączone zamiast dzwonka wibracje są w stanie spowodować, że pozostawiony sam sobie – spadnie na podłogę. Tymczasem BlackBerry w modelu Motion miast piękna wybrał ulubioną przeze mnie praktyczność. Tył pokryty jest matowym tworzywem o wyglądzie kewlaru, które: jest przyjemne w dotyku, nie zbiera odcisków palców ani się nie rysuje, nie jest śliskie i powoduje, że telefon jest klasycznie męski. Same plusy.

Solidne i wzbudzające zaufanie są także metalowe ramki wokół wyświetlacza i zupełnie nie pasuje do tego górna cześć plecków, w której ukryte jest pojedyncze oczko aparatu, i która wygląda na… plastikową. Nie można było pojechać z tworzywem do samej góry? Z tyłu telefonu w materiał wtopiony jest charakterystyczny znaczek BlackBerry, podobny znajdziemy w czytniku linii papilarnych, wygląda to bardzo elegancko i dodaje telefonowi przysłowiowego „zęba”.

Dla porządku trzeba dodać, że w BB Motion jest wejście mini jack na słuchawki, jest USB C, jest pojedynczy, ale bardzo dobrej jakości głośnik, umieszczony na dolnej krawędzi, na prawym boku znajdziemy trzy przyciski (regulacji głośności, włączania i specjalny, funkcyjny), na lewym zaś slot na kartę SIM i kartę pamięci. Telefon jest wodo i pyło odporny i spełnia normę IP 67. I mi się podoba, bo nie jest byle jakim, bezpłciowym prostokątem robionym na jedno kopyto, ale ma swój charakter.

Działanie, oprogramowanie

Sercem urządzenia jest Snapdragon 625, wspomagany 4 GB pamięci RAM. To zestaw stosowany w telefonach ze średniej półki, zapewniający płynne i bezproblemowe, choć nie najszybsze działanie (76443 pkt. w AnTuTu Benchmark). Z jednej strony żałuję, że firma nie zdecydowała się na nieco wydajniejszy procesor, bo bardziej pasowałby on do prestiżowego wizerunku tego urządzenia (i smartfon działałby żwawiej). Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć, jakie przesłanki kierowały TCL, by zastosować właśnie ten procesor. Jego mały apetyt na prąd, w połączeniu z dużą baterią (4000 mAh) i doskonałą optymalizacją oprogramowania czyni z BB Motion prawdziwego długodystansowca. Dość powiedzieć, że byłem w stanie używać go do 3 dni bez ładowania (karta służbowa), gdy w przypadku innych telefonów dociągnięcie do dwóch uważam za bardzo dobry wynik. Czapki z głów. Pamięci wbudowanej mamy 32 GB, jest możliwość jej rozszerzenia kartą pamięci.

BB Motion działa na Androidzie 7.1.2, który jest sprawnie uzupełniany o poprawki bezpieczeństwa (w chwili pisania tego tekstu, czyli w maju 2018 r., telefon ma poprawki z marca), ale nie ma co ukrywać, wypadałoby pomyśleć o nowszym Androidzie 8, zwłaszcza, że za rogiem już czai się kolejna, 9 wersja systemu. Graficzna ingerencja producenta w nakładkę jest niewielka, więc używając telefonu mamy wrażenie, że działa on na czystym Androidzie z kilkoma dodatkami. Jednak jeżeli spojrzymy dokładniej, okaże się, że smartfon ma wiele bardzo ciekawych i użytecznych rozwiązań BlackBerry.

Zacząć trzeba od kwestii bezpieczeństwa – dane urządzenia są szyfrowane, w tym: „informacje o koncie, aplikacje, muzyka, zdjęcia i inne pobrane pliki”. Stan zabezpieczeń naszego telefonu sprawdzimy w aplikacji DTEK. W czasach permanentnej inwigilacji brzmi nieźle, z pewnością może być argumentem za tym telefonem zarówno dla indywidualnych klientów jak i korporacji. Jeśli już jesteśmy przy prywatności – w BB Motion znajdziemy Skrytkę, zabezpieczoną naszym odciskiem palca, w której możemy przechowywać pliki, dane, filmy i zdjęcia. Możemy też robić fotografie, które od razu trafią do tego miejsca – wystarczy że zamiast naciskać przycisk migawki, dotkniemy czytnik linii papilarnych.
Kolejnym dodatkiem jest przycisk „Convenience Key”. Znajdziemy go na prawym boku pod naszym kciukiem (umieszczenie jest kontrowersyjne, często mylił mi się z przyciskiem włączania, choć ma od niego inną, bo chropowatą fakturę). Możemy do niego przypisać skróty do trzech wybranych aplikacji lub trzech profili (samochód, spotkanie, dom), a w każdym z nich skrót do kolejnych trzech aplikacji. I tak jak w KEYone „Convenience Key” wydawał mi się rzeczą zbyteczną (przy możliwości przypisania wielu skrótów do każdego z klawiszy), tak w BB Motion doceniłem jego zalety.

Nieustająco zauroczony jestem Hub-em, który zbiera powiadomienia ze wszystkich komunikatorów w jednym miejscu i z tego poziomu można też odpowiadać na wiadomości czy maile. Proste, praktyczne, szkoda, że inni tego tak nie robią.
Swoją rolę spełnia też wąski paseczek (nazwany Kartą Produktywności BlackBerry), wysuwany z prawej bądź lewej krawędzi (w zależności od naszych upodobań), który przypomina Samsungowy ekran krawędziowy. Możemy w nim znaleźć kalendarz, zdania, kontakty, czy wybrane przez nas widżety.

Są jeszcze: BlackBerry Messenger, sejf do przechowywania haseł, Privacy Shade, czyli opcja zasłonięcia większości ekranu dla niepowołanych oczu, przy pozostawieniu wąskiego paska, który możemy przesuwać wraz z czytaną treścią, możliwość ukrywania aplikacji, zmiany ich układu, wyglądu, motywu (to wszystko w ustawieniach po wejściu do szuflady aplikacji).

Jest także możliwość odblokowywania telefonu owalem twarzy (co z bezpieczeństwem nie ma wiele wspólnego, bo o skanowaniu tęczówki oka nie ma tu mowy), którą znajdziemy w ustawieniach Smart Lock i która działa bardzo dobrze, choć po rozpoznaniu twarzy i tak musimy przeciągnąć palcem po ekranie by dostać się do środka. Telefon możemy wybudzić i uśpić dwukrotnym uderzeniem w wyświetlacz.
Oczywiście mamy NFC, zamienimy więc nasz telefon w kartę płatniczą, deszczu czy nawet kąpieli nie musimy się obawiać (norma IP 67, o której już pisałem), świetnie działa GPS (Polska zjeżdżona wzdłuż i wszerz podczas majówki), nie mamy za to autorskich aplikacji do muzyki czy przeglądania zdjęć, musimy korzystać z tych od Googla. A czytnikiem linii papilarnych nie tylko odblokujemy telefon, ale także możemy mu przypisać ruch wstecz o jedną czynność po dotknięciu oraz ściągać belkę powiadomień, gdy przeciągniemy po nim palcem.

Zdjęcia, bateria

Aparat główny ma 12 mpx matrycę Sony z przesłoną 2.0, przedni – 8 mpx i przesłonę 2.2. Zdjęcia są ładne w dobrych warunkach i słabe w złych. Aplikacja aparatu jest identyczna jak w KEYone, w prosty sposób możemy ustawić jasność zdjęcia, mamy rozbudowany tryb profesjonalny, ostrość łapana jest szybko i celnie, kolory bardzo naturalne, i większość użytkowników powinna być z efektów pracy aparatu zadowolona, choć oczywiście pod tym względem bliżej mu do dobrych telefonów ze średniej półki niż do flagowców.

Wideo możemy nagrać w rozdzielczości 4K, FHD i HD, do wyboru mamy liczbę klatek (są nawet filmowe 24), ale stabilizacja działa do FHD 30 FPS, wyżej już nie.
O zaletach baterii już było, ale muszę jeszcze napisać o szybkim ładowaniu (Quick Charge 3.0), które pozwala napełnić ogniwo w błyskawicznym tempie. 

Czyli…

Jak dla mnie wady w tym telefonie są dwie. Procesor powinien być już z wyższej półki, bo choć działanie BB Motion jest bardzo dobre, to jednak aż prosiłoby się by wykrzesać z niego ciut więcej. Pochodną tego jest cena (około 2 tys zł.) – telefony z takim samym układem kosztują dużo mniej. Oczywiście nie mają też tego, co ma BB – szyfrowania danych i ochrony prywatności, za co, jak rozumiem, trzeba zapłacić więcej. Smartfon jest nietuzinkowy, bardzo przyjemny w codziennej pracy i bardzo męski (aż dziwne, że nie używał go jeszcze James Bond), więc jeśli ktoś zdecyduje się w niego zainwestować, powinien być zadowolony.